Była 19. minuta mecz Polska - Francja, a kibice przecierali oczy ze zdumienia. Aktualne obrończynie tytułu mistrzostw świata, wicemistrzynie olimpijskie przegrywały z Polską 9:12! Biało-Czerwone spisywały się kapitalnie w każdym elemencie piłki ręcznej. Ich gra mogła się bardzo podobać - niezła obrona, wymuszająca błędy rywalek, a przede wszystkim zespołowy atak pozycyjny i dobra skuteczność. - Chwilo trwaj, znakomicie to wygląda - mówili komentatorzy TVP Sport. Polki potrafiły nawet wygrać 2:0 grę w osłabieniu!
Ostatnie jedenaście minut pierwszej połowy należało już do faworytek. Nie jednak przez jakąś ich świetną grę, ale fatalne błędy Polek w ataku pozycyjnym. Dwie zmienniczki na rozegraniu Katarzyna Cygan i Aleksandra Rosiak w sumie miały aż pięć strat. Po większości z nich Francuzki zdobywały łatwe bramki z kontrataków. Efekt? Do przerwy Francuzki odrobiły straty, ale wygrywały tylko jednym golem. Najlepsza w polskiej ekipie była prawoskrzydłowa Magda Balsam, która zdobyła aż sześć bramek, a pomyliła się zaledwie raz (w pierwszej akcji, a potem była bezbłędna).
Początek drugiej połowy należał do faworytek. W 39. minucie Pauletta Foppa zdobyła z koła już swojego siódmego gola i Francja wygrywała 24:20. Mistrzynie świata miały w tej części świetną skuteczność, a Polki słabiej grały w obronie. W 48. minucie Lucie Granier trafiła do pustej bramki (trener Arne Senstad bowiem ryzykował i w ataku pozycyjnym wycofywał bramkarkę) i było już 32:26. Potem strata się jeszcze powiększyła. To efekt przede wszystkim bardzo słabej polskiej ofensywy w tej części. Biało-Czerwone miały zdecydowanie za dużo strat - aż 18! w meczu. Drugą połowę przegrały bardzo wysoko, bo 11:24.
Polki po tej porażce awansowały do II fazy, ale rozpoczną ją tylko z dwoma punktami. Francuzki będą mieć cztery punkty. Biało-Czerwone zagrają w II rundzie z Holandią, Austrią oraz Argentyną.