Była 19. minuta meczu grupy E mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych: Chorwacja - Gruzja, a kibice byli w szoku. Zdecydowani faworyci, aktualni wicemistrzowie świata - Chorwaci przegrywali bowiem aż 6:12 z Gruzją, która dopiero po raz drugi w historii jest na wielkim turnieju (na Euro w 2024 roku zajęła 18. miejsce, a nigdy nie grała w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich).
Faworyci potrafili się podnieść jeszcze w I połowie. Między 19. a 27. minutą zdobyli aż siedem bramek z rzędu! i prowadzili 13:12. Nie potrafili jednak odskoczyć rywalom na większą różnicę goli. Jeszcze w 53. minucie było 27:27 i zapowiadało się na gigantyczną sensację, największą podczas tegorocznych mistrzostw Europy. Końcówkę lepiej jednak rozegrali Chorwaci i wygrali 32:29.
"Było tak blisko największego sukcesu w historii gruzińskiej piłki ręcznej. Ależ to był występ — mogą być z siebie dumni. Pięć lat temu grali w Challenge Trophy. Teraz walczyli z wicemistrzami świata! Przy tak utalentowanych zawodnikach jak Tskhovrebadze i Kalandadze potencjał rozwoju jest wciąż ogromny" - podsumował w serwisie X znany ekspert od piłki ręcznej i były zawodnik - Rasmus Boysen.
Najwięcej goli dla zwycięzców zdobył Marko Sostarić (8. i świetna skuteczność 8/9), a dla przegranych Giorgi Tskhovrebadze (7.).
Zobacz także: Łomot to mało powiedziane. Oto, co się stało w grupie Polaków na ME
Chorwacja po tej wygranej została pierwszym liderem grupy E. Grają w niej też Szwecja oraz Holandia. Wicemistrzowie świata w drugiej kolejce zmierzą się z Holandią (19 stycznia, godz. 18).