Ten sezon Łomży Vive już jest historyczny. "Wychodzi na to, że Ligę Mistrzów wygrają Kielce"

Łomża Vive Kielce w znakomitym stylu awansowała do Final Four Ligi Mistrzów. - Perfekcja, wyjątkowość, znakomitość - to słowa padają pod adresem mistrzów Polski. Kielczanie nie zadowalają się połowicznym sukcesem i chcą tak jak w 2016 roku triumfować w Lidze Mistrzów. Zespół jest teraz jednak zupełnie inny niż wówczas.

7 kwietnia ubiegłego roku. Wtedy piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce niespodziewanie odpadli z Ligi Mistrzów. Nie utrzymali przewagi jednobramkowej z Francji i w Hali Legionów przegrali z Nantes 31:34. W efekcie po raz drugi z rzędu nie awansowali do Final Four w Kolonii. Pięć miesięcy później kolejne rozczarowanie - kielczanie na inaugurację Ligi Mistrzów przegrali z Dinamem Bukareszt, uznawanym za jedną z najsłabszych drużyn w grupie 29:34. - Patrzę dość długo na naszą grę i mam dość pewnych spraw. Ultimatum? Hmm... Każdy, kto chce zakładać koszulkę Vive, musi mieć honor i grać nie na 100, a na 1000 procent swoich możliwości - mówił wtedy Bertus Servaas, prezes Łomży Vive Kielce w rozmowie ze Sport.pl.

Zobacz wideo Ondrasek deklaruje walkę o powrót do ekstraklasy. "Nigdzie się nie wybieram"

Final Four wywalczony już...w grupie

Teraz Holender absolutnie zarzutów mieć nie może. Jego zespół właśnie awansował do Final Four Ligi Mistrzów, po raz piąty w historii klubu i w ciągu ostatnich dziesięciu lat. W dodatku Łomża Vive Kielce zrobiła to w imponującym stylu, bo w dwumeczu wicemistrza Francji Montpellier pokonała różnicą aż jedenastu bramek (31:28 na wyjeździe i 30:22 u siebie). Ze wszystkich meczów ćwierćfinałowych tej edycji Champions League, była to wygrana największą różnicą bramek. Same wyniki można by różnie odebrać, ale co najważniejsze, były one odniesione po bardzo dobrej grze, a w rewanżu, momentami wręcz znakomitej.

Kielczanie do Final Four nie awansowali jednak tak naprawdę w dwumeczu z Montpellier. Zrobili to po porażce z Dinamem Bukareszt - w trzynastu kolejnych starciach w grupie, nazywanej grupą śmierci z PSG, Barceloną, Telekomem Veszprem, Flensburgiem. To właśnie wówczas dwa razy wygrali w grupie z obrońcą trofeum i wielką Barceloną, co wcześniej nie udało się nikomu. W dodatku przerwali imponującą serię sześciu lat bez porażki (44 spotkania) Barcelony przed własną publicznością. Oprócz tego kielczanie dwukrotnie pokonali wicemistrzów Niemiec - Flensburg, a u siebie pokonali też PSG i Telekom Veszprem. Dzięki temu wygrali grupę, a potem uniknęli gry w 1/8 finału, a w ćwierćfinale rywalizowali z Montpellier, ale nie tak mocnym, jak w poprzednich sezonach.

Co się stało z kielecką drużyną, że nagle przeszła takie przeobrażenie? - Tak naprawdę to nic. My już z Nantes dobrze graliśmy, tylko zabrakło nam większego wsparcia w bramce i kibiców. Z nimi być może bylibyśmy nawet w Final Four. W Bukareszcie zabrakło nam tylko bramkarza - tłumaczy Talant Dujszebajew, trener Łomży Vive Kielce. - Potrzebny był czas, by scementować zespół i by był lepszy. W kolejnym sezonie znów chcemy być trochę lepsi - dodaje krótko Bertus Servaas, prezes Łomży Vive Kielce.

Nie ma jednak wątpliwości, że kielczanie grają lepiej w porównaniu do ubiegłego sezonu. W każdym elemencie piłki ręcznej. Zaczynając od bramki - Andreas Wolff ma dużo lepszy sezon niż ubiegły. Wreszcie między słupkami spisuje się jak na jednego z najlepszych bramkarzy świata przystało. I wciąż jest głodny lepszej gry. Mimo, że w rewanżu z Montpellier miał znakomitą 48 proc. skuteczność, to uważał, że powinien odbić jeszcze cztery rzuty więcej. Niemiec miał mega motywację. To głównie jego obwiniano za nieudany ubiegły sezon w Lidze Mistrzów. Oprócz tego mimo że poprzednim klubem Wolffa był jeden z najlepszych zespołów świata - THW Kiel, to akurat trafił tam na lata, w których nie awansował do Final Four Ligi Mistrzów.

Servaas: Obrona z Montpellier? Perfekcja

Kielczanie lepiej grają również w obronie. Duża też w tym zasługa dwóch zawodników, pozyskanych latem ubiegłego roku. Wówczas dołączyli wszechstronny defensor, reprezentant Hiszpanii - Miguel Sanchez-Migallon. A na boku obrony kapitalnie spisuje się Dylan Nahi, jeden z najlepszych lewoskrzydłowych świata. Nie ma wątpliwości, że takiego zawodnika, tak świetnie czytającego grę i z tak dużą liczbą przechwytów, nie było w Kielcach od czasów znakomitego Roberta Nowakowskiego. Warto też dodać, że Francuz ma zaledwie 22 lata. Na szczęście prezes Servaas przedłużył z nim kontrakt, który jest ważny do 2025 roku, ale jest prawdopodobne, że zostanie jeszcze na dłużej. 

- Obrona Vive jest tak naprawdę kluczem do sukcesu. Nie tylko system 6-0, ale też wysunięta, bardzo aktywna strefa, niesamowicie utrudniająca życie rywalom. Przede wszystkim obrona ta jest nastawiona na pozyskiwanie piłek i dzięki temu zawodnicy mogą wyprowadzić szybkie ataki. Co ważne, znakomicie ze sobą współpracują - mówi Tomasz Strząbała, były II trener Łomży Vive Kielce, a od nowego sezonu Grupy Azoty Unii Tarnów.

- W obronie gramy naprawdę niesamowicie. W ostatnim meczu z Montpellier, w pierwszej połowie, to była perfekcja. Jesteśmy w tym elemencie zdecydowanie lepsi - dodaje Bertus Servaas, prezes Łomży Vive Kielce.

W ofensywie nie ma przypadku. Jest bardzo zminimalizowany

Aż wreszcie ofensywa. W niej nie można się przyczepić praktycznie do niczego. Mistrzowie Polski grają zespołowo, z wykorzystaniem wszystkim możliwości oszukania defensywy. Jak rywale dobrze kryją obrotowych lub skrzydłowych, to wtedy z drugiej linii skutecznie rzucają Szymon Sićko, Uładzisłau Kulesz, Igor Karacić, Branko Vujović czy Alex Dujszebajew. Z kolei jeśli obrońcy przeciwników, wyżej podchodzą w akcji do rozgrywających i uniemożliwiają im rzuty, to wtedy oni kapitalnie obsługują kołowych lub skrzydłowych. Kapitalnie robi to zwłaszcza Alexa Dujszebajew. To po jego pięciu asystach, do przerwy z Montpellier wszystkie pięć goli rzucił kołowy Arciom Karalok.

- Atak jest bardzo dobrze zorganizowany, kombinacyjny, trudny do odczytania. Zespół kapitalnie w nim wykorzystuje potencjał zawodników. Najważniejsze jest jednak, że dzięki Talantowi Dujszebajewowi, nie ma w ofensywie przypadku, nieprzemyślanych akcji czy rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Przypadek jest bardzo zminimalizowany - dodaje Tomasz Strząbała.

Numerem jeden kieleckiej ofensywy jest kapitan Alex Dujszebajew, zdaniem wielu ekspertów najlepszy, a na pewno najwszechstronniejszy prawy rozgrywający świata. - Ten jego szybki zwód jest niesamowity. O nim można powiedzieć tylko jedno - ten gość jest wyjątkowy - chwali go Marcin Lijewski, były świetny prawy rozgrywający, reprezentant Polski.

Kielce, 18 maja 2022 roku, Hala Legionów.Kielce, 18 maja 2022 roku, Hala Legionów. Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Co ciekawe jednak i ważne dla drużyny, wciąż wiele zależy od dyspozycji Dujszebajewa, ale na pewno nie aż tyle, co w poprzednich sezonach. - Vive bez Alexa na boisku, też gra bardzo dobrze w ataku. A jak Hiszpan wchodzi, to oczywiście wygląda to jeszcze lepiej. I to jest właśnie też siła kielczan, że nie bazują na 8-10 zawodników, tak jak np. PSG w dwumeczu z THW Kiel, ale na szerokim, bardzo wyrównanym 16 osobowym składzie - uważa Wojciech Staniec, redaktor naczelny portalu Handballnews.pl.

Czy zatem kielczanie grają w ofensywie najlepiej w historii klubu? - Myślę, że nie. Tutaj jeszcze widzę małe rezerwy. Możemy grać w nim jeszcze lepiej - dodaje Servaas. 

W 2016 roku było więcej doświadczenia. Teraz jest niesamowity głód zwycięstwa

Teraz kielczanie marzą, by tak jak w 2016 roku, znów wygrać Ligę Mistrzów. Z tamtej drużyny, obecnie gra zaledwie jeden zawodnik Paweł Paczkowski, który na początku tego roku wrócił z wypożyczenia z Motoru Zaporoże. Drugim trenerem Łomży Vive Kielce jest obecnie Krzysztof Lijewski, wówczas podstawowy rozgrywający. Czy te zespoły można porównać? Lepszy jest ten, czy tamten z m.in. Sławomirem Szmalem, Karolem Bieleckim, Urosem Zormanem, Julenem Aginagalde czy Grzegorzem Tkaczykiem w składzie.

- To są dwa inne zespoły. Piłka ręczna teraz stała się bardziej dynamiczna. Wtedy na pewno mieliśmy więcej doświadczenia i to jest czasem decydujące. Z drugiej strony teraz jesteśmy prawdziwą rodziną. Zawodnicy też czują niesamowity głód do zwycięstwa i mają bardzo duże możliwości - przyznaje Bertus Servaas.

- Kielczanie grają lepiej niż w 2016 roku. Mają przede wszystkim więcej możliwości taktycznych w ataku. Wtedy jednak Talant Dujszebajew nie miał autorskiego zespołu, a w ostatnich latach cały czas go buduje i ma na niego olbrzymi wpływ - dodaje Wojciech Staniec. 

W Final Four oprócz Łomży Vive Kielce zagrają obrońca trofeum FC Barcelona, THW Kiel oraz Telekom Veszprem. Identyczny skład tego turnieju był w sezonie 2014/2015.

FC Barcelona Champions League wygrywała aż dziesięć razy, THW Kiel - cztery. Telekom Veszprem, mimo że grał w sześciu z ostatnich edycji turnieju w Kolonii, wciąż czeka na triumf w finale. Kto teraz będzie faworytem?

- Barcelona i Vive, a że w Final Four nie udało się jeszcze nikomu obronić trofeum [ten system rozgrywany jest od 2010 roku - red.], to wychodzi na to, że Ligę Mistrzów wygrają Kielce - uważa Wojciech Staniec. - Czy Vive ma więcej niż 25 proc? Nie bawmy się w procenty, bo w tym turnieju możliwe jest wszystko i każda drużyna będzie mieć swoje atuty. Na pewno jednak fakt, że to piąty raz Kielc w ostatnich dziesięciu latach, sprawia, że Kielce w Kolonii czują się naprawdę dobrze. Dlatego jestem dużym optymistą. Być może w krótkim odstępie czasu będizemy się cieszyć z triumfu dwóch polskich drużyn w Lidze Mistrzów: ZAKSY i Łomży Vive - dodaje Tomasz Strząbała.

Losowanie półfinałów odbędzie się we wtorek, 24 maja. Nie będzie w nim rozstawienia. Turniej finałowy odbędzie się w dniach trzeci weekend czerwca, 18-19 czerwca.

Wyniki meczów ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów:

  • Aalborg Handball - Telekom Veszprem 37:35. Pierwszy mecz: 29:36 i awans Veszprem,
  • Łomża Vive Kielce - Montpeller 30:22. Pierwszy mecz: 31:28 i awans Łomża Vive Kielce,
  • THW Kielce - PSG 33:32. Pierwszy mecz: 30:30 i awans THW Kiel,
  • Barcelona - Flensburg 27:24. Pierwszy mecz: 33:29 i awans Barcelony.

Historia Final Four od 1. awansu Łomży Vive Kielce:

  • Sezon 2012/2013: 1. HSV Hamburg, 2. Barcelona, 3. Łomża Vive Kielce, 4. THW Kiel,
  • 13/14: 1. Flensburg, 2. THW Kiel, 3. Barcelona, 4. Telekom Veszprem,
  • 14/15: 1. Barcelona, 2. Telekom Veszprem, 3. Łomża Vive Kielce, 4. THW Kiel,
  • 15/16: 1. Łomża Vive Kielce, 2. Telekom Veszprem, 3. PSG, 4. THW Kiel,
  • 16/17: 1. Vardar Skopje, 2. PSG, 3. Telekom Veszprem, 4. Barcelona,
  • 17/18: 1. Montpellier, 2. Nantes, 3. PSG, 4. Vardar Skopje,
  • 18/19: 1. Vardar Skopje, 2. Telekom Veszprem, 3. Barcelona, 4. Łomża Vive Kielce,
  • 19/20: 1. THW Kiel, 2. Barcelona, 3. PSG, 4. Telekom Veszprem,
  • 20/21: 1. Barcelona, 2. Aalborg Handball, 3. PSG, 4. Nantes.
Więcej o:
Copyright © Agora SA