Znamy przyczyny porażki Polaków z Węgrami. Te statystyki pokazują wszystko

Nieskuteczność, straty oraz słabsza niż zwykle postawa w obronie i bramkarza Adama Morawskiego - to przyczyny porażki 26:30 reprezentacji Polski z Węgrami w II rundzie mistrzostw świata w Egipcie.

Już pierwsza połowa meczu praktycznie zadecydowała o sobotniej porażce 26:30 reprezentacji Polski z Węgrami. Druga część była na zasadzie dogrania, bo Madziarze ani przez moment nie mogli czuć się zagrożeni i wybili z głowy naszej drużynie marzenia o ćwierćfinale mundialu.

Zobacz wideo "Mało osób w nas wierzyło przed mistrzostwami. Nie tylko w telewizjach, ale ogólnie"

Polacy stracili szansę na awans. Tak wygląda Polacy stracili szansę na awans. Tak wygląda "polska" grupa po meczu z Węgrami

Za dużo błędów i nieskuteczność

Dlaczego podopieczni Patryka Rombla ją tak zdecydowanie przegrali? Przede wszystkim przez zbyt dużą ilość błędów. Do przerwy mieli aż dziesięć strat (najwięcej w jednej połowie w tym turnieju), najczęściej przy próbie dogrania do kołowych: Macieja Gębali lub Patryka Walczaka. Z sześciu rozgrywających, aż pięciu miało przynajmniej jedną stratę, a Rafał Przybylski i Maciej Pilitowski w sumie pięć (odpowiednio dwie i trzy). A właśnie po błędach, błyskawicznie grający Węgrzy zdobyli aż siedem łatwych bramek z kontrataków.

Drugi powód klęski w tej części, to nieskuteczność. Polacy spudłowali aż dziewięć z dziewiętnastu rzutów. W efekcie mieli tylko 52 proc (również najgorzej w całym turnieju w jednej połowie), a rywale - 69 proc. Aż siedmiu zawodnikom w tej części przytrafiła się przynajmniej jedna pomyłka. Po świetnym początku meczu (3/3), aż trzy razy niecelnie rzucił Tomasz Gębala.

W drugiej połowie biało-czerwoni poprawili się w statystykach. Mieli już bardzo dobrą skuteczność 16/22 (72 proc.) i zaledwie trzy straty.

Polska bez szans z Węgrami [ZAPIS RELACJI NA ŻYWO]Polska bez szans z Węgrami [ZAPIS RELACJI NA ŻYWO]

Trzeci powód porażki to postawa w obronie i bramkarza Adama Morawskiego. Najlepiej świadczą o tym liczby. Polacy mieli zaledwie... dwa bloki, a golkiper Orlen Wisły Płock odbił sześć z 27 rzutów i miał zaledwie 22,2 proc. skuteczność. A przecież dotychczas w turnieju był w czołówce najlepszych golkiperów, mając 38 proc. skuteczność.

W poniedziałek Polacy w ostatnim meczu II rundy fazy grupowej zmierzą się z Niemcami. Początek o godz. 20.30. Transmisja w TVP1, a relacja na żywo na sport.pl.