ME piłkarze ręczni ME 2016. Chrapkowski: trzeba po męsku przeciwstawić się problemom

- Zgotowaliśmy sobie problemy i teraz trzeba im się przeciwstawić po męsku, wyjść z nich z twarzą - mówi Piotr Chrapkowski, jeden z podstawowych obrońców reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych. W poniedziałek mecz Polska - Białoruś. Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 20.30.

Łukasz Jachimiak: Jesteście bardzo źli, że porażką z Norwegią skomplikowaliście sobie drogę do półfinału mistrzostw Europy?

Piotr Chrapkowski: Tak, złość w nas siedzi, bo szybko wykorzystaliśmy margines błędu, jaki mieliśmy. Oby teraz nasze emocje zamieniły się w agresję na boisku. W meczach z Białorusią i Chorwacją musimy ją pokazać.

To agresji najbardziej zabrakło w starciu z Norwegami?

- Tak, generalnie ten mecz zagraliśmy równie słabo jak pierwszy, z Serbią. Tam był happy end, tu już nie, bo Norwegia grała lepiej niż Serbia. Widać było, że jesteśmy zestresowani. Nie graliśmy swojej piłki. Z Francją byliśmy luźni. To największa różnica między tamtym zwycięstwem a tą porażką.

Dlaczego nie działała nasza obrona?

- Nie wiem dlaczego byliśmy bierni. Na pewno to się nie może powtórzyć. Jeśli nie będziemy agresywnie wychodzić do rywali, to na pewno w zespole Białorusi wykorzysta to Siergiej Rutenka. Musimy wychodzić do dziewiątego metra i tam się z rywalami bić. Z Norwegami zagraliśmy na warunkach przeciwników. A tego nie wolno robić, zwłaszcza we własnej hali, przy 15 tysiącach kibiców. Z Białorusią na pewno zagramy na swoich, twardych warunkach. Musimy wygrać, jesteśmy zdeterminowani. Wiemy, że Białoruś po klęsce z Francją będzie chciała pokazać, ile jest naprawdę warta. A jest warta sporo. Minimalnie przegrała z Norwegią [27:29], wygrała z Islandią [39:38], jej kosztem wychodząc z grupy B do drugiej fazy. Ale zagramy z nimi dobry mecz. Często zdarza się, że w turnieju jest jedno słabsze spotkanie. Nie tylko w piłce ręcznej, też w innych dyscyplinach. Z Norwegią mieliśmy zdecydowanie najgorszy mecz, bo wcześniejsze trochę słabsze jednak wygraliśmy. Teraz już na słabość nie ma miejsca.

Powiedziałeś o słabościach obrony, ale i w ataku graliście z Norwegami zbyt indywidualnie. Dlaczego?

- W ataku też mamy swoje problemy, od długiego czasu nie funkcjonuje nam gra w przewadze, nie umiemy ich wykorzystywać. Za dużo jest też w nas nerwowości.

Po zwycięstwie z Francją powtarzaliście, że ono was nie zdekoncentruje, ale czy jednak nie poczuliście się trochę za pewnie?

- Na pewno nie. Zawsze z Norwegami toczyliśmy ciężkie boje, dobrze też pamiętaliśmy wyraźnie przegrany mecz z nimi sprzed roku z Irun. Wiedzieliśmy, że to jest bardzo dobry, młody zespół. Szanowaliśmy ich bardzo, przegraliśmy, bo na boisku oni narzucili swój styl, a nie my swój.

Fizycznie czujecie się dobrze?

- Tak, jesteśmy gotowi na cały trudny turniej. Zgotowaliśmy sobie problemy i teraz trzeba im się przeciwstawić po męsku, wyjść z nich z twarzą.

Padły w waszym gronie mocne słowa?

- Zaraz po meczu powiedzieliśmy sobie parę rzeczy w szatni, a jak już ochłonęliśmy, to się spotkaliśmy i powiedzieliśmy sobie, co musi wyglądać lepiej. To było bardzo konstruktywne spotkanie, myślę, że nam pomoże.

Co przede wszystkim musi wyglądać lepiej?

- Do poprawy jest wszystko, zwłaszcza defensywa. Musi być dużo więcej agresji i wzajemnej pomocy. W środku musi być ciaśniej. Staliśmy za szeroko, musimy od pierwszej do ostatniej minuty grać razem, jak z Francją. Kiedy gramy męski handball, to wygrywamy. Na pewno tego już nie zabraknie.

Obserwuj @LukaszJachimiak

Najlepsze memy z meczu Polska - Norwegia

Zobacz wideo
Czy Polska awansuje do półfinału?
Więcej o: