Co za show w meczu Industrii w Lidze Mistrzów!

Choć Industria Kielce już od tygodni wiedziała, że awansowała do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, nie było mowy o odpuszczeniu meczu z ostatnim w grupie Kolstad. Wygrana gwarantowała zajęcie trzeciego miejsca w grupie i pojedynek z Pick Szeged w 1/8 finału. Norwegowie postawili bardzo trudne warunki, jednak podopieczni Tałanta Dujszebajewa poradzili sobie bardzo dobrze. Industria wygrała 27:26.
Kolstad - Industria Kielce, czas dla Kielczan
Screenshot Eurosport

Mecz z Kolstad jest ostatnim spotkaniem fazy grupowej Ligi Mistrzów dla Industrii Kielce. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa już dawno zapewnili sobie awans do fazy pucharowej, ale stawka w Norwegii była wciąż wysoka - tylko wygrana gwarantuje utrzymanie trzeciej pozycji w grupie A i pojedynek z szóstym zespołem grupy B - Pick Szeged.

Zobacz wideo Władimir Semirunnij z historycznym brązowym medalem łyżwiarskich MŚ w wieloboju

Industria jednak podchodziła do spotkania osłabiona. W Trondheim zabrakło synów trenera - Alexa i Daniego Dujszebajewów. Bekir Cordalija, bramkarz Kielczan, również nie mógł zagrać. Wicemistrzowie Polski, choć grali z najgorszym w grupie Kolstad, nie chcieli lekceważyć rywala.

Niezadowolony Tałant Dujszebajew

Kielczanie od razu wyszli na dwubramkowe prowadzenie, a na pochwałę zasługiwała ich postawa w defensywie. W 9. minucie groźnie wyglądająca sytuacja z udziałem Arkadiuszem Moryto - reprezentant Polski ruszył z kontrą, ale skończył ją za boiskiem, trzymając się za kostkę. Gra Industrii nieco się rozstroiła. Teraz to Kolstad prowadziło dwiema bramkami i to gospodarze imponowali grą w obronie.

Zobacz też: Szalona końcówka meczu Wisły Płock w Lidze Mistrzów!

Na szczęście w przypadku Moryty skończyło się na strachu i jeszcze w pierwszej połowie wrócił na parkiet. Nie zmieniło to jednak obrazu gry. Wycofanie bramkarza przy grze w osłabieniu nie przyniosło rezultatu, Kolstad prowadziło już 11:8. Dujszebajew wziął czas siedem sekund przed końcem połowy i nie był zadowolony z gry swoich podopiecznych. Efekt jednak był - wywalczony rzut karny wykorzystał Piotr Jarosiewicz i przewaga gospodarzy stopniała do jednej bramki - 14:13.

Horror z happy endem

Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej - Industria narzuciła swoją grę i wróciła na prowadzenie. Dobrze spisywał się w bramce Klemen Ferlin, a stuprocentową skuteczność z karnych długo utrzymywał Jarosiewicz. Błędy Jorge Maquedy czy Szymona Sićki sprawiały, że nie goście nie budowali wyższej przewagi. Sićko jednak szybko się przełamał. Jego gol w osłabieniu dał gościom dwubramkowe prowadzenie w 45. minucie.

Kolstad jednak szybko odrobiło straty. W Industrii jedynie Ferlin prezentował równą i wysoką formę. Reszta grała falami - raz lepiej, raz gorzej. Ostatni kwadrans szczęśliwie należał do tych lepszych okresów. Dwa gole rzucone w osłabieniu, a potem wykorzystanie kary dla Kolstad. Arciom Karalek dołączył do Sićki, wykorzystując kluczowe akcje.

Dujszebajew znów wziął czas w kluczowym momencie - na 32 sekundy przed końcem, przy jednobramkowym prowadzeniu. Skuteczna akcja zagwarantowałaby wygraną, ale niestety Kolstad dobrze zagrało w defensywie. W ostatniej akcji Ferlin powstrzymał rywali, ale Kolstad miało ostatnią szansę - bezpośredni rzut z rzutu wolnego. Nie wykorzystało go i Industria wygrała!

Wygrana Industrii oznacza, że Kielczanie są pewni zajęcia trzeciego miejsca w grupie, niezależnie od wyników Nantes i Vesprem. To oznacza, że w 1/8 finału podopieczni Tałanta Dujszebajewa zmierzą się z Pick Szeged.

Więcej o: