Trener Polaków komentuje porażkę z Niemcami. Wskazał główną przyczynę

Słaba gra w bramce, ofensywie i obronie - czyli najważniejszych elementach w piłce ręcznej. Nie da się wygrać meczu, jak żaden z tych elementów nie funkcjonuje. Polacy przegrali z Niemcami 23:30 i drugą fazę mistrzostw Europy w piłce ręcznej rozpoczną z zerem.

Zacznijmy od bramki. Trener Patryk Rombel zdecydował się w wyjściowej siódemce postawić na Mateusza Zembrzyckiego, dotychczasowego numer trzy w kadrze (nr 1 Adam Morawski nie może grać z powodu koronawirusa, a nr 2 Mateusz Kornecki zaczął na ławce rezerwowych). Zembrzycki dotychczas na Euro grał mało i niczym szczególnym się nie wyróżnił. Teraz dostał szansę. Kibice mogli wpaść w euforię, jak na początku meczu obronił dwa rzuty w jednej akcji, ale potem wpuścił osiem rzutów z rzędu i usiadł na ławce rezerwowych z zaledwie 16 proc. skutecznością. Tak słabą liczbę miał też Kornecki.

Zobacz wideo Nasz człowiek w Barcelonie i PSG. Syprzak: Zostałem rzucony na głęboką wodę

Bratysława, 18.01.2022. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Mecz Polska - NiemcyPolacy niemiłosiernie skarceni przez Niemców. Aż 10 minut bez gola

Eksperymentalna obrona

Grający sam i niemający zmiennika (Andreas Wolff jest chory) - Johannes Bitter, który przyjechał na turniej w trybie awaryjnym miał w tym meczu 26 proc. Bronił ważne piłki w momencie np. w pierwszej połowie, kiedy Polacy odrabiali straty. Prawdziwy majstersztyk pokazał też po przerwie, kiedy w momencie zatrzymał Arkadiusza Morytę w sytuacji sam na sam. A gdyby prawoskrzydłowy Łomży Vive Kielce wtedy trafił, bo biało-czerwoni przegrywaliby zaledwie dwoma golami.

Punkt drugi - obrona. Niestety Polacy w tym elemencie też zagrali słabo. Mimo że mieli pięć przechwytów i dwa bloki, to i tak dużo akcji Niemcy kończyli zbyt łatwo, z bardzo dobrych pozycji. Trudno jednak nie wspomnieć, że na środku defensywy grał duet debiutantów na Euro: Bartłomiej Bis - Ariel Pietrasik. Gdyby zdrowi byli Tomasz Gębala, Maciej Gębala, Piotr Chrapkowski, Dawid Dawidzik czy Piotr Walczak, to właśnie oni by grali w centralnej formacji defensywy.

Determinacji, zaangażowania Bisowi i Pietrasikowi odmówić nie można, ale jednak doświadczenie i cwaniactwo było po stronie rywali. Obaj popełnili kilka błędów. W dodatku Bis mocno zderzył się z rywalem i na kilkanaście minut musiał opuścić boisko.

- Mieliśmy problemy na środku obrony, bo z różnych powodów straciliśmy pięciu zawodników, a w pierwszej połowie jeszcze Bartłomieja Bisa, który ma problem z kolanem. Wystąpili tam gracze, którzy są w kolejce do gry numerami 5 czy 6. W dodatku debiutują w takiej imprezie i po raz pierwszy grają ze sobą. Jakby tego było mało, to razem wystąpili ze sobą po raz pierwszy, bo nawet w turniejach tego wariantu nie sprawdzaliśmy. Dlatego bardzo duże podziękowania dla nich za tą robotę, którą wykonali - powiedział po meczu trener Rombel.

Nie ukrywał też, że w centralnej formacji obrony było sporo błędów.

- Mieliśmy na środku rzeczywiście duże problemy, bo traciliśmy 60-70 proc. goli Nie wszystko działało tak jak chcieliśmy, ale nie mogę ich obwiniać, bo spoczęła na nich duża odpowiedzialność. Siłą rzeczy musieli popełniać błędy - dodał Rombel.

Nieskuteczność tym razem nie przeszła bez echa

I wreszcie ofensywa. To nie był ten sam zespół w tym elemencie piłki ręcznej, jak w meczach z Austrią i Białorusią. Wystarczy spojrzeć na liczby - z Austrią 36 bramek i 73 proc. skuteczność, a z Białorusią 29 goli i 65 proc. skuteczność. Słabsza skuteczność z Białorusią nie miała znaczenia, bo Polacy kapitalnie grali w obronie i rozbili rywali. Teraz 65 proc. skuteczność (23/35) i osiem strat sprawiło, że trudno było myśleć o korzystnym wyniku. Drużyna prowadzona przez Patryka Rombla długimi momentami męczyła się w ofensywie. Brakowało zespołowych akcji, wykorzystania w nich skrzydłowych. Przemysław Krajewski i Arkadiusz Moryto w całym meczu ze swoich pozycji oddali tylko w sumie cztery rzuty. Zbyt często gra Polaków zależała od indywidualnych przebłysków Michała Daszka, Szymona Sićki czy Michała Olejniczaka.

Z drugiej strony trzeba również oddać Niemcom prowadzonym przez znakomitego trenera Alfreda Gislassona (mnóstwo sukcesów z THW Kiel), że byli bardzo dobrze przygotowani taktycznie pod polski zespół. Świetnie czytali ich grę, zmuszali Polaków do takich rozwiązań w ataku, jakich sobie życzyli. Grali agresywnie, dobrze blokiem. 

Biało-czerwoni po tej porażce zajęli drugie miejsce w grupie. W efekcie drugą fazę, po porażce z Niemcami, rozpoczną z zerowym dorobkiem punktowym. Rywalami Polaków będą: Rosja, Norwegia, Hiszpania i Szwecja.

Maciej Gębala podczas meczu piłki ręcznej w katowickim SpodkuPotężne osłabienie Polaków w meczu z Niemcami. "Nie został dopuszczony"

Statystyki Polaków w meczu z Niemcami:

  • Mateusz Zembrzycki: skuteczność obron 2/12 - 16 proc.,
  • Mateusz Kornecki: 4/24 - 16 proc.,
  • Przemysław Krajewski: skuteczność 1/2,
  • Szymon Sićko: 6/8, 2 asysty, 2 wywalczone karne, 4 straty,
  • Ariel Pietrasik: 1/2, przechwyt, blok, strata,
  • Melwin Beckman: 2 przechwyty,
  • Michał Olejniczak: 1/2, 3 asysty, przechwyt, wywalczony karny, strata,
  • Maciej Pilitowski: asysta, wywalczony karny,
  • Rafał Przybylski: przechwyt,
  • Michał Daszek: 5/7, asysta, strata,
  • Arkadiusz Moryto: 7/10, asysta, przechwyt,
  • Bartłomiej Bis: wywalczony karny, blok,
  • Kamil Syprzak: 2/4, strata.
Więcej o: