Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej 2016. Kto wesprze wiarusów

Polscy weterani mogą walczyć o medal na igrzyskach w Rio, tylko muszą mieć wsparcie - od nowego trenera i młodszych kolegów. Bez tego ani rusz.

"Polska przegrała z Chorwacją i musi w piątek walczyć o siódme miejsce. Drużyna miała olbrzymie trudności z rozegraniem w ataku. Nie udawało się, nawet grając kilkakrotnie w przewadze, piłkę kradł biało-czerwonym wysunięty do przodu Chorwat. Polacy nie potrafili przeprowadzać kontrataków, a przez to zdobywać łatwych bramek. Chorwaci poradzili sobie z najważniejszymi atutami reprezentacji - rzutami z drugiej linii i z obrotowym, do którego nie docierały piłki". To fragment korespondencji "Wyborczej" z MŚ w 2011 r. Pasuje jak ulał do meczu z Chorwacją z kończących się ME w Polsce, jak powtórka z archiwum, naprawdę przez pięć lat niewiele się zmieniło. W środę Polacy przegrali 23:37, a w piątek, w spotkaniu o siódme miejsce, pokonali Szwecję 26:24.

Teraz przed Polską kolejny najważniejszy turniej - kwietniowe kwalifikacje do igrzysk olimpijskich, a potem (oby) same igrzyska. Na boisku walczyć będą ci sami zawodnicy, którzy zdobyli srebro MŚ w Niemczech w 2007 roku i wystąpili na igrzyskach w Pekinie. Czy udźwigną kolejne turnieje?

Gdy spojrzeć na półfinalistów tegorocznego Euro, w podstawowych 18-osobowych składach Norwegii, Niemiec, Hiszpanii i Chorwacji gra w sumie - w sumie! - trzech zawodników z MŚ w 2007 roku. W naszej drużynie aż pięciu: Sławomir Szmal, Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki, Bartosz i Michał Jureccy. I nie są to zawodnicy tła. Oni zawsze i bez zbędnych ceregieli biorą na siebie ciężki wór z odpowiedzialnością. To są goście, oni kreują grę, a jak się pali - nie cofną się.

Po Euro widać jednak, że muszą mieć za sobą wsparcie. Tylko czy ułożylibyśmy młodszą reprezentację o porównywalnej sile bez nich?

- Byłby wielki kłopot - uważa trener Wojciech Nowiński, którego młodzieżowa drużyna do lat 20 z Bieleckim, Lijewskim, Mariuszem Jurkiewiczem, Piotrem Grabarczykiem zdobyła złoty medal ME w 2002 roku. - Od tamtego czasu młodzieżowe i juniorskie reprezentacje nie osiągają sukcesów. Inni się rozwijają, a u nas trenerzy wybierają rodzynki z poszczególnych rocznikowych tortów. Brakuje rywalizacji.

W Polsce zarejestrowanych jest zaledwie 20 tys. zawodników. W Niemczech - milion, we Francji - 500 tys., w Hiszpanii - 350 tys., w maleńkiej Danii - 120 tys. We wrześniu związek razem ze sponsorem PGNiG i ministerstwem rozpoczął krajowy program rozwoju piłki ręcznej. Ambitny, ale na jego wyniki trzeba będzie poczekać co najmniej kilka lat.

Gdy zaczęły się sukcesy, złożonego systemu szkolenia nie było. Tylko Bielecki był wychowankiem SMS-u specjalizującego się w szczypiorniaku, ale to wszystko. - Na dobre wyniki złożyły się wtedy pozytywne okoliczności. Był dobry rocznik, duet trenerów Bogdan Wenta - Daniel Waszkiewicz, były energia i know-how z lig zagranicznych. Zaiskrzyło wbrew systemowi - mówi Artur Siódmiak, ściana nie do przejścia z medalowych MŚ 2007 i 2009.

Ale o ile w tamtych drużynach grali głównie piłkarze z najsilniejszych europejskich lig, to w tej obecnej są zawodnicy niemal wyłącznie z ligi polskiej. W 2007 roku aż 10 grało na obczyźnie, głównie w Bundeslidze, teraz zaledwie czterech. Niby dobrze, że mamy kluby grające w Lidze Mistrzów i nasze gwiazdy u siebie, ale z drugiej strony trudno nie skojarzyć tych powrotów ze zmierzchem pokolenia urodzonego na początku lat 80.

Może Siódmiak ułożyłby młodszą reprezentację o porównywalnej sile bez starych wiarusów? - Nie ma powodów do paniki. Ale do hurraoptymizmu też nie ma - uważa były reprezentant. - O porównywalnej sile trudno mówić, ale kilka młodszych nazwisk jest: bracia Gębala, Chrapkowski, Szyba, Daszek, Syprzak, Masłowski, Wyszomirski, Krajewski, Niewrzawa i tak dalej. Oby ci najbardziej doświadczeni grali jak najdłużej i pozwolili korzystać ze swego doświadczenia. Trudno byłoby od razu ich zastąpić, ich zmienników nie ma zbyt wielu, jak np. w Niemczech, Danii czy Francji. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji najbardziej klasowi, najbardziej doświadczeni zawodnicy są nadal filarami drużyny.

Czy to dlatego gra Polaków wydawała się zbyt indywidualna i schematyczna, pchana środkiem, zwłaszcza w trudnych chwilach? W 2007 roku mieliśmy na środku i bocznych rozegraniach siłę, drużyna deklasowała rywali pod względem bramek rzucanych z dziewięciu metrów. Dziś jest daleko, nie przewodzi w żadnym elemencie, za to zamyka rankingi pod względem kontr, goli w przewadze, goli w mniejszości. Słabo jest też na skrzydłach.

- Zmiana założeń taktycznych to żadne sztuczki. To kwestia umiejętności, zaangażowania i doświadczenia. Jasne, że można ich ustawić, tylko ktoś musi to zrobić. Jestem pewien, że pojadą do Rio, a tam będą walczyć o medal. Igrzyska są teoretycznie łatwiejsze niż Euro - uważa Siódmiak.

- Dopiero potem można myśleć o gruntownych zmianach - mówi Nowiński. - Ale jestem pewien, że część z tych wiarusów nie zrezygnuje z grania dla reprezentacji. I dobrze. Są zbyt cenni. Zmieniać trzeba ostrożnie i umiejętnie. To zadania dla nowego trenera.

Michael Biegler podał się do dymisji. Drużyna czeka na nowego szkoleniowca.

Polska pokonała Szwecję i zajęła siódme miejsce na mistrzostwach. Tylko czy... [MEMY]

Zobacz wideo
Więcej o: