MŚ piłkarek ręcznych. Węgierski horror

24 : 23
Informacje
MŚ piłkarek ręcznych 2015 - 1/8 finału
Poniedziałek 14.12.2015 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 poł
2 poł
Wynik
Polska
13
11
24
Węgry
14
9
23
Polskie piłkarki ręczne sensacyjnie pokonały Węgierki 24:23 i awansowały do ćwierćfinału mistrzostw świata. W środę o godz. 18 zagrają w nim z Rosją
- Piłka ręczna kobiet, w ogóle sport kobiet, jest tak bardzo nieprzewidywalna i przez to tak piękna. Nikt się nie spodziewał przecież, że zostaniemy w turnieju, gdy miałyśmy rywalki takie jak Węgierki. Jesteśmy zespołem, który gra dobrze wtedy, kiedy musi grać dobrze. Dałyśmy w tym meczu pełne serducho - powiedziała Iwona Niedźwiedź na antenie TVP 2. I chwilami płakała.

- To był jeden z lepszych meczów, jakie przeżyłam. Węgierki to najwyższy poziom na świecie, a my z nimi wygrałyśmy. Szaleństwo trwa. I mam obiecane lody na kolację! - krzyknęła bramkarka Anna Wysokińska, najlepsza zawodniczka spotkanie, która obroniła 17 z 36 rzutów. Czyli miała 47-procentową, arcymistrzowską skuteczność w meczu z wielokrotnymi medalistkami olimpijskimi, mistrzostw świata i Europy.

Spotkanie było niesłychanie zacięte. Polki zaczęły znakomicie. Przez pierwszy kwadrans kapitalnie broniły i były skuteczne pod bramką rywalek, a zwłaszcza Karolina Kudłacz-Gloc. Po trafieniu Kingi Achruk drużyna wygrywała 11:5. Potem jakby zaskoczone obrotem sprawy Węgierki się przebudziły, zmieniły bramkarkę, zaczęły lepiej bronić. Przewaga stopniała. Zespół ogarnęła strzelecka niemoc i przez ponad dziesięć minut Polki ani razu nie trafiły do bramki. Węgierki zakończyły pierwszą połowę prowadzeniem 14:13.

W drugiej połowie pierwsze opanowały nerwy Węgierki i po trafieniu Zity Szucsánszki zdobyły przewagę trzech bramek. Ale potem straciły rytm. Polki odrobiły straty, a na kwadrans przed końcem, po trafieniu Achruk, odzyskały prowadzenie (18:17). Ostatni fragment spotkania był festiwalem Kudłacz-Gloc. Polska rozgrywająca rzuciła w tym czasie trzy bramki. Właśnie po ostatniej z nich Polki objęły prowadzenie różnicą dwóch bramek (24:22). W ostatnich sekundach Szucsánszki zdobyła jeszcze gola, ale rywalki zwycięstwa Polkom nie wydarły.

- Dziewczyny wygrały ten mecz obroną. Doskonała była Wysokińska. Rewelacyjnie w ataku zagrała Kudłacz-Gloc, która podniosła się po nie najlepszym meczu z Holandią. Trzeba jednak zauważyć, że to jest turniej i trudno utrzymać dobrą dyspozycję przez cały czas - powiedział "Wyborczej" Bogusław Trojan z ZPRP, komisarz kobiecej ligi. - Z Węgierkami zobaczyłem całkiem inny zespół niż w meczach grupowych. Teraz trzeba myśleć o walce o medale. Najwyraźniej dziewczyny idą w ślady męskiej reprezentacji i udowadniają, że piłka ręczna nie jest sportem do oglądania przez sercowców.

Trojan ma rację. Do meczu z Węgierkami drużyna trenera Kima Rasmussena zawodziła. Nie wygrała w Danii z żadnym z klasowych rywali. W spotkaniach grupowych Polki pokonały Angolę, Kubę i Chiny, przegrały ze Szwecją i Holandią. Holenderki obnażyły braki w polskim zespole, czyli słabą grę w obronie, brak współpracy z bramkarkami, a także niską skuteczność strzelecką.

Ale przed potyczką z Węgierkami duński szkoleniowiec polskiego zespołu postawił wszystko na jedną kartę. Do składu wróciła rozgrywająca Małgorzata Stasiak, która z powodu kontuzji nie grała w dwóch ostatnich meczach, a na trybuny została odesłana zastępująca ją Kristina Repelewska. Przed wczorajszym meczem była znakomita kołowa, a dziś trenerka młodzieżowej reprezentacji Polski Monika Marzec przekonywała, że reprezentację stać na ogranie rywalek, tylko muszą pokazać to, co naprawdę potrafią, a nie połowę, jak do tej pory.

W poprzednich mistrzostwach świata sytuacja była podobna. Polki grały o ćwierćfinał z Rumunią, i także nie były faworytkami. Wygrały jednak i skończyło się na czwartym miejscu - największym sukcesie w historii polskiej kobiecej piłki ręcznej. W Danii faworytkami były Węgierki, zespół bardziej utytułowany. Bukmacherzy też nie dawali Polkom szans - obstawiali wynik stosunkiem 1:7.

Zwycięstwo sprawiło, że biało-czerwone zapewniły sobie także prawo startu w turniejach kwalifikacyjnych o udział w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Jeśli naszej reprezentacji udałoby się pomyślnie przejść przez kwalifikacyjne sito, byłby to pierwszy w historii start Polek w imprezie tej rangi.

W tej chwili pewne miejsce w turnieju olimpijskim ma mistrz świata Brazylia, mistrz Europy Norwegia i mistrzowie pozostałych kontynentów - Korea Płd., Angola i Argentyna. Zespoły, które wejdą do ósemki mistrzostw świata (choć przy sprzyjających okolicznościach może to być nawet miejsce dziesiąte) powalczą o wyjazd do Rio w trzech turniejach kwalifikacyjnych.

Wiosną przyszłego roku odbędą się trzy takie turnieje, a awans wywalczą dwa najlepsze zespoły każdego z nich. - Bardzo dobrze, że nasza reprezentacja wywalczyła sobie awans do ćwierćfinału, bo inaczej nie miałaby szans na udział w turnieju kwalifikacyjnym - kończy Bogusław Trojan.

Teraz dla dziewczyn najważniejsze są mistrzostwa w Danii. - Może to truizm, ale w ćwierćfinale łatwo nie będzie. Rosja bardziej nam pasuje niż Korea ze swoim europejskim stylem gry - powiedziała Wysokińska. - Ale i tak najważniejsze są wola walki i wola zwycięstwa. Trzeba dać z siebie wszystko. Tak zrobimy w ćwierćfinale!

1/8 finału. Polska - Węgry 24:23 (13:14). Polska: Gawlik, Wysokińska - Kobylińska 3, Stachowska 1, Niedźwiedź 2, Kocela 1, Kudłacz-Gloc 8, Zalewska 1, Sądej 1, Stasiak, Kulwińska 3, Achruk 4.