20 bramek różnicy w pierwszym meczu Polek na MŚ! Deklasacja

Bardzo rzadko zdarza się w piłce ręcznej, by bramkarki jednej drużyny zdobyły w meczu trzy gole, a mogły nawet więcej. Tego dokonały bramkarki reprezentacji Polski: Adrianna Płaczek i Barbara Zima w pierwszym meczu mistrzostw świata. Biało-Czerwone pokonały słabiutki Iran aż 35:15.

- Chcemy wygrać i spróbujemy to zrobić ze spokojem. Podchodzimy jednak z szacunkiem do rywalek. Chciałbym, by nasza drużyna dobrze zagrała w obronie i regularnie wypracowywała kontrataki. Nie jestem pewien, jaka jest silna strona rywalek, bo nie są na tym samym poziomie, co inne rywalki w grupie. Musimy zrobić swoją robotę - mówił przed meczem Arne Senstad, trener Polek przed kamerami Viaplay.

Zobacz wideo Izraelscy piłkarze przygotowywali się w Kosowie do kwalifikacji do Euro 2024

Udana inauguracja polskich piłkarek ręcznych. Trafiały nawet bramkarki

Właśnie w duńskim Herning Biało-Czerwone osiem lat temu awansowały do półfinału mistrzostw świata! Wtedy trenerem naszej drużyny był jednak Kim Rasmussen. Teraz Polki marzą, by awansować przynajmniej do ćwierćfinału, co prawdopodobnie dałoby im awans do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich.

Pierwszym rywalem Polek była jedna z najsłabszych drużyn turnieju - Iran. Od początku meczu można się było o tym przekonać. Rywalki w pierwszych pięciu akcjach w ataku pozycyjnym miały pięć strat! Pierwszego gola zdobyły dopiero w dziewiątej minucie, gdy Polki prowadziły już 6:0.

Trener Iranek widząc, że jego podopieczne nie potrafią sforsować obrony Biało-Czerwonych, zdecydował się długimi momentami wycofywać bramkarkę i grać siódemką w ataku pozycyjnym. Efekt - po zaledwie dziesięć minutach - bramkarka Polek - Adrianna Płaczek miała gola i już dwa oddane rzuty. - Co ciekawe, było to pierwsze trafienie bramkarki w historii swoich 78. występów z orzełkiem na koszulce - czytamy na stronie Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Po kwadransie Polki spuściły z tonu. Zaczęły grać nieskutecznie. W efekcie po dwudziestu minutach zdenerwowany trener Senstad wziął czas. Pomogło, bo w 28. minucie Biało-Czerwone prowadziły już różnicą aż dziesięciu goli! (18:8).

- Początek meczu był bardzo solidny w naszym wykonaniu. Potem pojawiło się trochę gry na pół gwizdka. W ataku było za dużo rozluźnienia i przez to było zbyt dużo prostych błędów. Jak nie wykona się swojej roboty w 100 proc. to jakoś to nie będzie - mówił w przerwie Tomasz Rosiński, ekspert Viaplay, były reprezentant Polski.

Zima lepsza od Płaczek. Wygrała 2:1

Drugą połowę Polki, tak jak pierwszą, rozpoczęły świetnie. Zdobyły cztery gole z rzędu. Można było jednak też je ganić, bo w ciągu sześciu minut zmarnowały dwa rzuty karne (Kobylińska i Balsam). Potem jedynym pytaniem było, ile bramek w meczu zdobędą polskie bramkarki, które często miały szansę rzucać przez całe boisko do pustej bramki. Ostatecznie Adrianna Płaczek trafiła raz, a Barbara Zima - dwa. Obie grały po 30 minut.

W drugim meczu tej grupy Niemki pokonały Japonki 31:30 (18:17). Biało-Czerwone w drugiej kolejce zmierzą się w sobotę z Japonią. Początek meczu o godz. 20.30.

Awans do kolejnej rundy wywalczą po trzy najlepsze zespoły z każdej grupy, które w fazie zasadniczej utworzą cztery sześciozespołowe grup

Polska - Iran 35:15 (18:8)

  • Polska: Płaczek 1, Zima 2 - Balsam 6, Nocuń 6, Michalak 4, Rosiak 4, Kochaniak-Sala 3, Kobylińska 3, Galińska 2, Tomczyk 2, Górna 2, Urbańska, Uścinowicz, Matuszczyk, Masna.

Tabela:

  1. Polska 1 mecz 2 punkty bilans bramkowy: 35:15
  2. Niemcy 1 mecz 2 punkty bilans bramkowy: 31:30
  3. Japonia 1 mecz 0 punktów bilans bramkowy 30:31
  4. Iran 1 mecz 0 punktów bilans bramkowy 15:35
Więcej o:
Copyright © Agora SA