Legenda reprezentacji Polski: Wciąż trudno mi uwierzyć, żeby VIVE mogło upaść

Przyszłość drużyny PGE VIVE Kielce stanęła pod znakiem zapytania, bo firma VIVE wycofuje się ze sponsorowania klubu. - Wciąż trudno mi uwierzyć, żeby klub mógł upaść lub spaść na niższy poziom sportowy i byśmy mogli zaprzepaścić to, co budowano przez tyle lat w Kielcach - mówi Grzegorz Tkaczyk, były zawodnik VIVE i były kapitan reprezentacji Polski, w rozmowie ze Sport.pl.

Od 1 lipca firma VIVE wycofuje się ze sponsorowania PGE VIVE Kielce. - Moja firma nie jest już w stanie sponsorować klubu - poinformował w środę Bertus Servaas, prezes klubu. O komentarz poprosiliśmy Grzegorza Tkaczyka, byłego zawodnik VIVE i reprezentacji Polski.

Zobacz wideo Mioduski reaguje na słowa Bońka. "Powinien kupić klub piłkarski"

Były reprezentant Polski: Nie chce mi się wierzyć, by VIVE mogło przestać istnieć

To na pewno nie jest koniec klubu. Pytanie jednak, jakim będzie dysponował budżetem i na jakim poziomie będzie występował. Nie chce mi się wierzyć, by klub z takimi tradycjami mógł przestać istnieć. Na razie wiemy tylko, że firma VIVE wycofuje się ze sponsorowania, bo sama ma problemy finansowe spowodowane pandemią. Z drugiej strony, jest to szansa dla potencjalnie nowych firm, które chciałyby zaistnieć na rynku europejskim i światowym, wchodząc do klubu jako sponsor tytularny. Teraz najważniejsza kwestia, to znaleźć takiego inwestora - mówi Tkaczyk w rozmowie ze Sport.pl.

Firma VIVE sponsoruje kielecki klub od 2002 roku. Nasz rozmówca przyznaje, że jest trochę zaskoczony decyzją o zakończeniu współpracy. - Nie słyszałem wcześniej przecieków, jakoby firma VIVE miała się wycofać, dlaczego trochę jestem tym zaskoczony. Sytuacja gospodarcza, w jakiej znalazł się nasz kraj w związku z pandemią, nie jest łatwa. Wiele firm ma problemy, te małe i większe. VIVE należy do tych drugich. Cieszę się, że Bertus Servaas pozostanie prezesem klubu. Mam nadzieję, że on i jego współpracownicy znajdą jakąś firmę, która zajmie miejsce VIVE w roli sponsora - dodaje Tkaczyk.

Miasto Kielce pomoże VIVE?

Prezes Servaas zapewnił na środowej konferencji prasowej, że nie ma w planach przeniesienia klubu do innego miasta. Czy w obecnej sytuacji PGE VIVE może liczyć na większe wsparcie miasta? - Kielce zawsze udzielały klubom VIVE i Koronie wsparcia finansowego. Pytanie, w jakim stopniu to się teraz utrzyma, bo samo miasto z powodu pandemii też ma kłopoty. Koronawirus odbił się na jego finansach i prezydent Bogdan Wenta znalazł się w trudnej sytuacji - zauważa Tkaczyk.

Trzeba jednak pamiętać, jak klub VIVE promował przez lata Kielce. Kiedyś było to anonimowe miasto na mapie Europy, a dzięki sukcesom w piłce ręcznej stało się rozpoznawalne. W Lidze Mistrzów przyjeżdżały do nas największe europejskie kluby. Wciąż trudno mi uwierzyć, żeby tak dalej już nie było, żeby klub mógł upaść lub spaść na niższy poziom sportowy i byśmy mogli zaprzepaścić to, co budowano przez tyle lat w Kielcach. Trzeba mieć świadomość, że jeśli jakość sportowa spadnie, to bardzo ciężko będzie odbudować zespół. Przywrócić go tam, gdzie jest teraz - martwi się były reprezentant Polski.

Problemy VIVE problemami polskiej piłki ręcznej

VIVE to od lat jedna z najlepszych ekip w Europie. Cztery lata temu wygrała Ligę Mistrzów, 17 razy zdobywała mistrzostwo Polski. Kłopoty kieleckiej drużyny mogą mieć realny wpływ na naszą piłkę ręczną. - Myślę, że wiele osób z naszego lokalnego środowiska nie zdaje sobie sprawy, co to może oznaczać, gdyby VIVE spadło na niższy poziom. Fajnie jest przyjść na halę, gdy przyjeżdża Barcelona, PSG czy THW Kiel, ale to wszystko można szybko stracić, czego byśmy nie chcieli. Silne VIVE jest ważne nie tylko dla miasta Kielce, ale i dla całej polskiej piłki ręcznej. Wiemy, w jakim miejscu jest dziś nasza reprezentacja - nie odnosi sukcesów. VIVE w ostatnich latach było tą nadzieją, z którą kibice identyfikowali się, szukając sukcesów. Kielecki zespół zawsze grał o najwyższe cele. Z powodu jego problemów może ucierpieć cała nasza dyscyplina - przyznaje Tkaczyk.

W internecie można znaleźć komentarze fanów Wisły Płock, która od lat rywalizuje z VIVE w polskiej lidze. Niektórzy z nich niespecjalnie martwią się problemami w Kielcach. - Wcale nie wiem, czy to dobra wiadomość dla Wisły Płock. Potencjalnie może stracić w lidze bardzo dobrego rywala z europejskiej czołówki, a rywalizacja tych drużyn przyczyniała się do ich rozwoju. Niemniej jednak, dopóki kadrowo zespół VIVE się nie osłabi, a zawodnicy na razie chcą zostać, sytuacja nie jest zła. Zobaczymy, co pokażą następne miesiące - kończy Tkaczyk.

Przeczytaj też:

Więcej o: