Piłka ręczna. Model, prowokator, najlepszy skrzydłowy świata - Tłuczyński o Niemcach

- Na 100 proc. wygramy w Gdańsku, ale boję się rewanżu w Magdeburgu. Liczę na 5-6 bramek zaliczki, wtedy w niemieckim piekle będziemy w stanie się obronić - mówi Tomasz Tłuczyński przed dwumeczem Polska - Niemcy o awans na mistrzostwa świata piłkarzy ręcznych, które w 2015 roku odbędą się w Katarze. Srebrny medalista mundialu 2007 i brązowy MŚ 2009 całą karierę spędził w Niemczech. Teraz specjalnie dla nas charakteryzuje zawodników Martina Heubergera. Polska - Niemcy w sobotę o godz. 16.45. Relacja na żywo w Sport.pl

Dla was ocenia - Tomasz Tłuczyński

35-letni Tłuczyński jest najlepszym strzelcem reprezentacji Polski w jej historii startów na mistrzostwach świata. Na mundialach skrzydłowy zdobył 135 bramek.

Michael Biegler od początku swej pracy z polską kadrą nie widział w niej dla Tłuczyńskiego miejsca, teraz zawodnik skończył już profesjonalną karierę, gra dla przyjemności w niemieckiej czwartej lidze.

- Chłopakom cały czas kibicuję, ze wszystkim jestem na bieżąco, mam polską telewizję, oglądam mecze, a z niektórymi zawodnikami jestem w kontakcie - mówi Tłuczyński.

Według niego w walce o katarski mundial szanse Polaków i Niemców są bardzo podobne. - Mamy swoje problemy, ale Niemcy też je mają. Im bardzo zależy na awansie, bo ostatnio nie było ich na mistrzostwach Europy i na igrzyskach w Londynie, my musimy jechać na mistrzostwa, bo inaczej wypadniemy z czołówki i stracimy szansę na dobre przygotowanie się do polskiego Euro 2016 - zauważa.

- Martwię się tylko, że w pierwszym meczu nie zagrają Krzysiek Lijewski i Bartek Jaszka. Na prawej połówce Michał Szyba na pewno będzie się starał, da z siebie wszystko, ale nie zagra tak dobrze, jak mógłby zagrać Krzysiek. A "Jacha" jako chłopak z Bundesligi byłby szczególnie cenny, bo zna wszystkich rywali - mówi Tłuczyński.

- Mam nadzieję, że obaj zagrają za tydzień w Magdeburgu. Muszą, bo już się boję tego meczu, nawet jeśli będziemy mieli ich w składzie. Wybieram się tam i wiem, że zobaczę niesamowity doping siedmiu tysięcy Niemców. Mam nadzieję, że w Trójmieście kibice nie będą gorsi i poniosą nasz zespół do wysokiego zwycięstwa  mówi Tłuczyński.

- Potrzebujemy zaliczki 5-6 bramek. "Dychą" Niemców nie walniemy, to niemożliwe, ale te 5-6 bramek mogłoby wystarczyć, byłoby czego bronić - przekonuje były reprezentant.

- Problem w tym, że wygrać wyraźnie będzie ciężko, bo Niemcy przyjechali do nas w mocnym składzie, a niektórzy z nich dopiero co rozegrali świetne mecze w klubach - mówi Tłuczyński, przechodząc do charakterystyki każdego z graczy Heubergera.

Bramkarze

Johannes Bitter (HSV Hamburg)

Specjalnie na dwumecz z nami wraca do kadry po trzech latach. Mistrz motywacji, a w sytuacji, w jakiej teraz się znalazł będzie miał ekstramotywację, żeby się pokazać. Jest jasne, że w Hamburgu, który okazał się bankrutem i został zdegradowany do trzeciej ligi gracz tego formatu nie zostanie. Jeśli Bitter zatrzyma Polskę, to w nowym klubie będzie mógł liczyć nawet na lepszy kontrakt od tego, który miał w HSV. Ale moim zdaniem mistrz świata z 2007 roku i zwycięzca Ligi Mistrzów sprzed roku w meczach z nami nie będzie pierwszym bramkarzem Niemców.

Silvio Heinevetter (Füchse Berlin)

Numer jeden wśród niemieckich bramkarzy, dla rywali strasznie nieprzyjemny typ, bo nie dość, że broni dobrze, to jeszcze robi wszystko, żeby cię wkurzyć, sprowokować. Na tym opiera się jego gra, szczególnie agresywny jest wobec młodszych chłopaków, bo wie, że może ich przestraszyć, odebrać im chęć do gry. Spodziewam się, że będzie zaczepiał naszych skrzydłowych, ale mam nadzieję, że nikogo nie wyprowadzi z równowagi. Chłopakom radzę, żeby podchodzili na luzie do tego, co będzie wyprawiał.

Carsten Lichtlein (VfL Gummbersbach)

Ma złoto z MŚ, na których my zdobyliśmy srebro [2007 rok] i srebro z mundialu 2003, w 2004 roku był mistrzem Europy, ale nigdy nie był numerem 1. To praktycznie zawsze trzeci bramkarz. Na pewno z nami nie pogra, spodziewam się, że w obu meczach bronić będą Bitter i Heinevetter.

Rozgrywający

Stefan Kneer (SC Magdeburg)

Ograny w Bundeslidze, nie jest technikiem, ale nabiec i rzucić potrafi. Mocno rzucić. W akcjach jeden na jeden nam nie zagrozi, za to zawsze twardo walczy. W rewanżu w Magdeburgu, przed swoimi kibicami, będzie niesamowicie naładowany energią.

Steffen Fäth (HSG Wetzlar)

Zawodnik bardzo dynamiczny, z bardzo mocnym rzutem, ale też bez wielkiej techniki. Nie jest to wielki grajek, nie jest zbyt wysoki jak na rozgrywającego, bo ma tylko 194 cm wzrostu, ale potencjał rzutowy ma naprawdę spory. Jest jeszcze młody, to rocznik 1990, już sporo osiągnął, m.in. zdobył złoto juniorskich mistrzostw świata i Europy.

Tim Kneule (Frisch Auf Göppingen)

W tym sezonie zrobił duży krok w rozwoju, potrafi poprowadzić zespół. Dobry w grze jeden na jeden, dobrze gra na zwodzie, do tego jest silny. Ale nie jest wielkim rzucającym.

Michael Kraus (Frisch Auf Göppingen)

Gdyby nie został piłkarzem ręcznym pewnie byłby wziętym modelem, jako nastolatek jakąś karierę w tej branży zrobił. Do dziś jest ulubieńcem kobiet, szczególnie tych młodszych. Na mundialu w 2007 roku był jedną z największych gwiazd, bardzo dobrze prowadził grę Niemców. Też ma na koncie zwycięstwo w Lidze Mistrzów i choć wszystko, co u niego najlepsze jest już chyba przeszłością, to cały czas potrafi grać i trzeba będzie na niego uważać. Gra podobnie do Jaszki, jest szybki, wchodzi w obronę, lubi pojedynki jeden na jeden, szuka rzutów z trudnych pozycji, dobrze gra z kołem. Obrona musi się mocno skoncentrować, żeby nie dać mu za dużo miejsca.

Michael Haaß (SC Magdeburg)

Kolejny mistrz świata z 2007 roku, zawodnik doświadczony, na co dzień występuje w Magdeburgu, więc za tydzień dostanie skrzydeł. Dobrze prowadzi grę, dobrze współpracuje z kołem. Dużo myśli, szybko podejmuje decyzje, układa grę. Reżyser, który potrafi grać jeden na jeden, ale rzutu raczej nie ma.

Holger Glandorf (SG Flensburg-Handewitt)

Gdyby kilka dni temu w ostatnich sekundach półfinału nie doprowadził do dogrywki z Barceloną, to Flensburg nie wygrałby Ligi Mistrzów [ekipę z Katalonii pokonał po rzutach karnych, a w finale wygrał z THW Kiel]. Lider Flensburga, mistrz świata z 2007 roku, facet, który zawsze trzyma dobry poziom, a często się rozkręca i gra znakomicie. Bardzo nieprzyjemny zawodnik i dla obrony, i dla bramkarza. Ciężko go zatrzymać, bo jak się rozbuja, to rzuca z każdej pozycji. Jak złapie tempo i na początku trafi kilka razy, to będzie bardzo niebezpieczny. A w formie, niestety, jest.

Steffen Weinhold (SG Flensburg-Handewitt)

Mały [191 cm], niewygodny, bardzo szybki i silny, dobrze zbudowany [waży 98 kg]. Wygrał Ligę Mistrzów, w nowym sezonie zagra w Kiel. Bardzo mocno wchodzi w strefę, szuka sytuacji jeden na jeden, potrafi rzucić z biodra, ma szybki rzut. Do tego dobrze asystuje. Zawodnik kompletny.

Uwe Gensheimer Uwe Gensheimer Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Skrzydłowi

Uwe Gensheimer (Rhein-Neckar Löwen)

Niesamowity zawodnik, dla mnie najlepszy skrzydłowy na świecie. Ma ogromny repertuar rzutów, znakomicie wychodzi do kontry, jest bardzo szybki, świetnie rzuca karne. Jak ma swój dzień, jest praktycznie nie do zatrzymania. Miesiąc temu ?Lwy? grały z Barceloną w Lidze Mistrzów, on już do przerwy rzucił 10 bramek, a w całym meczu 14. Mam nadzieję, że się spali, grając przeciwko Sławkowi, bo znający go z czasów wspólnej gry Szmal jest jednym z niewielu bramkarzy potrafiących go zniszczyć.

Michael Allendorf (MT Melsungen)

Na pewno będzie grał mało, chyba że ?Kasa? zatrzyma Gensheimera. Ale Allendorf też jest niezły. Dużo gra w swoim klubie, ma dobrze ułożony rzut, potrafi kontrować. Nie ta półka co Gensheimer, ale wartościowy zawodnik

Johannes Sellin (MT Melsungen)

Rok temu grał w Berlinie, dobry chłopak, też potrafi grać w kontrze, też szybki i skuteczny. Solidne prawe skrzydło, ale nie podstawowe.

Patrick Groetzki (Rhein-Neckar Löwen)

Numer jeden na prawym skrzydle. Ograny, bardzo dobry w kontrze, w której świetnie współpracuje z Gensheimerem, często idą do kontry obaj. Bardzo dobrze gra na zwodzie. Prawie bezbłędny, w ostatnich latach nabrał doświadczenia. Jak dostanie dobre dogranie na skrzydło, to prawie zawsze zdobywa bramkę. Z ich skrzydłowymi będziemy mieli ciężkie życie, jeśli od razu nie wyjdziemy na nich twardą obroną. Musimy ich napierdzielać, ile wejdzie.

Oliver Roggisch na ME w piłce ręcznej Oliver Roggisch na ME w piłce ręcznej Fot. STOYAN NENOV REUTERS

Obrotowi

Oliver Roggisch (Rhein-Neckar Löwen)

Mistrz świata z 2007 roku, który już od dłuższego czasu nie gra na takim poziomie, jak wtedy. Zresztą, on nigdy nie grał, zawsze bił, straszył rywali. Teraz prawie całe mecze przesiaduje na ławce rezerwowych Rhein-Neckar, byłoby dobrze, gdyby przeciwko nam grał, bo łatwo łapie dwie minuty, osłabia swój zespół. Wystarczy pójść na niego. Co z tego, że przypieprzy? Warto się podstawić. Jest wolny, nie przesuwa się w boki, naprawdę mógłby nam pomóc, ale podejrzewam, że za dużo nie pogra.

Patrick Wiencek (THW Kiel)

Mógłby grać dla Polski, bo z naszego kraju pochodzą jego rodzice. Mocny punkt bardzo mocnej Kilonii, nadzieja niemieckiego szczypiorniaka. Gra dużo i dużo potrafi. Jak na kołowego bardzo szybko wybiega do kontry. Kawał chłopa ? dwa metry i 110 kg wagi. Ma 25 lat, a już jest doświadczony.

Felix Danner (MT Melsungen)

Dobrze gra w obronie, jest solidny. Żadna gwiazda, ale Wienckowi może dać odpocząć, będąc na boisku pomoże drużynie.

Hendrik Pekeler (TBV Lemgo)

To jeszcze nie jest wybitny kołowy. Normalny, średni zawodnik, który dopiero uczy się gry na najwyższym poziomie. On nam na pewno krzywdy nie zrobi, dużo mu brakuje do Bartka Jureckiego i Kamila Syprzaka.

Więcej o: