MŚ piłkarzy ręcznych. Polska - Argentyna 24:23. "Kasa" się przydaje, Biegler nie ma planu B - czego dowiedzieliśmy się z meczu

"Kasa" nadal się przydaje, skrzydła są, tylko trzeba je podnieść, a Michael Biegler powinien mieć plan B, by nie straszył nas dobrze znany koszmar - tego dowiedzieliśmy się z drugiego meczu polskich piłkarzy ręcznych na MŚ w Katarze. Biało-czerwoni wygrali z Argentyną 24:23. We wtorek o godz. 17 zespół Michaela Bieglera zagra z Rosją. Relacja na żywo w Sport.pl

1. Jest "Kasa", jest impreza

Od początku bardzo twardo stanęliśmy w obronie i od razu lepiej w bramce spisywał się Sławomir Szmal - czy tak wyglądał mecz z Argentyną? Nie do końca. Oczywiście było widać, że zawodnicy Bieglera mają lepsze warunki fizyczne od rywali, ale nie znaczyło to, że "Kasa" tylko zbiera piłki blokowane przez kolegów. Diego Simonet i jego partnerzy imponowali sprytem, potrafili wypracować sobie pozycje sam na sam z naszym bramkarzem. A skoro kilka z nich Szmal wygrał, to znaczy, że pokazał klasę. W spotkaniu z Niemcami dobrej dyspozycji najlepszego szczypiornisty świata w 2009 roku bardzo nam zabrakło. Teraz mistrzostwo kapitana bardzo się przydało, a nawet uratowało zespół w końcówce. Przy stanie 21:20 Szmal obronił rzut ze skrzydła i zatrzymał kontrę, wybiegając prawie na połowę boiska. Na dwie minuty przed końcem, przy naszym prowadzeniu 23:21, ale też przy mającym trwać już do końca podwójnym osłabieniu, odbił karnego Sebastiana Simoneta. Gdyby zabrakło choć jednej z tych kapitalnych interwencji, nie byłoby zwycięstwa.

2. Skrzydła są, tylko trzeba je podnieść

W ósmej minucie na 5:3 trafił Michał Daszek i w tamtym momencie mieliśmy już po golu z obu skrzydeł. Z Niemcami na coś takiego czekaliśmy do 36. minuty, bo dopiero wtedy pierwszy rzut oddał lewoskrzydłowy Adam Wiśniewski. Daszek i szczególnie Przemysław Krajewski przeciw Argentynie pokazali, że drużynie mogą się przydać nie tylko w kontrach. Okazuje się, że mamy skrzydła. Problem w tym, że użytek z nich można zrobić tylko wtedy, gdy próbuje się je podnieść. W drugim meczu mundialu nasi rozgrywający współpracowali ze skrzydłowymi już znacznie chętniej niż w pierwszym. Czekamy na dalszy postęp.

3. Koszmar wciąż straszy

Chcesz pokonać Polskę? Zagraj z nią wysoką obroną - tę zasadę świat zna i stosuje już od wielu lat. A Polska jak nie umiała znaleźć recepty na kombinowaną, agresywną defensywę rywala za kadencji Bogdana Wenty, tak nie ma jej pod wodzą Bieglera. Argentyńczycy momentami biegali w obronie jak szaleni, a nasi zawodnicy - jak zawsze w takich sytuacjach - zbyt uparcie pchali się pod bramkę środkiem. Przez to, że rozgrywający nie widzieli skrzydłowych i kołowych, od 18. do 25. minuty nie rzuciliśmy żadnego gola i zamiast odjechać przeciwnikowi z 10:8, straciliśmy prowadzenie. Przed mistrzostwami Mariusz Jurasik i Grzegorz Tkaczyk uspokajali w rozmowie ze Sport.pl, że wysokie obrony rywali będzie rozpracowywał zimnokrwisty Mariusz Jurkiewicz. Na razie "Kaczka" nie daje rady, widać, że nie jest jeszcze w formie po niedawnej kontuzji pleców. Szkoda, ale czy Biegler nie powinien mieć planu B?

Zobacz wideo
Więcej o: