Industria Kielce nie ma za sobą najbardziej udanej fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zespół prowadzony przez Tałanta Dujszebajewa zajął czwarte miejsce w grupie A, tuż za THW Kiel, Aalborgiem oraz PSG, przez co musiał grać w play-offach o ćwierćfinał tych rozgrywek. Industria wtedy wygrała tylko sześć z czternastu grupowych meczów. Rywalem kielczan o ćwierćfinał LM był duński GOG Handbold, którego Dujszebajew bardzo chwalił przed pierwszym spotkaniem.
- Jestem pewien, że Duńczycy marzą o awansie do Final Four. Wiemy jakiej klasy zawodników tam znajdziemy. Wszyscy myślą, że w Danii liczy się tylko Aalborg, w Niemczech THW Kiel, a we Francji PSG. Nie docenia się takich zespołów jak Flensburg, jak Montpellier czy właśnie GOG - tłumaczył trener Industrii. Pierwszy mecz na wyjeździe zakończył się wygraną kielczan 33:25. Wtedy po pierwszej połowie Industria prowadziła 18:10. O awansie decydował rewanż w Hali Legionów.
- Każdy z zawodników Industrii Kielce wie, że pojedynek z GOG nie kończy się po 60 minutach tylko po 120. Zrobiliśmy wiele, by awansować, ale kropki nad nie postawiliśmy. Wiemy, że na papierze jesteśmy faworytem, bo gramy w domu i mamy przewagę. Każdy będzie skazywał GOG na porażkę, a to może być ich siłą. Drużyna nie mając nic do stracenia, bez presji może zagrać bardzo dobry mecz - stwierdził Krzysztof Lijewski, drugi trener Industrii tuż przed spotkaniem rewanżowym.
Lepiej w to spotkanie weszli goście, którzy wypracowali sobie dwie bramki przewagi. GOG wygrywał 4:3, gdy wrócił na prowadzenie po rzucie karnym Igora Karacicia. Właśnie od tego momentu Industria przejęła inicjatywę, choć Tobias Thulin dobrze się spisywał w bramce zespołu z Danii. Goście nawet przez chwilę prowadzili 10:9, ale Industria schodziła na prowadzeniem 16:12. Wynik mógłby być bardziej okazały, gdyby Arkadiusz Moryto i Nicolas Tournat wykorzystali swoje sytuacje. Dobrze też w bramce kielczan spisywał się Andreas Wolff, który zatrzymywał m.in. Emila Madsena po stronie gości.
W drugiej połowie krajobraz za bardzo się nie zmienił. Industria utrzymywała przez większość tego czasu czterobramkową przewagę, na boisku panowała pełna kontrola. W bramce kielczan pojawił się Chorwat Sandro Mestrić, który do tej pory nie miał zbyt wielu okazji do gry na tym poziomie. To było też spotkanie, w którym na wysokie obroty po kontuzji mógł wrócić Tomasz Gębala. Ostatecznie Industria wygrała 33:28 i mogła się cieszyć z awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Tam mistrzowie Polski zagrają z niemieckim Magdeburgiem, który broni tytułu wywalczonego w zeszłym sezonie. Wtedy Industria przegrała 29:30 w finale po dogrywce. 24 lub 25 kwietnia w Kielcach odbędzie się pierwszy mecz ćwierćfinałowy LM, a tydzień później w Niemczech dojdzie do rewanżu.