Kielczanie do Bukaresztu pojechali w osłabionym składzie. Zabrakło największej gwiazdy - hiszpańskiego leworęcznego rozgrywającego Alexa Dujszebajewa i dwóch innych rozgrywających: Michała Olejniczaka, Daniela Dujszebajewa i Haukura Thrastarsona. W dodatku tuż przed meczem problemy żołądkowe miał Mateusz Kornecki i goście mieli tylko jednego bramkarza w składzie - Andreasa Wolffa.
Niemiec musiał zatem zagrać dobry mecz, bo nie miał żadnego zmiennika. Jeszcze w ubiegłym sezonie problem byłby mniejszy, bo wtedy w składzie był trzeci bramkarz, bardzo utalentowany, 19-letni Miłosz Wałach. W tym sezonie został on jednak wypożyczony do Torus Wybrzeża Gdańsk.
Wolff kolejny raz jednak zawiódł. Uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy świata, już w ubiegłym sezonie w Lidze Mistrzów bronił zdecydowanie poniżej oczekiwań, zwłaszcza w przegranym przez Łomżę Vive Kielce dwumeczu drugiej rundy z Nantes. - Miałem tylko cztery odbite piłki. Brakowało szczęścia w interwencjach. Przepraszam kolegów, że ich zawiodłem - powiedział Wolff po rewanżu z Francuzami.
Prezesi klubu oraz trener Talant Dujszebajew byli bardzo rozczarowani jego postawą. - Nie po to go sprowadziliśmy, by bronił w meczu z 20 proc. skutecznością - mówił Bertus Servaas. Wolff stracił nawet opaskę kapitańską. Paradoksalnie jednak prezes mistrzów Polski mu zaufał i podpisał z Niemcem nowy kontrakt aż do 2028 roku, czyli prawdopodobnie do zakończenia jego sportowej kariery.
W czwartkowym meczu z Dinamem Bukareszt, Wolff zaczął fatalnie. W pierwszej połowie obronił zaledwie jeden z siedemnastu rzutów i miał katastrofalną, 5 proc. skuteczność.Po kilku golach dla Rumunów trener Talant Dujszebajew aż łapał się za głowę z bezradności z postawy Niemca.
Po zmianie stron Wolff obronił cztery rzuty, w tym jeden rzut karny, ale i tak grał słabo.
Jego kolejne nic nie dadzą i nic nie wniosą do drużyny. Niemiec musi zacząć grać lepiej, bo być może nawet do niego w Kielcach stracą cierpliwość.
- Wcześniej wiele razy podkreślałem, że nawet Alex Dujszebajew nie może czuć się zupełnie bezpieczny. Nikt nie ma zapewnionego stałego miejsca u nas. Cały czas analizujemy, kto zasługuje na występy w koszulce Łomży Vive Kielce - mówił kilka tygodni temu Servaas dla WP Sportowe Fakty.