Piłka ręczna. Jak Mariusz Jurasik wyleczył się z Kataru

- Rewolucja w katarskim klubie zaczęła się już w połowie października, a dopiero teraz udało mi się wrócić do kraju. Zwolnieni wcześniej chorwaccy trenerzy jeszcze tam są - mówi Mariusz Jurasik po nieudanych transferze nad Zatokę Perską.

Wicemistrz i brązowy medalista mistrzostw świata w piłce ręcznej ledwie wylądował na Okęciu, a już ma propozycje gry w polskich klubach. - Forma jest. Po raz pierwszy przeszedłem dwa okresy przygotowawcze do sezonu - mówi Jurasik.

Jeden z najlepszych polskich piłkarzy ręcznych przygotowywał się do sezonu z Vive Targi Kielce. Stracił jednak miejsce w składzie. Chciał kończyć karierę, ale niespodziewanie grę u siebie zaproponował katarski klub El-Jaish. Przeszedł testy medyczne, kolejne przygotowania do sezonu, w sparingach spodobał się trenerom i podpisał roczny kontrakt. - W centrum medycznym spędziłem praktycznie cały dzień. Wszystko było OK, chwalono moją grę - opowiada Jurasik.

Nie zdążył jednak zagrać żadnego meczu o stawkę, bo w klubie nastąpiła rewolucja. - W połowie października z dnia na dzień zmieniły się władze klubu. Nowi szefowie porządki zaczęli robić najpierw we własnym gronie. Zmieniono menedżera, kierownika. Potem zwolniono chorwackich trenerów, cały sztab szkoleniowy, a następnie kilku zawodników. Mnie wezwano do klubu i zaproponowano obniżenie kontraktu o połowę. Nie zgodziłem się - mówi.

Wtedy zaczęły się kłopoty. Jurasik nie mógł doprosić się zwrotu paszportu, który wziął klub zaraz po przyjeździe, by załatwić formalności związane z kontraktem. Potrzebna była też wiza wyjazdowa. - Mijał dzień za dniem. Cały czas mieszkałem w hotelu, ale nikt się mną nie interesował. W klubie mówili, że dostarczą mi dokumenty dziś, najpóźniej jutro. I tak w kółko.

Pomógł polski konsul. Gdy oznajmił Katarczykom, że zainterweniuje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, wieczorem Jurasikowi oddano dokumenty i mógł wracać do Polski.

- Czegoś podobnego jeszcze nie doświadczyłem. Trudno było to przewidzieć - podkreśla polski piłkarz.

- Mam oferty z polskich klubów. Nie będą mówił, z których, bo najpierw muszę konkretnie porozmawiać z władzami Vive Targi Kielce - podkreśla. Przed wylotem do Kataru w ekipie mistrzów Polski miał być bowiem koordynatorem do spraw szkolenia młodzieży.

Przyznaje, że mimo deklaracji końca kariery ten sezon chciałby dograć do końca. - Pierwszy raz zdarzyło mi się, że przeszedłem dwa okresy przygotowawcze przed sezonem. Najpierw w Kielcach, potem w Katarze. Trzeba to wykorzystać - kończy Jurasik.

Więcej o: