Wielkie nerwy w meczu Industrii Kielce w Lidze Mistrzów. Zadecydowały ostatnie sekundy

Kadra przetrzebiona kontuzjami, gigantyczne emocje i ogromne poświęcenie - to wszystko było w meczu Industrii Kielce z SC Magdeburg w Lidze Mistrzów. Szczypiorniści Tałanta Dujszebajewa prowadzili na wyjeździe nawet pięcioma bramkami, ale w końcówce musieli liczyć na swojego bramkarza, który przebudził się po nieudanej pierwszej połowie.
SC Magdeburg - Industria Kielce
fot. Eurosport

Wygrana 30:23 z RK Zagreb, porażka 20:23 z Nantes i porażka 28:32 z FC Barceloną - to wyniki Industrii Kielce w pierwszych trzech kolejkach nowego sezonu Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Na alarm jeszcze nie trzeba było bić, ale przełamać serię dwóch meczów bez wygranej zawsze warto. Taka okazja nadarzyła się w czwartej kolejce europejskich rozgrywek na wyjeździe przeciwko SC Magdeburg. Z tą ekipą zawodnicy Tałanta Dujszebajewa odpadli w poprzednim sezonie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów po serii rzutów karnych.

Zobacz wideo "Wymarzona śmierć". Wstrząsające wyznanie zawodnika Fame: Błagałem lekarza

Industria Kielce wygrała w Lidze Mistrzów! Gigantyczne emocje w końcówce 

Spotkanie na samym początku było bardzo zacięte, ale z czasem Industria Kielce zaczęła zyskiwać przewagę i kontrolować wydarzenia na parkiecie. Drużyna wicemistrzów Polski przyjechała do Magdeburga w okrojonym składzie, ale świetnie prezentowała się w defensywie, co pozwoliło jej zbudować i utrzymywać trzy, czterobramkową przewagę.

Do przerwy kielczanie prowadzili 19:15, ale co mogło martwić, to słaba dyspozycja bramkarzy. Przez całą pierwszą połowę Miłosz Wałach i Sandro Mestrić obronili łącznie zaledwie 1 z 16 rzutów. Po drugiej stronie Sergey Hernandez odbił 7 z 26 rzutów. 

Drugą połowę polski zespół rozpoczął od kolejnej bramki (20:15), ale po chwili gospodarze zniwelowali przewagę do trzech bramek (21:18). Do tego mieli rzut karny, ale wtedy, wreszcie, udaną interwencją popisał się Mestrić. Chwilę później chorwacki bramkarz obronił kolejny rzut z siódmego metra! Jednak Magdeburg dopiął wreszcie swego i odrobił kolejną bramkę. Po 8,5 minutach drugiej połowy było 21:19 dla kielczan.

Od początku drugiej połowy w grze ofensywnej Industrii były problem z przeprowadzeniem udanych akcji, ale wreszcie rzucili 22 bramkę po kontrataku, który fantastyczną paradą zainicjował Mestrić. Z kolejnymi minutami było widać, że trudy spotkania zaczynają odczuwać już obie ekipy. Na kwadrans przed końcem meczu kielczanie prowadzili 23:21. 

Wreszcie gospodarze zniwelowali straty do jednej bramki. Na dziesięć minut przed końcem spotkania było już tylko 24:23 dla polskiego zespołu i wszystko zapowiadało ogromne nerwy w końcówce. Na szczęście wreszcie przełamał się Dani Dujszebajew i rzucił 25 bramkę dla Industrii. Na pięć minut przed końcem meczu było 26:24.

A na dwie minuty przed końcową syreną Sandro Mestrić popisał się fantastyczną paradą przy wyniku 26:25, która wprawiła w euforię zawodników kielczan i sztab szkoleniowy. Taki wynik był także na 20 sekund przed końcem, gdy czas wziął Dujszebajew. Tuż po nim bramkę, która zapewniła dwa punkty, rzucił Dylan Nahi! Co prawda jeszcze Magdeburg zdobył bramkę, ale cóż z tego. Najważniejsze było jedno - Industria Kielce podbiła GETEC Arenę!

Faza grupowa Ligi Mistrzów EHF: SC Magdeburg - Industria Kielce 26:27 (15:19)

W piątej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych Industria Kielce zagra na wyjeździe z Kolstad Handball (17 października). Wcześniej czeka ją ligowa "Święta Wojna" z Wisłą Płock (13 października).

Więcej o: