Łomża Vive Kielce podchodziło do dwóch ostatnich kolejek fazy grupowej Ligi Mistrzów w bardzo dobrej sytuacji. Zespół prowadzony przez Tałanta Dujszebajewa jest liderem tabeli z 18 punktami i jest o krok od wywalczenia awansu do ćwierćfinału rozgrywek. Mistrzowie Polski do tej pory przegrali trzy mecze - 29:32 z Dinamem Bukareszt, 27:32 z Paris Saint-Germain i 27:29 z Porto. Vive po 13. kolejce Ligi Mistrzów musi jednak dopisać czwartą porażkę.
Od samego początku tempo spotkania było wysokie i obie strony nie chciały odpuszczać. Od dziewiątej minuty mistrzowie Polski musieli sobie radzić bez Alexa Dujszebajewa, który starł się z Adrianem Siposem. Vive długo nie dawało się przełamać Veszpremowi, ale na przerwę polski zespół schodził z wynikiem 16:18. W drugiej połowie kilka ważnych interwencji zanotował Mateusz Kornecki, zastępujący Andreasa Wolffa.
Vive rozpoczęło drugą część od błyskawicznego odrobienia strat i objęcia dwubramkowego prowadzenia. Po kilku minutach przyszedł przestój i Vive nie potrafiło rzucić bramki przez osiem bramek. Ostatecznie mistrzowie Polski zdołali zmniejszyć przewagę do dwóch trafień i przegrali 33:35 z Telekomem Veszprem. Tym samym Łomża Vive Kielce nie przerwało fatalnej serii na Veszprem Arenie - mistrzowie Polski wygrali tam tylko jeden mecz w historii i miał on miejsce 11 lutego 2012 roku. Wtedy Vive wygrało 24:21 w fazie grupowej Ligi Mistrzów za kadencji Bogdana Wenty.
Tym samym kwestia awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów rozstrzygnie się w ostatniej kolejce fazy grupowej. Mistrzowie Polski zagrają w niej u siebie z Dinamem Bukareszt i muszą wygrać, żeby zapewnić sobie bezpośredni awans do ćwierćfinału. Gdyby wygrali z Veszprem, byliby już pewni bezpośredniego awansu. To spotkanie odbędzie się w środę 9 marca o godzinie 18:45.