ME piłkarzy ręcznych. Polacy zrobili Szwedom potop

35 : 25
Informacje
ME piłkarzy ręcznych 2014 - Grupa 2.
Wtorek 21.01.2014 godzina 20:15
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Polska
15
20
35
Szwecja
12
13
25
Składy i szczegóły
Polska
Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Bartłomiej Jaszka 3, Krzysztof Lijewski 6, Patryk Kuchczyński 3, Karol Bielecki 3, Adam Wiśniewski 3, Bartosz Jurecki 2, Michał Jurecki 1, Piotr Grabarczyk, Mariusz Jurkiewicz 3, Kamil Syprzak 3, Jakub Łucak 5, Przemysław Krajewski 1, Michał Szyba 2, Piotr Chrapkowski.
Szwecja
Mattias Andersson, Johan Sjoestrand - Magnus Persson 1, Jonas Kallman 3, Magnus Jernemyr, Lukas Karlsson 1, Niclas Ekberg, Jonas Larholm 3, Tobias Karlsson, Johan Jakobsson 4, Patrik Fahlgren, Fredrik Petersen 3, Ekdahl Du Rietz 6, Mattias Zachrisson 1, Andreas Nilsson 2, Jesper Nielsen 1.
Polacy rozbili wicemistrzów olimpijskich Szwedów 35:25. Jeśli w środę pokonają Chorwację, zagrają w półfinale mistrzostw Europy. Relacja z tego meczu w środę o 20:15 na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live.
Teraz wszystko zależy od nich. Polacy muszą po prostu pokonać Chorwatów, remis im nie wystarcza, bo przy równej liczbie punktów decyduje bilans bramkowy, a ten mamy o sześć bramek gorszy.

Biało-Czerwoni rozpoczęli wtorkowy pojedynek źle - przegrywali 1:5, jeszcze w 19. minucie 8:11. Ale wtedy zaczął się pokaz ich siły, determinacji. Nie stracili bramki przez dwanaście minut!

Pięknie zagrali zmiennicy - Adam Wiśniewski za Przemysława Krajewskiego na lewym skrzydle, Jakub Łucak za Patryka Kuchczyńskiego na prawym skrzydle, ale przede wszystkim Piotr Wyszomirski w bramce. Już do przerwy obronił pięć trudnych rzutów, w drugiej połowie w pewnym momencie miał fenomenalną 85-procentową skuteczność (12/14).

Łucak, debiutant w wielkim turnieju, jest chyba największym odkryciem. Zaczął od przechwytu w obronie, a potem zdobył cztery gole. Właśnie jego trafienie dało pierwszy w meczu remis - 11:11 w 23. minucie. To jednak nie koniec, za chwilę znów świetnie bronił Wyszomirski, rywale zgubili piłkę i 120 sekund przed końcem połowy po trafieniu najlepszego w polu Krzysztofa Lijewskiego Polacy prowadzili 14:12.

Z olbrzymim impetem Polska rozpoczęła drugą połowę. Zdenerwowani szwedzcy trenerzy poprosili o czas i przeprowadzali kolejne zmiany w składzie. Szwedzi próbowali różnych rozwiązań, zmienili obronę na 5-1 z wysuniętym dwumetrowcem Jonasem Kallmanem. Nic to nie dało. Rozpędzeni Polacy grali kapitalnie, cuda w bramce wyczyniał Wyszomirski (wybrany na najlepszego zawodnika meczu). Po kolejnym przechwycie i kontrze Łucaka było aż 22:14 w 38. minucie. Polacy prowadzili nawet przewagą 14 bramek. Rywale z niedowierzaniem patrzyli na boisko - aż dwunastu graczy Michaela Bieglera zdobyło przynajmniej jedną bramkę.

W środę jednak zadanie nie mniej trudne - Chorwacja. Cztery lata temu na mistrzostwach Europy w Austrii Polacy też mieli medal na wyciągnięcie dłoni. W półfinale ich marzenia rozwiali właśnie Chorwaci. Mecz był dramatyczny w końcówce - sędziowie nie zauważyli niesportowego zachowania Ivana Cupicia. Ówczesny trener reprezentacji Bogdan Wenta kłócił się z sędziami, dostał żółtą kartkę, a Polacy stracili piłkę. Chwilę później rywale podwyższyli prowadzenie i ostatecznie wygrali 24:21. Po tej porażce z Polaków uszła energia, w pojedynku o brązowy medal z Islandią mieli najsłabszy dzień turnieju i już do przerwy losy meczu były rozstrzygnięte (11:18). Mimo szaleńczego pościgu w drugiej połowie strat nie udało się odrobić.

Lijewski przed dzisiejszym starciem z Chorwatami nie jest optymistą. - To bardzo mocny fizycznie zespół. Znacznie nas tu przewyższają. W dodatku mają więcej doświadczonych zawodników.

Zdaniem bukmacherów Chorwacja to kandydat do złotego medalu (kurs 1:8, wyżej oceniane są szanse Hiszpanii, Francji oraz gospodarzy, Danii). Na pięciu ostatnich mistrzostwach Europy byli w czołowej czwórce. W Danii są podwójnie zmotywowani, bo - podobnie jak Polacy - jeszcze nigdy w historii nie zdobyli złota. A przecież dwukrotnie byli mistrzami olimpijskimi (1996, 2004), są też mistrzami świata z 2003 roku. W sumie zdobyli aż osiem medali na tych najważniejszych imprezach.

W Skandynawii męczyli się ze słabiutką Czarnogórą (wygrali tylko 27:22), Szwedów pokonali jednym golem, przegrali po ciężkiej walce z Francją. - W meczu z Francją wcale nie zachwycili. Mają swoje problemy: nie najlepiej spisuje się lewe rozegranie, na prawej stronie też nie jest różowo. My musimy umieć wykorzystać te kłopoty - mówi Lijewski.

Ale w ekipie Slavko Goluzy wciąż nie brakuje doskonałych zawodników. O środkowego rozgrywającego Domagoja Duvnjaka biły się największe europejskie kluby, był numerem jeden na liście życzeń prezesa Vive Targi Kielce Bertusa Servaasa. Negocjacje trwały długo, aż ostatecznie Chorwat podpisał kontrakt z najlepszą drużyną Europy ostatnich lat - THW Kiel. Gdyby skusił się na ofertę Holendra, dołączyłby do chorwackiej kolonii w Kielcach. Grają tam bowiem skrzydłowi uznawani za jednych z najlepszych na swoich pozycjach: Manuel Strlek i Ivan Cupić, bramkarz Venio Losert, rozgrywający Denis Buntić i kołowy Żeljko Musa.

Ostatni raz pokonaliśmy Chorwację w fazie grupowej igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku. Kolejne cztery starcia kończyły się polskimi porażkami. Ale teraz Polacy - po niezwykłym, wymęczonym w ostatnich sekundach zwycięstwie nad Białorusią i nokaucie Szwecji - wiedzą, jak wygrywać na wszelkie sposoby.