ME piłkarzy ręcznych. Nie ma zmienników, nie ma trenera

Polscy piłkarze ręczni przegrali decydujący o półfinale mistrzostw Europy pojedynek z Chorwacją. Brak medalu to jeszcze nie tragedia, tragiczny jest styl, w jakim odpadli z walki o medale.

Drogę do pierwszego w historii ME podium Biało-Czerwoni skomplikowali sobie wcześniej przegrywając pierwszy mecz drugiej rundy z Norwegią. Nie poszli za ciosem po fantastycznej wygranej z Francją, przeciwko Skandynawom zagrali najsłabsze spotkanie w turnieju. - Zagraliśmy jak panienki - grzmiał w drodze do szatni Michał Jurecki.

Nie ma wątpliwości, że kadrze Michaela Bieglera zabrakło wartościowych zmienników, a niektórzy nie trafili z formą. Podstawowi skrzydłowi Michał Daszek i Przemysław Krajewski zgubili skuteczność ze sparingów czy meczów ligowych. Nie wymagaliśmy od nich, by brali na siebie odpowiedzialność, ale widać było, że presja turnieju ich zjadła. Wiele więcej spodziewano się też po Michale Szybie, który miał dać więcej jakości jako zmiennik Krzysztofa Lijewskiego. Przede wszystkim jednak zabrakło klasowego playmakera.

Nie można ocenić, że Michał Jurecki na środku rozegrania spisał się słabo. To jednak klasyczny lewy rozgrywający i tam drużynie dałby zdecydowanie więcej. Na miarę oczekiwań nie spisali się też na środku rozegrania Rafał Gliński i Bartosz Konitz.

Widoczny był brak Mariusza Jurkiewicza, podstawowego środkowego rozgrywającego i lidera zespołu w ostatnich latach. Po kontuzji kolana nie zdążył wygrać z czasem. Grzegorza Tkaczyka, czyli tego, który miał zastąpić Jurkiewicza i dać kadrze potrzebny spokój, kilka tygodni przed Euro wyeliminowała kontuzja barku. Potrzebna była operacja.

Kontuzje to również jedna z przyczyn braku medalu, bo przecież z tego powodu na Euro niewiele grał doświadczony kołowy Bartosz Jurecki czy prezentujący dobrą formę w Bundeslidze i odkrycie ubiegłorocznych mistrzostw świata w Katarze Andrzej Rojewski.

Ale czy tylko winne są kontuzje? Środowy mecz z Chorwacją pokazał też, że Michael Biegler nie ma sposobu na drużynę, gdy tej kompletnie nie idzie. Gdy Karol Bielecki, Michał Jurecki czy Krzysztof Lijewski biorą na siebie odpowiedzialność i wszystko lub prawie wszystko im wychodzi, jest OK. Gorzej, gdy nie idzie także im. Wtedy szkoleniowiec nie ma już koła ratunkowego.

Nie ma co jednak płakać nad brakiem Polaków w półfinale ME. Oczywiście zdobyć pierwszy, historyczny medal tej imprezy u siebie byłoby pięknym ukoronowaniem ostatniej, pięknej dekady naszych szczypiornistów. Powszechnie wiadomo jednak, że mistrzostwa Starego Kontynentu to najsilniejsza impreza piłkarzy ręcznej na świecie. Chwile słabości na polskim Euro kosztowały najpierw udział w kolejnej rundzie takie znakomite drużyny jak Islandia, Serbia czy Słowenia. A co mają powiedzieć Francuzi czy Duńczycy, którzy nie zagrają w półfinale?! My się martwimy, w tamtych krajach to tragedia narodowa.

Za kilka tygodni wrócimy do emocji z udziałem naszej reprezentacji. Polacy walczyć będą bowiem w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Rywalami będą Słowenia lub Macedonia, Chile oraz wicemistrz Afryki. Być może turniej odbędzie się w trójmiejskiej Ergo Arenie - decyzja ma zapaść w przyszłym tygodniu.

Do Brazylii pojadą dwie najlepsze drużyny z turnieju, trudno sobie wyobrazić, by nie było wśród nich Polski. Choć po tym, co dzieje się na Euro spodziewać się można każdego rozstrzygnięcia.

Tak czy inaczej w drużynie potrzebne są zmiany. A może nawet wstrząs, który sprawi, że ten zespół nie przestanie istnieć po igrzyskach olimpijskich.

Ale łomot! A memy po porażce Polaków jednak bawią

Czy Polacy zawiedli Twoje oczekiwanie?
Więcej o: