"Sędzia dał kary Polakom z kapelusza. Niestety, takie sędziowanie. Trzeba skupić się na Brazylii". Polacy walczą o awans

- Przez ponad miesiąc grupa razem trenowała, przebywała, jadła, spała. To procentuje - mówi Mariusz Jurasik. Ze srebrnym i brązowym medalistą MŚ w piłce ręcznej zastanawiamy się, dzięki czemu nasza reprezentacja udanie zaczęła mundial w Egipcie. - Niech chłopcy uwierzą, że potrafią wygrać z każdym na świecie - mówi jeden z naszych najlepszych szczypiornistów w historii. We wtorek o godz. 20.30 mecz z Brazylią. Relacja na żywo na Sport.pl

W pierwszej kolejce wygrali z Tunezją 30:28. W drugiej świetnie walczyli z mistrzami Europy Hiszpanami i przegrali tylko 26:27. Polscy piłkarze ręczni są bliscy awansu do drugiej fazy MŚ w Egipcie. W tabeli grupy B zajmujemy drugie miejsce. Nawet w przypadku porażki z Brazylią Polska może awansować do następnej rundy. Ale chodzi o to, żeby wygrać i w następnej grupie - z Niemcami, Węgrami i Urugwajem walczyć o zwycięstwa, które pozwolą wystąpić w ćwierćfinale.

Zobacz wideo "Decyzja Bońka o zwolnieniu Brzęczka nie mając alternatywy, byłaby szaleństwem"

Łukasz Jachimiak: Powiedz z ręką na sercu - spodziewałeś się aż tak dobrego występu Polaków przeciw Hiszpanom?

Mariusz Jurasik: Po zwycięstwie nad Tunezją wierzyłem, że nasza drużyna pokaże się z bardzo dobrej strony. Z ręką na sercu! Miałem w pamięci mecz Hiszpanii z Brazylią [29:29] z pierwszej kolejki i wiedziałem, że jeśli Hiszpania zagra z nami na podobnym poziomie, to będziemy mieli spore szanse, żeby z nią powalczyć. No i tak było.

Ale nie chcesz powiedzieć, że byliśmy blisko tylko dlatego, że mistrzowie Europy zagrali słabiej, niż potrafią?

- Absolutnie nie! Bardzo doceniam walkę i zaangażowanie naszych zawodników. Dali z siebie ponad 100 procent. Bardzo fajnie się to oglądało. Brawa dla chłopaków! I wielka szkoda porażki. Jedną bramką - to mocno boli.

Daniel Dujszebajew kontuzjowany podczas meczu Hiszpania - Niemcy"Diabeł" w reprezentacji Polski. "To kosztowało nas bardzo wiele". Hiszpanie komentują

Patryk Rombel powiedział po tym meczu do zawodników: "Jestem spokojny, mówię Wam. Po tym meczu wygramy z każdym! Róbmy dalej tylko to, co trzeba". Może trochę przesadził, ale chyba dobrze robi, dowartościowując zespół?

- To jest rola trenera. Musi dodać wiary, dać ducha. Te mistrzostwa są dziwne. Dwie drużyny [Czechy i USA] się wycofały przez zachorowania na COVID, inna [Republika Zielonego Przylądka] nie zebrała wymaganej liczby zawodników na mecze [z Niemcami i Urugwajem] i oddała je walkowerem. My jesteśmy zdrowi, oby tak było dalej, obyśmy też nie łapali kontuzji, i przy graniu na takim poziomie jak z Hiszpanią albo jeszcze lepszym, mamy szansę, żeby po pierwsze wyjść z grupy, a później, żeby powalczyć z każdym.

Boisz się trochę meczu z Brazylią na koniec pierwszej fazy mistrzostw? Ja się boję, bo z Hiszpanią zagraliśmy chyba najlepszy mecz od igrzysk Rio 2016, ale nie mieliśmy żadnej presji, a teraz presja będzie. I nie wiem, czy nasza kadra jest tak stabilna, żeby spokojnie wygrała z niezłym rywalem i zabrała punkty do drugiej fazy.

- Nasza reprezentacja jest mocno odmłodzona, na tych mistrzostwach jesteśmy jedną z najmłodszych drużyn. Do tego Brazylia nie za bardzo nam pasuje stylem grania. W ostatnich latach przegraliśmy z nią ważne mecze na mistrzostwach świata [24:28 w 2017 roku] i na igrzyskach olimpijskich [32:34 w 2016 roku]. Ale jest inny trener, jest trochę inny system gry naszej drużyny i są też inni zawodnicy. Jestem dobrej myśli. Oby tylko nasi zawodnicy wyszli odpowiednio zmotywowani, to o wynik będziemy mogli być spokojni.

Konferencja po meczu Polska - HiszpaniaKuriozum po meczu Polska - Hiszpania. "Z kim graliście?". Reakcja Gębali rozbraja

Zgodzisz się, że zaczyna być widać i pomysł, i szkielet zespołu? W bramce z Hiszpanią świetny był Morawski, dalej mamy braci Gębalów jako potężne wieże w obronie, na rozegraniu mamy efektownych Olejniczaka i Sićkę.

- No, Sićko jak rzucił z wyskoku z dwóch nóg, to bramki Grześka Tkaczyka się przypomniały.

Wszyscy to pamiętamy i tęsknimy. A idąc dalej, na skrzydłach też coś się dzieje, głównie dzięki niezawodności, jaką prezentuje Moryto. Krótko mówiąc: jest się na kim opierać.

- Zgadza się. A mnie cieszy, że z Hiszpanią bardzo dobrze włączyło się też prawe rozegranie. Bardzo dobrze tam działał Przybylski, który jak nawet nie rzucał, to wypracowywał karne. A Majdziński w drugiej połowie wszedł i posłał dwie takie bomby, że aż klaskałem. Za mecz z Hiszpanią pochwalić trzeba wszystkich. Na czele z Adamem Morawskim, który bronił fenomenalnie. A najważniejsze jest to, że ci wszyscy zawodnicy się przekonali, że jeśli się walczy przez 60 minut, to przychodzi szansa, żeby wrócić do meczu, żeby odrobić straty, które mogłyby się już wydawać nie do odrobienia. Teraz jeszcze tylko muszą się nauczyć mądrzej rozgrywać końcówki.

I mieć trochę więcej szczęścia do sędziów?

- Fakt. Odrobiliśmy straty z 12:17 i gdy później szliśmy równo, to przy naszym jednobramkowym prowadzeniu sędzia z kapelusza dał dwie minuty kary dla Maćka Gębali.

W samej końcówce kontrowersyjną karę dostał też Walczak.

- A wcześniej, krótko po Maćku Gębali na ławkę kar został odesłany Tomek Gębala. Moim zdaniem on się super podstawił pod Alexa Dujszebajewa, wymusił faul w ataku, a sędzia uznał, że to było niebezpieczne zagranie. Możliwe, że bez tych kar wyszlibyśmy na większe prowadzenie i Hiszpanie może już by się nie odbili. Niestety, sędziowanie było takie, a nie inne, trzeba to zaakceptować. My i tak mieliśmy 60 minut szans, i tak mogliśmy wygrać. Boli, że się nie udało, ale trzeba o tym zapomnieć, nie rozpamiętywać, tylko się skupić na Brazylii.

Thierry MvumbiThierry Mvumbi zaimponował sylwetką i grą podczas MŚ w piłce ręcznej. Trudno uwierzyć w jego oficjalną wagę

Nie boję się, że kadra rozpamiętuje straconą szansę. Przeciwnie, myślę, że mecz z Hiszpanią ją podbudował. Sławomir Szmal przed startem turnieju mówił mi, że drużyna zaczęła w siebie dużo bardziej wierzyć już po zwycięstwach nad Algierią czy Turcją, więc chyba tym mocniej uwierzy w swoje możliwości teraz.

- To prawda, w dwa tygodnie wygrali więcej niż w dwa lata, a teraz zagrali bardzo dobrze. Niech chłopcy uwierzą, że potrafią wygrać z każdym na świecie. Wiadomo, że każdy z nich musi dać z siebie wszystko, co potrafi, bo bez tego się meczu nie wygra. Z Hiszpanią nie było u nas zawodnika, który zagrałby słabo. Taki Michał Olejniczak ma 19 lat [za dwa tygodnie skończy 20], nie ustrzegł się błędów, ale w newralgicznych momentach albo rzucał bramki, albo wypracowywał karne, które wykorzystywał Moryto. Taki młody chłopak w takim meczu umiał dać z siebie więcej niż 100 procent.

Olejniczak to chyba symbol tej kadry. Rok temu debiutował na mistrzostwach Europy, nie mając ani jednego meczu rozegranego w najwyższej lidze w Polsce. Przez ten rok nabrał doświadczenia, inni też zdążyli trochę dojrzeć, a do tego dodajmy fakt, że kadra przebywa razem od miesiąca, że się zgrała. To powody pozytywnego zamieszania, jakie robią Polacy w Egipcie?

- Masz rację, wszystko się świetnie poskładało. Zwykle jest tak, że reprezentacja spotka się na tydzień czy półtora, a teraz przez ponad miesiąc grupa razem trenowała, przebywała, jadła, spała. To procentuje. Nie wiem, czy inne reprezentacje też tak miały, ale patrzmy na siebie. Patrzę i wiem, że ze strony naszego szkoleniowca to był dobry ruch, żeby chłopaków na tak długo zebrać.