Kapitalne zakończenie turnieju przez Polaków. Brazylia rozbita

Polscy piłkarze ręczni udanie zakończyli turniej 4 Nations Cup. Pewnie pokonali Brazylię 31:23. Największym wygranym imprezy był środkowy rozgrywający Piotr Jędraszczyk.

Piotr Jędraszczyk - to on bez wątpienia jest największym zwycięzcą turnieju 4 Nations Cup. Już w meczu z Koreą Południową zawodnik Piotrkowianina został wybrany MVP meczu. Teraz, z Brazylią zagrał jeszcze lepiej. Zdobył sześć bramek (przy 100 proc. skuteczności), kilka pięknej urody. Oprócz tego dobrze kierował grą drużyny - miał cztery asysty, dwa przechwyty i trzy straty. Jędraszczyk imponował tym co umie najlepiej - czyli dynamicznymi, indywidualnymi wejściami w strefę rywali. W 39. minucie zdobył pięknego gola na 20:16 z drugiej linii w okienko. - Tyle lat oglądam go w polskiej lidze, a jeszcze takiego gola jeszcze w jego wykonaniu nie widziałem - mówił Marcin Lijewski, komentujący mecz w TVP Sport. Tym razem najlepszym zawodnikiem spotkania z Brazylią został wybrany Arkadiusz Moryto (skuteczność 5/5 i strata), ale gdyby nagrodę otrzymał właśnie Jędraszczyk, nikt do nikogo nie miałby pretensji. Zresztą sam Moryto po końcowym gwizdku, gdy zawodnicy obu drużyn dziękowali sobie za grę, już po otrzymaniu nagrody, zrobił piękny gest. Skrzydłowy Łomży Industrii Kielce klęknął na chwilę z nagrodą właśnie przed Jędraszczykiem.

Zobacz wideo Flagi i tłumy kibiców. Tak Oberstdorf otwiera TCS

Rombel wściekły na czasie: Komfortowego grania nie będzie

21-letni Piotr Jędraszczyk już rok temu kapitalnie zaprezentował się podczas właśnie turnieju 4 Nations Cup. Wtedy zaczęło być o nim głośno. Tym bardziej, że podczas mistrzostw Europy spisał się bardzo dobrze. - Dał dużą nadzieję, że doczekamy się w kadrze kolejnego bardzo dobrego środkowego rozgrywającego. Grał tak, jakby miał nie kilka, a kilkadziesiąt meczów w reprezentacji. Jestem pod dużym wrażeniem i bardzo pozytywnie zaskoczony jego postawą - mówi wtedy Sport.pl Grzegorz Tkaczyk, były kapitan reprezentacji Polski. W kwietniu tego roku Piotr Jędraszczyk podpisał kontrakt z najlepszą polską drużyną piłki ręcznej - Łomżą Industrią Kielce. Być może na przyszły sezon będzie jednak, przy olbrzymiej konkurencji na środku rozegrania w Kielcach, wypożyczony do polskiego lub zagranicznego klubu.

Wróćmy do meczu z Brazylią. Polacy w porównaniu do ostatniego starcia z Koreą Południową tym razem zagrali bez bramkarza Jakuba Skrzyniarza, lewoskrzydłowego Jana Czuwary oraz prawoskrzydłowego Krzysztofa Komarzewskiego. W ich miejsce zagrali rozgrywający Tomasz Gębala, podstawowi skrzydłowi: Arkadiusz Moryto, Przemysław Krajewski oraz bramkarz Mateusz Kornecki.

Pod nieobecność oszczędzanego Szymona Sićki, na lewym rozegraniu mecz rozpoczął Tomasz Gębala. Zawodnik Łomży Industrii Kielce, mimo że w klubie gra w ofensywie niewiele, to teraz prezentował się dobrze. Był jedną z jaśniejszych postaci ataku. Polacy grali w nim bowiem słabo - po zaledwie siedmiu minutach mieli już cztery straty (dwie Michał Olejniczak i po jednej Bartłomiej Bis i Michał Daszek) ,a w całej tej części - osiem. Fatalnie wyglądała też obrona biało-czerwonych. W efekcie po trzynastu minutach przegrywali 5:8.

- Nie będzie komfortowego grania. Lepiej zejdźcie z boiska. Nie ma nic - powiedział zdenerwowany na czasie Patryk Rombel, trener Polaków i wymienił cały skład, zostawiając tylko w bramce Adama Morawskiego. Wiele ożywienia dało wprowadzenie na środek rozegrania za Olejniczaka - Piotra Jędraszczyka. W ciągu kilkudziesięciu sekund zrobił dwie, piękne indywidualne akcje i zdobył gole.

Jeszcze w 22. minucie gospodarze przegrywali 10:12. Ich riposta była jednak natychmiastowa. Zdecydowanie poprawili obronę i w ciągu 240 sekund zdobyli cztery gole z rzędu. Trafiali po dwa razy Mikołaj Czapliński i Jędraszczyk. Ten ostatni pierwszą połowę zakończył z bardzo dobrym bilansem: cztery bramki, dwie asysty i jedna strata.

W drugiej połowie Polacy cały czas pewnie prowadzili. Wciąż dobrze grali w ataku i obronie. Kilka skutecznych interwencji miał w bramce Mateusz Kornecki. W 54. minucie był mały powód do niepokoju, bo przy stanie 29:22 z lekką kontuzją kciuka, parkiet opuścił kołowy Bartłomiej Bis. A on wciąż walczy o udział w MŚ. Pewniakiem na kole jest Maciej Gębala, który nie grał w tym turnieju. O dwa pozostałe miejsca walczy trzech obrotowych: Bis, Patryk Walczak oraz Dawid Dawydzik. 

- Druga część pierwszej części i druga połowa może wlać optymizm we wszystkie serca. Mamy dużo materiału do analizy. Mamy też już pewne odpowiedzi, ale też kilka niewiadomych - powiedział Patryk Rombel, trener reprezentacji Polski dla TVP Sport.

- Mam nadzieję, że nasza siła będzie większa w nowym roku. Drzemią w nas jeszcze duże pokłady możliwości. W mistrzostwach świata chcemy pokazać swoje najlepsze oblicze - dodał Piotr Chrapkowski, rozgrywający reprezentacji Polski.

W innym piątkowym meczu turnieju Tunezja pokonała Koreę Południową 35:32 (16:16). Tunezja wygrała imprezę z kompletem zwycięstw. Drugie miejsce zajęli Polacy, trzecie - Korea Południowa, a czwarte - Brazylia.

Polska - Brazylia 31:23 (14:13)

  • Polska: Morawski (5 obron na 18 rzutów), Kornecki (6/16) - Moryto 6, Jędraszczyk 6, Czapliński 5, Dawydzik 2, Daszek 2, Olejniczak 2, Pietrasik 2, Widomski 2, Krajewski 2, Gębala 1, Fedeńczak 1, Walczak, Przytuła, Bis, Chrapkowski.
Więcej o:
Copyright © Agora SA