Polska - Chorwacja w Euro 2016 piłkarzy ręcznych. Polska gra o półfinał

- Mam nadzieję, że hala zapłonie. Gramy o marzenia. Potrzebujemy wsparcia - mówi Michael Biegler, trener piłkarzy ręcznych, przed meczem o półfinał mistrzostw Europy z Chorwacją. Początek meczu o 20:30 relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Po trenerach i zawodnikach obu ekip widać, że do spotkania kończącego II fazę Euro podchodzą inaczej. Polacy, mając swój los we własnych rękach, zrobią wszystko, by wygrać i awansować do strefy medalowej. Chorwatom, którym została wiara w matematykę kombinowaną z fantastyką, pozostaje powtarzać, że nie oddadzą meczu bez walki.

Czy można postawić znak równości między determinacją gospodarzy mierzących w medal a mentalnym podejściem tych, którzy najważniejsze mecze już przegrali? - Gramy o wszystko, a Chorwaci wiedzą, że praktycznie nie mogą awansować do półfinału. Nie mają już żadnej presji, mogą zagrać na totalnym luzie - analizuje Michał Daszek. - Czasami z takimi przeciwnikami gra się trudno. Ale my wiemy, o co gramy, jesteśmy u siebie - dodaje prawoskrzydłowy.

Daszek po kilku słabych występach błysnął w poniedziałkowym spotkaniu z Białorusią (32:27). Zdobył pięć bramek, notując stuprocentową skuteczność, popisywał się pięknymi asystami, dobrze walczył w obronie. Drugim bohaterem z drugiego planu był Michał Szyba - rzucił sześć bramek, miał cztery asysty, udanie zastąpił kontuzjowanego Krzysztofa Lijewskiego.

- Mocno stłukłem nadgarstek - mówi Lijewski. - Kości są całe, ale ścięgna ponadrywane, staw opuchnięty. Nie było mowy o rzutach na bramkę, o podawaniu, mogłem pograć tylko w obronie. Mam nadzieję, że przeciw Chorwacji będę mógł pomóc także w ataku - dodaje. - Chorwaci? Mamy w tej drużynie kolegów, dobrze znamy się z Manuelem Štrlekiem i Ivanem Cupiciem, z którymi występujemy w Vive Kielce. Spotykamy się na kawie, na posiłkach, ale na boisku nie będziemy się kolegować - twierdzi. - Przez 60 minut będziemy wrogami - dodaje Michał Jurecki, lider reprezentacji Polski.

Jeśli Chorwaci za punkt honoru postawią sobie, by utrudnić Polakom drogę do półfinału, to przede wszystkim będą musieli zatrzymać właśnie 31-letniego rozgrywającego. Z kolei największym zagrożeniem dla piłkarzy Bieglera będą chorwaccy skrzydłowi. Štrlek i Cupić zdobyli razem 37 bramek, podczas gdy podstawowi skrzydłowi polskiej kadry - Daszek i Przemysław Krajewski - w sumie rzucili 20 bramek. Prawie tyle samo - 18 trafień - uskładali rezerwowi Chorwaci: Zlatko Horvat i Antonijo Kovacević.

Ale chorwaccy skrzydłowi i tak nie grają w Polsce na maksimum możliwości. Horvat dziewięć z 15 bramek rzucił z karnych, Kovaeević ma tylko trzy trafienia, bo nie jest w takiej formie, by odciążać Štrleka. Ten zdobywca 24 bramek (na 30 rzutów, świetna, 80-procentowa skuteczność) w pięciu meczach spędził na boisku aż cztery godziny, cztery minuty i 36 sekund. W reprezentacji Polski najmocniej eksploatowanym zawodnikiem z pola był Michał Jurecki, który jednak odpoczywał prawie pół godziny dłużej niż Chorwat. To pokazuje, że mający niesamowity potencjał Chorwaci cierpią z powodu kontuzji. Może gdyby do Polski przyjechali Mario Vuglac, Domagoj Pavlović czy świetny Luka Stepancić, Chorwaci mocniej postawiliby się Francuzom (24:32), może nie przegraliby z Norwegami (31:34)?

Chorwaci myślą już o przyszłości, za dwa lata organizują ME. - Widać, że po przyjściu sztabu szkoleniowego trochę się u nich pozmieniało, że zespół przechodzi na inny system. Mieliśmy przez to więcej pracy, żeby ich rozpracować, nie było już sensu wracać do meczu z ubiegłego roku, z MŚ w Katarze - mówi analityk polskiej kadry Łukasz Kalwa. To ćwierćfinałowa porażka z Polską 22:24 stała się końcem pracy z Chorwatami dla Slavka Golužy, natomiast Biegler po tamtym zwycięstwie poszedł po swój pierwszy medal w trwającej już 30 lat karierze.

Teraz bardzo chce walczyć o kolejny, a liderzy jego drużyny wolę walki mają jeszcze większą. Dla wielu - aż sześciu Polaków ma już co najmniej 34 lata - to jedna z ostatnich szans na duży sukces. - Interesuje nas tylko strefa medalowa - deklaruje Michał Jurecki. - Mecz z Chorwacją traktujemy jak finał. I myślimy o nim już od drugiej połowy spotkania z Białorusią - dodaje kapitan Sławomir Szmal.

Grupa 1. Macedonia - Białoruś 16 (Polsat Sport); Francja - Norwegia 18.15 (Polsat Sport); Polska - Chorwacja 20.30 (Polsat).

Grupa 2. Hiszpania - Węgry 31:29, Szwecja - Dania 28:28.

Dziś: Szwecja - Węgry, Niemcy - Dania, Hiszpania - Rosja

Do półfinałów awansują dwie najlepsze drużyny.

POLSKA DROGA DO CZWÓRKI

+ Wygrana z Chorwacją

Pewny awans Polaków, od wyniku meczu Norwegia - Francja zależy, czy z pierwszego (wygrana Francji), czy z drugiego miejsca (remis, wygrana Norwegii).

+ Remis z Chorwacją

Polska musi liczyć na Norwegię. Tylko zwycięstwo lub remis zespołu ze Skandynawii z Francją da ekipie Michaela Bieglera awans.

+ Porażka z Chorwacją

Polska będzie miała szanse na półfinał, tylko jeżeli nie przegra wyżej niż czterema bramkami, a Norwegia pokona Francję.

Zobacz wideo

Łukaszenka się wściekł, Jurecki został gladiatorem [MEMY]

Mistrzostwa Europy w aplikacji Sport.pl LIVE! [SPRAWDŹ]

Więcej o: