Dania, Francja, Szwecja, Norwegia, Niemcy - to właśnie te drużyny były wymieniane najczęściej w gronie kandydatów do medalu tegorocznych mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych rozgrywanych w aż trzech państwach: Szwecji, Norwegii i Danii.
Niemcy w pierwszym meczu wygrali z Austrią 30:27. W drugim spotkaniu zmierzyli się z Serbią i znów byli zdecydowanymi faworytami. Do przerwy wszystko szło zgodnie z ich planem, bo prowadzili czterema golami (17:13).
W drugiej połowie sytuacja faworytów zaczęła się jednak zdecydowanie komplikować. Od 43. minuty mieli oni aż sześciominutowy okres gry bez gola. W efekcie, w 49. minucie, Serbowie wygrywali 23:21. Niemcy odpowiedzieli trzema bramkami z rzędu i doszło do pasjonującej końcówki. W 54. minucie z karnego trafił Lukas Zerbe i Niemcy prowadzili 25:24. Wtedy Serbowie trafili aż cztery razy z rzędu, a rywale razili nieskutecznością.
W pierwszych dwóch dniach Euro 2026 nie było sensacji. Doszło do niej w trzecim dniu turnieju, bo Serbowie wygrali 30:27!
Najwięcej bramek dla zwycięzców zdobyli Vukasin Vorkapić i Uros Kojadinović (po 6.), a dla przegranych Miro Schluroff oraz Renars Uscins (po 6.). Dejan Milosavljev, który od przyszłego sezonu będzie zawodnikiem Industrii Kielce, zakończył spotkanie z 30 proc. skutecznością obron (12/39).
Niemcy po tej porażce bardzo skomplikowali sobie wyjście z grupy. Jeśli w ostatniej kolejce Serbowie wygrają z Austrią, to nasi zachodni sąsiedzi będą musieli pokonać Hiszpanów przynajmniej trzema golami.
Zobacz także: Chorwacja była gigantycznym faworytem. Po 19 minutach wszyscy w szoku