Piłka ręczna. Krzysztof Lijewski po awansie do MŚ: - Pewnie będzie wesoły autokar

Do ostatniej chwili ważyły się losy występy Krzysztofa Lijewskiego w rewanżowym meczy play-off o udział w przyszłorocznych mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych w Katarze. - Jestem dumny z mojej drużyny - stwierdził po sobotnim zwycięstwie w Magdeburgu 29:28.

Rozgrywający Vive Targi Kielce nie wystąpił przed tygodniem w pierwszym, wygranym przez Polaków 25:24 meczu z Ergo Arenie. Nie udało się postawić go na nogi po urazie pachwiny. Liczono, że może dojdzie do pełni sił na rewanż. Trudno sobie wyobrazić, co byłoby, gdyby nie zagrał w sobotę w Magdeburgu, zwłaszcza po tym jak w piątkowy wieczór urazu uda nabawił się inny kluczowy polski rozgrywający - Mariusz Jurkiewicz.

- Nieważne, czy Mariusz Jurkiewicz, Krzysztof Lijewski czy Karol Bielecki. Gra zespół i zespół wygrywa. Każdy zawodnik jest tak samo ważny - stwierdził po meczu młodszy z braci Lijewskich. Dodał, że cały zespół był bardzo zmotywowany. - Bardzo chcieliśmy wygrać na niemieckiej ziemi. Jestem dumny z mojej drużyny. Potrafiliśmy przetrwać trudne momenty, a potem walczyć do końca. Zwycięstwo smakuje pysznie. Czapki z głów, że potrafiliśmy tak zagrać na zakończenie tak ciężkiego sezonu. Należy się nam urlop - dodał.

Podkreślał rolę polskich kibiców. - Wiedzieliśmy, że tutaj będzie ciężko. Dlatego tak ważna była rola naszych kibiców. To niesamowite, że przyjechali tu w tak licznym gronie i kapitalnie nas dopingowali. Nasi kibice są najlepsi na świecie - stwierdził Krzysztof Lijewski.

Opowiadał, że w przerwie w szatni nie było nerwowej atomsfery, gdy polskich zespół przegrywał czteroma bramkami. - Trener nas uspokajał, żebyśmy byli konsekwentni, żebyśmy wykorzystywali sytuacje - mówił. I tak biało-czerwoni grali po przerwie.

Krzysztof Lijewski przyznał, że są powody do świętowania. - Na pewno będzie wesoły autokar - uśmiechał się rozgrywający Vive Targi Kielce. Tuż po spotkaniu biało-czerwoni ruszyli w autokarową podróż do kraju.

Więcej o: