MŚ piłkarzy ręcznych 2015. Polska - Hiszpania 29:28. Co widać przez Szybę? [Czego dowiedzieliśmy się z meczu]

Przez Szybę widać błędy Michaela Bieglera, mimo że niemiecki trener osiągnął właśnie największy sukces w karierze trenerskiej. W Polskę trzeba wierzyć przed przyszłorocznymi ME w naszym kraju i igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro, a doceniać zawodników należy nie tylko za niesamowitą walkę i tworzenie horrorów, ale też za wirtuozerię - to wnioski z meczu o brązowy medal MŚ w Katarze. Po dogrywce Polska pokonała Hiszpanię 29:28.
MŚ piłkarzy ręcznych. Polska - Katar 29:31. Michael Biegler MŚ piłkarzy ręcznych. Polska - Katar 29:31. Michael Biegler MOHAMMED DABBOUS/REUTERS

Drużyna na medal. A trener?

W szóstej minucie prowadziliśmy 3:0 i Manuel Cadenas musiał wziąć czas. Po kolejnych czterech minutach było 5:1. Wtedy kapitalnie bronił Szmal, miał 60-procentową skuteczność. Ale do końca meczu takiej dyspozycji utrzymać nie mógł, bo rywale to zawodnicy zbyt dużej klasy, by na to pozwolić. Hiszpanie się obudzili i w 23. minucie doszli nasz zespół na 11:11, a w połowie drugiej części meczu zdawali się kontrolować wydarzenia, bo cały czas prowadzili różnicą dwóch-trzech bramek. Po raz kolejny na tych mistrzostwach denerwowało, że poza determinacją nasi zawodnicy nie mają kilku dobrych pomysłów na sforsowanie hiszpańskiej obrony. Rolą trenera jest przygotowanie kilku planów, a trudno było nie odnieść wrażenia, że Michael Biegler z tej roli znów się nie wywiązał. Dziwiło, że wciąż trwa przy Karolu Bieleckim, który swego dnia ewidentnie nie miał. W 44. minucie, gdy przegrywaliśmy 18:19, lewy rozgrywający oddał swój siódmy rzut ? szósty nieskuteczny. Czy nie powinien zejść z boiska dużo wcześniej? A czy goniąc wynik nasi rozgrywający nie powinni przestać rzucać z nieprzygotowanych pozycji, przez hiszpański blok, czym znacznie ułatwiali interwencje Perezowi de Vargasowi (15/44 ? 34 proc.)?

Dyskusje o Bieglerze można uciąć, twierdząc, że trenera należy rozliczać z wyników. Niemiec, który prowadzi naszą kadrę od 2012 roku, właśnie osiągnął swój największy sukces. Z poprzedniego mundialu odpadł w 1/8 finału, po klęsce z Węgrami (19:27). Na ubiegłorocznych ME zajął z zespołem szóste miejsce. Teraz zdobył medal. Progres jest, powinny być więc i nadzieje na jeszcze lepszy występ kadry podczas przyszłorocznego Euro w Polsce i na awans do turnieju olimpijskiego w Rio de Janeiro. Ale czy nie warto posłuchać zawodników, gdy ci mówią, że w ataku muszą improwizować, bo nie mają ustalonego żadnego planu działania? I czy można bez komentarza patrzeć, jak któryś już raz trenerzy nie potrafią dopilnować tak prostej rzeczy, jaką jest przeprowadzenie zmian? Przecież to cud, że pokonaliśmy Hiszpanię, mimo że na trzy i pół minuty przed końcem - gdy było 21:23 -  straciliśmy piłkę i Michała Szybę, który dostał dwuminutową karę właśnie za nieprawidłowo wykonaną zmianę?

Michał Szyba Michał Szyba MOHAMMED DABBOUS/REUTERS

Szyba mógł błyszczeć wcześniej

Przez Szybę o błędach Bieglera po ostatnim meczu mówić najłatwiej. Bo czy 27-latek z Gorenje Velenje nie jest najlepszym przykładem nie do końca wykorzystanego potencjału naszej drużyny? Przecież do spotkania z Hiszpanią jego bohater był w gronie 16 zawodników Polski grających w mistrzostwach trzecim graczem wykorzystywanym najrzadziej. Czy nie było warto wcześniej niż dopiero w końcowych minutach półfinału z Katarem sprawdzić, na ile może pomóc drużynie? Gospodarzom w 11 minut rzucił trzy gole, notując 100-procentową skuteczność. Ciekawe, czy nie odwróciłby losów meczu, gdyby wszedł wcześniej. Przecież świetnemu wtedy Michałowi Jureckiemu bardzo brakowało kogoś, kto razem z nim pociągnąłby atak. Skoro Szyba potrafił to zrobić przeciw obronie Hiszpanii, to potrafiłby i przeciw defensywie Kataru. Brąz wywalczył nam, doprowadzając do dogrywki na dwie sekundy przed końcem meczu i w sumie rzucając osiem bramek. Czyli o dwie więcej niż we wszystkich wcześniejszych spotkaniach. Szkoda, że prawdziwą szansę dostał tak późno.

Antonio Garcia i Sławomir Szmal Antonio Garcia i Sławomir Szmal MOHAMMED DABBOUS/REUTERS

Bonusy dla Szmala i Krajewskiego

Dyskutować o Bieglerze można i trzeba (choć Związek Piłki Ręcznej w Polsce takiej potrzeby pewnie nie zauważy) bardzo długo, ale po kolejnym wygranym horrorze nie wolno zapominać o naszych zawodnikach. Wszystkim należą się wielkie podziękowania, wszystkim należy się wiara, że za rok znów będą potrafili dostarczyć nam radości i wzruszeń. Ale teraz przede wszystkim należy im się odpoczynek i świętowanie. Nie tylko tej największej nagrody, jaką jest medal. Polacy zgarnęli w Katarze również bonusy, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że najładniejszego gola w turnieju rzucił Przemysław Krajewski (w kontrze, przez plecy między nogami chorwackiego bramkarza Mirko Alilovicia) oraz że w meczu z Hiszpanią najlepszą paradą popisał się Sławomir Szmal? W pierwszej połowie w sytuacji sam na sam ''Kasa'' odbił ręką piłkę rzuconą przez Alberta Rocasa, a gdy ta wysoko szybując chciała wpaść do jego bramki, leżąc ręką wybił ją z linii. Filmik z tą niesamowitą interwencją Szmal powinien nagrać sobie na płytę, a płytę położyć na półce obok najważniejszych medali - srebrnego z MŚ 2007 oraz brązowych z MŚ 2009 i z MŚ 2015.

Więcej o: