MŚ piłkarzy ręcznych 2017. Francja - Polska. Orzełki Dujszebajewa uczą się latać

26 : 25
Informacje
MŚ piłkarzy ręcznych 2017 - Grupa A
Czwartek 19.01.2017 godzina 17:45
Wyniki szczegółowe
1 poł
2 poł
Wynik
Francja
13
13
26
Polska
13
12
25
Składy i szczegóły
Francja
Gerard, Omeyer - Abalo, Accambray, Dipanda, Fabregas, Guigou, N.Karabatić, Mahe, Mem, Narcisse, N'Guessan, Nyokas, Porte, Remili, Sorhaindo
Polska
Malcher, Morawski - Daćko, Daszek, M.Gębala, T.Gębala, Gierak, Chrapkowski, Jachlewski, Krajewski, Łyżwa, Moryto, Niewrzawa, Paczkowski, Przybylski, Walczak
Nikola Karabatić rozpoczynał MŚ mając w dorobku 1093 bramki rzucone dla Francji. Cała polska "16" Tałanta Dujszebajewa zdobyła w kadrze w sumie 736 bramek. W czwartek orzełki, jak swych podopiecznych nazywa trener, zmierzą się z największą z potęg. Szans na punkty nie mają, ale dla Pawła Paczkowskiego czy Adama Morawskiego, to będzie niezwykła lekcja. Relacja na żywo w Sport.pl od godz. 17.45




Karabatic, Thierry Omeyer, Luc Abalo, Daniel Narcisse czy Michael Guigou wielki turniej w domu przeżywają pewnie jak coś w rodzaju benefisu. Takie imprezy jak trwająca wszyscy wymienieni wygrywali po kilka razy, ich piękne kariery zbliżają się do końca. "Trójkolorowi" w światowej czołówce są od ćwierć wieku, kiedy to zdobyli brąz igrzysk olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. Od tego momentu na igrzyskach, mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy wywalczyli w sumie aż 17 medali, w tym 10 złotych.

Starzy, młodzi - wszyscy biją

Generacja mistrzów wszystkiego jest systematycznie wymieniana przez utalentowanych graczy młodego pokolenia, dlatego obserwujemy nieprzerwane pasmo sukcesów Francji, a średnia wieku drużyny jest optymalna - w tym turnieju wynosi 28,6 roku. W kadrze gospodarzy jest i genialny bramkarz Omeyer, który w listopadzie skończył 40 lat a wciąż błyszczy (43 proc. skuteczności, ), i młodszy od niego o dwie dekady Ludovic Fabregas, który w turnieju popisuje się wspaniałą skutecznością (12 rzutów i 11 bramek - 92 proc.). Kołowy zdobywa cenne doświadczenie, jest drugim zawodnikiem swojej kadry z największą liczbą rozegranych minut.

W ogóle jeśli chodzi o doświadczenie, to wszyscy, którzy narzekali na jego brak w naszym zespole, powinni wiedzieć, że w porównaniu z Francuzami wypadamy najgorzej. Podczas gdy uśredniony reprezentant Polski przyjechał na MŚ mając w dorobku 27,7 meczu rozegranego w narodowych barwach, przeciętny Francuz bił go na głowę, mają tych spotkań 121,3.

Mieszanka starych mistrzów i ich młodych następców ma po czterech kolejkach komplet ośmiu punktów i świetny bilans bramkowy: +41. Ekipa Didiera Dinarta nie rozbiła tylko Norwegii, wygrywając z nią 31:28. Brazylii, Japonii i Rosji gospodarze nie dali żadnych szans, osiągając kolejno wyniki: 31:16, 31:19 i 35:24.

"Loczek" się rozkręca

Jak takiej sile ma się przeciwstawić zespół, który przegrał z Norwegią (20:22), Brazylią (24:28) i Rosją (20:24), a jedyne punkty wyszarpał Japonii (26:25)? - Nie ma sensu myśleć o jakimś konkretnym wyniku, chłopaki muszą się po prostu nastawić na walkę - mówi były kapitan kadry, Sławomir Szmal. - Przed mistrzostwami w ramach turnieju towarzyskiego w Irun zagraliśmy m.in. z Hiszpanią. Nasi młodzi zawodnicy przegrali wysoko [20:30], ale cieszyło mnie, że pierwszą połowę grali jak równy z równym [było 11:11]. Na pewno nie przegrali w szatni. Z każdym trzeba walczyć - dodaje bramkarz Vive Kielce.

Szmal siłą rzeczy szczególną uwagę zwraca na grę swoich młodszych kolegów po fachu. I nie dziwi się, że jednym z odkryć turnieju w naszym zespole jest Adam Morawski. 22-latek z Wisły Płock uratował nam zwycięstwo w meczu z Japonią, broniąc rzut rywali na remis na dokładnie 16 sekund przed końcem. W całym spotkaniu miał 12 udanych interwencji, zanotował dobrą, 35-procentową skuteczność. - To jest wielki talent, swoje możliwości pokazywał już w wielkim świecie, w Lidze Mistrzów - mówi Szmal. A Damian Wleklak, czyli inny były kapitan kadry i medalista MŚ, dodaje, że "Loczek" może być jeszcze lepszy. - Znam go bardzo dobrze z reprezentacji Polski B, wiem, że ma ogromny potencjał - mówi trener naszej kadry B.

Pechowiec niespodzianką

Obok Morawskiego z młodych, wcześniej nieznanych kibicom zawodników Dujszebajewa, na dużo ciepłych słów zasługuje też Paweł Paczkowski. Jeszcze na początku grudnia zanosiło się na to, że 23-letniego rozgrywającego zatrzyma kolejna kontuzja. Leworęczny zawodnik na pewno byłby dziś dużo lepszy, gdyby nie uraz ręki z kwietnia 2013 roku, który wykluczył go z gry na sześć miesięcy, gdyby nie kontuzja kolana z października 2013 roku, która zabrała mu kolejne pół roku, gdyby nie następne przejścia związane z zerwaniem więzadła w kolanie pod koniec 2014 roku, przez co w praktyce stracił rok 2015. Paczkowski już kilka lat temu zdobywał medale mistrzostw Polski z Wisłą Płock, w jej barwach grał w europejskich pucharach, jako jej zawodnik zadebiutował w reprezentacji, w walce z Litwą o awans do MŚ 2013. Później został bohaterem głośnego transferu z Płocka do Kielc (to odwieczni rywale, więc każdy ruch z jednego klubu do drugiego rodzi duże emocje), ale w końcu jego kariera wyhamowała. Dujszebajew postanowił wypożyczyć go do Dunkierki, w "Paczasa" nie uwierzył też gdy ustalał skład Polski na igrzyska w Rio, choć w tamtym momencie zawodnik był już zmiennikiem Krzysztofa Lijewskiego w Vive, które wiosną wygrało Ligę Mistrzów. Trudno nie odnieść wrażenia, że na Paczkowskiego i przed MŚ we Francji mało kto liczył. Pierwotnie miał pomóc drużynie dopiero w późniejszych meczach, gdy do końca wyleczy kontuzję łokcia. Okazało się, że nie zagrał tylko z Norwegią, a w trzech kolejnych spotkaniach rzucił 13 bramek (przy dobrej, 72-procentowej skuteczności; pomylił się pięć razy), do tego dodał 10 asyst i w punktacji kanadyjskiej jest naszym najlepszym zawodnikiem. Paczkowski pokazuje, że jest szybki, przebojowy, umie minąć rywala zwodem, dostrzega kolegów. Przyćmił Rafała Przybylskiego, o którym Marcin Lijewski mówił w niedawnej rozmowie ze Sport.pl, że to on jest kandydatem na następcę w kadrze jego brata, Krzysztofa. Przybylski we Francji wyróżnia się tylko karami - dostał ich aż pięć. W czterech meczach uzbierał więcej minut od Paczkowskiego, a rzucił tylko cztery bramki, notując bardzo słabą, 31-procentową skuteczność (4/13).

Karne dla najmłodszego

Morawski i Paczkowski to gracze, którzy z powodzeniem mogą zagrać nie tylko na igrzyskach w 2020, ale też na tych w 2024, a nawet i w 2028 roku. Za 11 lat pierwszy będzie 34-, a drugi 35-latkiem. Jeszcze dłużej pograć powinien najmłodszy w polskiej ekipie Arkadiusz Moryto. Prawoskrzydłowy Zagłębia w sierpniu skończył 19 lat. Jego talent dostrzegł już poprzedni trener reprezentacji, Michael Biegler. Niemiec powołał go na konsultację szkoleniową już w październiku 2014 roku. Wtedy chłopak dopiero stawiał pierwsze kroki w pierwszoligowym SMS-ie Gdańsk. W bieżącym sezonie dopiero debiutował w PGNiG Superlidze. Już w juniorskich reprezentacjach pokazywał, że lubi i potrafi rzucać, a w meczu z Japonią w Nantes, w obliczu problemów drużyny z wykorzystywaniem karnych, wziął to zadanie na siebie. Trudno oczekiwać, że z Francją dostanie dużo minut, numerem jeden na jego pozycji jest bowiem Michał Daszek. Ale może warto pozwolić mu rzucać następne karne i w ten sposób pomagać mu przyzwyczaić się do świata wielkiego szczypiorniaka? Gorzej od Daszka (w turnieju 0/2) i Przemysława Krajewskiego (2/6) raczej nie wypadnie.



Najbardziej wartościowi piłkarze w Europie. Najwyżej Neymar, ale są też Lewandowski i Zieliński