Dramat Polaków! Porażka w ostatniej sekundzie. Trudna sytuacja w grupie el. Euro

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych niespodziewanie przegrała u siebie z Holandią 26:27 i skomplikowała sobie drogę do awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Jeszcze w 49. minucie po dwóch trafieniach z rzędu znakomicie grającego Luca Steinsa (skuteczność 7/8) Polacy grający bez kontuzjowanych Tomasza Gębali, Macieja Majdzińskiego i swojego najlepszego strzelca na tegorocznych mistrzostwach świata, Arkadiusza Moryty, przegrywali 20:22. Chwilę później doprowadzili do remisu, mieli szansę na prowadzenie, ale jej nie wykorzystali.

Zobacz wideo "Mało osób w nas wierzyło przed mistrzostwami. Nie tylko w telewizjach, ale ogólnie"

Cudowna bramka w ostatniej sekundzie

W efekcie w 58. minucie to Holendrzy prowadzili 26:25. Za chwilę z szybkiego wznowienia wyrównał Michał Daszek. Goście zagrali piękną, dwójkową akcję, ale Adam Morawski obronił rzut z koła Steinsa. 10 sekund przed końcem meczu z dystansu zwycięską bramkę mógł zdobyć Sićko, ale jego rzut obronił Bart Ravensbergen. Goście mieli jeszcze pięć sekund na ostatnią akcję i zagrali fenomenalną akcję. Spychany na lewym skrzydle Steins kapitalnie dograł do wbiegającego Kaya Smitsa, który strzelił gola z tzw. wrzutki. To była jego dziesiąta bramka w spotkaniu, a pomylił się tylko trzy razy.

Porażka ta sprawia, że Polacy mocno skomplikowali sobie drogę do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Dwie kolejki przed zakończeniem eliminacji mają cztery punkty i zajmują trzecie miejsce. Do Holandii tracą punkt, a do Słowenii będą tracić trzy, bo trudno przypuszczać, by nie wygrała z outsiderem grupy - Turcją. Biało-czerwoni zagrają jeszcze na wyjeździe z Holandią i u siebie ze Słowenią. Na Euro zagrają dwie najlepsze drużyny z ośmiu grup i cztery najlepsze z trzeciego miejsca. W tej klasyfikacji nie liczą się jednak punkty zdobyte z ostatnią drużyną tabeli. A na razie Polacy cztery zdobyli właśnie z Turcją.

- Nie chciałbym powiedzieć za dużo. Szkoda, bo mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy, a w końcówce straciliśmy dziwną bramkę. Rywale w żaden sposób nas nie zaskoczyli. Nasz cel się nie zmienia - musimy wywalczyć awans do Euro - przyznał Patryk Rombel w rozmowie z TVP Sport.

Problem ze skutecznością

Mecz od początku nie układał się po myśli Polaków, którzy mieli spory problem ze skutecznością. Zupełnie nie mógł się wstrzelić Szymon Sićko, jeden z najlepszych zawodników (aż osiem goli) ostatniego, przegranego 29:32 spotkania z czwartą drużyną ubiegłorocznych mistrzostw Europy - Słowenią. Spudłował do przerwy wszystkie pięć rzutów. W efekcie w 20. minucie biało-czerwoni przegrywali 6:7. Ich najlepszym zawodnikiem był bramkarz Adam Morawski, który potwierdził, że jest w rewelacyjnej formie. Nie mógł obronić tylko rzutów Luca Steinsa, mierzącego zaledwie 172 centymetry wzrostu środkowego rozgrywającego. Zawodnik grający we francuskim PSG dał się już mocno we znaki zawodnikom Łomży Vive Kielce w meczu Ligi Mistrzów. Teraz w pierwszej połowie zdobył trzy gole, miał kilka asyst i wywalczonych rzutów karnych.

Na początku drugiej połowy wydawało się, że Polacy złapali odpowiedni rytm gry i wreszcie byli skuteczni. W 35. minucie prowadzili już 15:12, ale rywale błyskawicznie wyrównali. Lepiej zaczął grać Sićko, który po zmianie stron trafił cztery razy.

Mariusz Jurkiewicz podczas meczu PGE Vive Kielce - Mieszkow BrześćLegenda polskiej piłki ręcznej rozpoczyna nową karierę. Został trenerem w Superlidze

Polska - Holandia 26:27 (11:11)

Polska: Morawski - Daszek 6, M. Gębala 5, Sićko 4, Olejniczak 4, Krajewski 4, Syprzak 2, Pilitowski 1, Przybylski.