Pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie w węgierskim Veszprem zakończyło się remisem 29:29. Obie ekipy przystępowały zatem do czwartkowego starcia z szansami na awans do Final Four Ligi Mistrzów. Od początku meczu inicjatywę na parkiecie przejęli gospodarze, którzy błyskawicznie wyszli na prowadzenie 6:2. Wicemistrzowie Węgier zbliżyli się nieco do kielczan, kiedy doprowadzili do stanu 10:9. Nie trwało to jednak zbyt długo i na przerwę szczypiorniści Tałanta Dujszebajewa schodzili z wynikiem 18:12.
Druga część gry to już konsekwentna realizacja planu zawodników Barlinka. Nie dali oni nawet na moment nadziei rywalom na zmianę rezultatu i ostatecznie wygrali 31:27. Podczas tej konfrontacji nie brakowało również widowiskowych akcji.
W 7. minucie tego spotkania, przy stanie 2:1 dla Barlinka, gospodarze wyprowadzili szybki kontratak. Igor Karacić przebiegł z piłką kilkanaście metrów, po czym w okolicy linii dziewięciu metrów od bramki rywala w tempo zagrał ją do Arkadiusza Moryto. 25-latek złapał piłkę w pełnym biegu, wpadł pomiędzy dwóch obrońców, a następnie oddał rzut z półobrotu tyłem. Rzut okazał się celny, a zawodnik zdobył spektakularną bramkę. Łącznie reprezentant Polski trzykrotnie trafił w tym meczu do bramki Veszprem.
"Co za bramka. Przed Państwem Arkadiusz Moryto" - napisano na oficjalnym profilu Handball Polska na Twitterze.
Więcej podobnych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Czwartkowe zwycięstwo nad węgierskim zespołem pozwoliło szczypiornistom Tałanta Dujszebajewa po raz drugi z rzędu awansować do Final Four Ligi Mistrzów. W ostatnich pięciu sezonach dokonali tego już trzykrotnie. Podczas ubiegłorocznej, 62. edycji rozgrywek polegli w finale, kiedy ulegli FC Barcelonie dopiero po rzutach karnych. Poza nimi w najlepszej czwórce tegorocznego wydarzenia znaleźli się również zawodnicy PSG, Barcelony oraz Magdeburga, który wyeliminował w ćwierćfinale Wisłę Płock.