Polska potęga w tarapatach. Termin minął. Szukają wsparcia gdzie się tylko da

Jakub Seweryn
Trwa walka o przyszłość Industrii Kielce, najsilniejszego klubu piłki ręcznej w Polsce i aktualnego wicemistrza Europy. We wtorek zarząd klubu spotkał się z zespołem. Piłkarze dali działaczom czas na znalezienie nowych sponsorów. Wszystko ma się wyjaśnić do końca marca. Czy to światełko w tunelu dla kieleckiej drużyny?

Kłopoty Industrii Kielce, a do niedawna Łomży Industrii Kielce, rozpoczęły się na początku listopada 2022 roku. Wtedy to browar Van Pur, właściciel marki Łomża rozwiązał umowę z klubem. Tłumaczył się wojną na Ukrainie i problemami finansowymi. Kielczanie stracili w ten sposób blisko 40 proc. budżetu (10 mln zł), co podało w wątpliwość dalsze funkcjonowanie jednego z najsilniejszych klubów piłki ręcznej na świecie.

Zobacz wideo Krzynówek wskazał wzór dla Santosa. "Szatnia była razem z nim"

Kielecki klub wrócił do punktu wyjścia z 2020 r. i czasów pandemii, gdy w bardzo podobnej sytuacji to firma Van Pur uratowała zespół, wiążąc się z nim czteroletnią umową i zostając sponsorem tytularnym.

Jak sytuacja wygląda dziś? Właściciel klubu Bertus Servaas wraz z zarządem przystąpili do poszukiwania nowego sponsora. Władze umówiły się z drużyną, że do końca stycznia zawodnicy oraz trenerzy otrzymają informację, co dalej z klubem i czy mają sobie szukać nowego pracodawcy.

Zarząd Industrii spotkał się z drużyną. Decyzje do końca marca, sponsorzy szukani także za granicą

Władze kieleckiego klubu szukają wsparcia gdzie się da. Z sygnałów dochodzących z Industrii Kielce wynika, że dotychczasowi sponsorzy zadeklarowali się zwiększyć finansowanie, ale to wciąż nie załatwia całej sprawy. Dodatkowego sponsora kielczanie szukają w Polsce (także wśród spółek Skarbu Państwa), jak i za granicą, próbując fakt, że w zespole występuje wielu piłkarzy z Francji i Hiszpanii.

Na koniec stycznia wymiernych efektów nie ma, ale rozmowy z potencjalnymi sponsorami się toczą. Na konkrety jest jednak za wcześnie i wciąż nie można być spokojnym o przyszłość Industrii. W związku z tym we wtorek wieczorem zarząd klubu spotkał się z drużyną Talanta Dujszebajewa. Zawodnicy i trener potwierdzili tylko, że chcieliby jak najdłużej występować wspólnie w Kielcach. Na razie pewne jest tylko to, że będzie tak do końca bieżącego sezonu, a cele zespołu się nie zmieniają - mistrzostwo Polski, Puchar Polski i awans co najmniej do Final Four Ligi Mistrzów.

Czy to będzie "last dance" zespołu Dujszebajewa? Nie można tego wykluczyć. Co będzie później? Wszystko ma się wyjaśnić przez najbliższe dwa miesiące. Industrii Kielce nie grozi całkowity upadek klubu, ale zjazd do roli przeciętnego polskiego zespołu - już jak najbardziej. 

"Zarząd podjął decyzję o kontynuowaniu uczestnictwa w rozgrywkach krajowych oraz europejskich do końca sezonu 2022/2023 w możliwie najsilniejszym składzie personalnym, który jest uzależniony od sfinalizowania rozmów sponsoringowych. Dalsze decyzje co do udziału i poziomu zespołu w sezonie 2023/24, zostaną podjęte do końca marca bieżącego roku. Decyzja ta będzie uwzględniać możliwości budżetowe Klubu, a co za tym idzie potencjalny skład zespołu" - czytamy w oficjalnym komunikacie.

"Zawodnikom, z którymi dziś spotkał się Zarząd Klubu, dziękujemy za zaangażowanie i podtrzymanie chęci kontynuowania swojej gry w Kielcach" - dodano.

Złe relacje z miastem nie ułatwiają sprawy. Klub wystosuje list otwarty

Być może cała sprawa była prostsza, gdyby klub będący sportową wizytówką Kielc i województwa świętokrzyskiego miał wsparcie (niekoniecznie finansowe) ze strony samorządów. Tego jednak brakuje, a zamiast tego głośno jest m.in. o konflikcie na linii klub - miasto, co jest o tyle zaskakujące, że prezydentem Kielc jest przecież Bogdan Wenta, były trener Industrii i reprezentacji Polski.

Jeszcze w środę Industria Kielce ma wystosować list otwarty, w którym zwróci się m.in. o możliwość przedstawienia aktualnej sytuacji klubu na sesji Rady Miasta. Z budżetu miasta klub w bieżącym roku nie otrzyma ani złotówki, a wspomniany konflikt nie wpływa też pozytywnie na poszukiwanie sponsorów, którzy często biorą pod uwagę klimat pomiędzy klubem a miastem. Strony nie potrafią się porozumieć, mimo że Industria Kielce odgrywa w Kielcach ważną rolę zarówno społeczną, jak i biznesową (klub współpracuje z około 160 lokalnymi firmami). 

Gdyby jednak misja znalezienia nowego sponsora tytularnego zakończyła się niepowodzeniem, zawodnicy nie powinni mieć problemu ze znalezieniem pracodawcy. TVP Sport podaje, że najbardziej na kłopotach mistrzów Polski mogą skorzystać Węgrzy. Pick Szeged zainteresowany jest sprowadzeniem całej rodziny Dujszebajewów - trenera Talanta oraz zawodników Alexa i Daniela. Telekom Veszprem chciałoby u siebie bramkarza Andreasa Wolffa i skrzydłowego Dylana Nahi. Z kolei Artiom Karalek i Arkadiusz Moryto mogą trafić do FC Barcelony. W końcu Nedim Remili może wrócić do PSG, z którego przeniósł się latem do Kielc. Francuski gwiazdor ma też ofertę z Telekomu Veszprem i ten kierunek jest nawet bardziej prawdopodobny.

W Kielcach wciąż wierzą, że wszystko zakończy się szczęśliwie. Gdyby okazało się inaczej, byłaby to strata dla polskiej piłki ręcznej i polskiego sportu, który straciłby jedną ze swoich najlepszych wizytówek w sportach drużynowych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.