Oficjalny protest Industrii Kielce po skandalu w LM. Klub tak tego nie zostawi

W ostatnich sekundach meczu SC Magdeburg - Industria Kielce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów doszło do skandalu - sędziowie podjęli kontrowersyjną decyzję, która pozbawiła polski zespół szans na przypieczętowanie awansu w regulaminowym czasie gry. W konsekwencji doszło do rzutów karnych, które kielczanie przegrali. Industria czuje się skrzywdzona i będzie szukać sprawiedliwości na drodze formalnej - informuje TVP Sport.
Industria Kielce
Screen z https://twitter.com/Eurosport_PL/status/1785771843514741139

W poprzednim sezonie Industria Kielce dotarła do finału Ligi Mistrzów, którym musiała uznać wyższość SC Magdeburg, przegrywając 29:30 po dogrywce. W obecnej edycji rozgrywek polski zespół spotkał się z niemieckim rywalem już w ćwierćfinale. W pierwszym spotkaniu wygrał 27:26, a w rewanżu był bliski przypieczętowania awansu, ale przeszkodziła mu kontrowersyjna decyzja sędziowska. 

Zobacz wideo Oto, czym po karierze zajmuje się Karol Bielecki. "Potrzebowałem sześciu lat"

Industria Kielce się nie poddaje. Oficjalny protest. Tak reaguje na skandaliczną decyzję sędziów

Do skandalu doszło na około trzy sekundy przed upływem regulaminowego czasu gry. Magdeburg prowadził 23:22, ale polski zespół miał okazję wyrównać - piłka dotarła do Arcioma Karaloka, który znalazł się w kapitalnej pozycji do oddania strzału. Gdyby zdobył bramkę, doprowadziłby do remisu dającego kielczanom awans. Problem w tym, że sędzia odgwizdał faul, najprawdopodobniej we wcześniejszej fazie akcji. Na domiar złego kilka sekund później zawyła syrena końcowa. 

W tej sytuacji kielczanie zmuszeni byli do bezpośredniego strzału i nie trafili, więc doszło do serii jedenastek, w której polski zespół przegrał. Na taką decyzję sędziego bardzo wymownie zareagował cały obóz Industrii. Trener Tałant Dujszebajew aż padł na kolana i zaczął sugestywnie wymachiwać rękoma. Na kolana padli też zawodnicy Industrii i błagali arbitra o zmianę decyzji.

Jak się okazuje, po meczu emocje nie odpadły, a Industria planuje szukać sprawiedliwości na drodze formalnej. TVP Sport poinformowało, że klub podjął już odpowiednie działania i złożył protest do EHF. Sprawa jest więc w toku.

Redakcja potwierdziła zatem doniesienia Damiana Wysockiego z portalu wKielcach.info, który niemal tuż po meczu informował, że klub nie zostawi tak tej sprawy. "Industria Kielce złoży protest do ostatniej akcji. Ma na to 24 godziny. Zapłaci 1000 euro" - pisał dziennikarz na X. W najbliższych dniach poznamy decyzję międzynarodowej organizacji.

Eksperci zniesmaczeni zachowaniem arbitrów

Skandal wywołany przez arbitrów wzbudził też spore poruszenie w mediach społecznościowych. "Sędziowie ze Szwecji bogaci o przelew z EHF-u a Magdeburg przepchnięty do Final4 Ligi Mistrzów. Nazwijmy rzecz po imieniu. Tyle lat oglądam piłkę ręczną, ale takiego cyrku w wykonaniu arbitrów dawno nie widziałem. Kielce wielkie brawa za walkę - 9:7 gra się ciężko", "Co zrobili sędziowie w ostatniej akcji. To jest nie-po-jęte. Taka walka, a tutaj taki wał. To powinno być zwycięstwo Industrii Kielce i kropka. EHF zabija ten sport" - grzmieli eksperci.

Więcej o: