W poprzednim sezonie Industria Kielce dotarła do finału Ligi Mistrzów, którym musiała uznać wyższość SC Magdeburg, przegrywając 29:30 po dogrywce. W obecnej edycji rozgrywek polski zespół spotkał się z niemieckim rywalem już w ćwierćfinale. W pierwszym spotkaniu wygrał 27:26, a w rewanżu był bliski przypieczętowania awansu, ale przeszkodziła mu kontrowersyjna decyzja sędziowska.
Do skandalu doszło na około trzy sekundy przed upływem regulaminowego czasu gry. Magdeburg prowadził 23:22, ale polski zespół miał okazję wyrównać - piłka dotarła do Arcioma Karaloka, który znalazł się w kapitalnej pozycji do oddania strzału. Gdyby zdobył bramkę, doprowadziłby do remisu dającego kielczanom awans. Problem w tym, że sędzia odgwizdał faul, najprawdopodobniej we wcześniejszej fazie akcji. Na domiar złego kilka sekund później zawyła syrena końcowa.
W tej sytuacji kielczanie zmuszeni byli do bezpośredniego strzału i nie trafili, więc doszło do serii jedenastek, w której polski zespół przegrał. Na taką decyzję sędziego bardzo wymownie zareagował cały obóz Industrii. Trener Tałant Dujszebajew aż padł na kolana i zaczął sugestywnie wymachiwać rękoma. Na kolana padli też zawodnicy Industrii i błagali arbitra o zmianę decyzji.
Jak się okazuje, po meczu emocje nie odpadły, a Industria planuje szukać sprawiedliwości na drodze formalnej. TVP Sport poinformowało, że klub podjął już odpowiednie działania i złożył protest do EHF. Sprawa jest więc w toku.
Redakcja potwierdziła zatem doniesienia Damiana Wysockiego z portalu wKielcach.info, który niemal tuż po meczu informował, że klub nie zostawi tak tej sprawy. "Industria Kielce złoży protest do ostatniej akcji. Ma na to 24 godziny. Zapłaci 1000 euro" - pisał dziennikarz na X. W najbliższych dniach poznamy decyzję międzynarodowej organizacji.
Skandal wywołany przez arbitrów wzbudził też spore poruszenie w mediach społecznościowych. "Sędziowie ze Szwecji bogaci o przelew z EHF-u a Magdeburg przepchnięty do Final4 Ligi Mistrzów. Nazwijmy rzecz po imieniu. Tyle lat oglądam piłkę ręczną, ale takiego cyrku w wykonaniu arbitrów dawno nie widziałem. Kielce wielkie brawa za walkę - 9:7 gra się ciężko", "Co zrobili sędziowie w ostatniej akcji. To jest nie-po-jęte. Taka walka, a tutaj taki wał. To powinno być zwycięstwo Industrii Kielce i kropka. EHF zabija ten sport" - grzmieli eksperci.