MŚ piłkarek ręcznych. Polki po tuningu

Meczem z Kubą polskie piłkarki ręczne zaczynają w sobotę MŚ w Danii. Na ostatnim mundialu sensacyjnie zajęły czwarte miejsce. - Nie zamierzamy się zatrzymywać na wyjściu z grupy - mówi rozgrywająca Małgorzata Stasiak
Odrodzenie kobiecej piłki ręcznej w Polsce zaczęło się w 2010 r. Po nieudanych eliminacjach mistrzostw Europy szefowie związku uznali, że kadra potrzebuje wstrząsu. Posadę trenera stracił Krzysztof Przybylski, a jego miejsce zajął Duńczyk Kim Rasmussen.

Szkoleniowiec nie miał nawet 40 lat, a jego doświadczenie ograniczało się do prowadzenia ligowych zespołów w Danii oraz Szwecji. Oswajanie się z dużo większym wyzwaniem, jakim była praca z kadrą, zajęło Duńczykowi ponad dwa lata, ale jak już okrzepł w roli selekcjonera, sięgnął po wielki sukces. W grudniu 2013 r. awansował z Polkami na pierwszy duży turniej od 2007 r. - MŚ w Serbii. A tam osiągnął najlepszy wynik w historii - Polki zajęły czwarte miejsce. W zażartym, emocjonującym ćwierćfinale pokonały wówczas 22:21 Francję. Bój o finał przegrały z Serbkami 18:24.

- Nie miały w tym meczu szans. Rywalki były mocniejsze, a dodatkowo dziewczyny przytłaczała atmosfera 20-tysięcznej hali w Belgradzie. Wcześniej nie grały w podobnej scenerii - wspomina Marek Skorupski, naczelny magazynu "Handball Polska". Po półfinale został jeszcze mecz o brąz. Do przerwy Polki prowadziły z Dunkami 15:12, ale ostatecznie przegrały 26:30.

Rok temu na mistrzostwach Europy było nieco słabiej - Polki wyszły z grupy, ale zajęły 11. miejsce. To i tak lepiej niż przed erą Rasmussena. Wtedy samo zakwalifikowanie się do imprezy było dla biało-czerwonych barierą. Po raz ostatni udało się w 2006 r., a wcześniej - w 1998 r.

- Jesteśmy fajną drużyną. Stać nas na wiele. Nie przegrywamy już walki o awans do najważniejszych imprez, wychodzimy z grupy. Przyjazdy na zgrupowania sprawiają nam radość, bo bardzo się lubimy - mówi Małgorzata Stasiak, rozgrywająca Pogoni Szczecin. - Na treningach jest konkurencja, walczymy o miejsce w składzie, ale poza tym jesteśmy grupą dziewczyn, które się wspierają. Kiedy kończy się zgrupowanie, pytamy się nawzajem, kiedy będzie kolejne. To chyba świadczy, że chemia jest - dodaje Stasiak.

Od MŚ w Serbii w drużynie zaszło trochę zmian, choć trzon jest taki sam, na MŚ nie mogło więc zabraknąć m.in. 36-letniej Iwony Niedźwiedź. Spośród 19 zawodniczek, które były na tygodniowym zgrupowaniu w Zielonej Górze przed MŚ, Rasmussen wybrał 16 nazwisk, w tym debiutantki - skrzydłowe Anetę Łabudę (20 lat, GTPR Gdynia) i Joannę Gadzinę (23 lata, Pogoń Szczecin).

- Wybór był trudny, bo wszystkie zawodniczki były zdrowe i świetnie pracowały. Wcześniejsze mecze o stawkę graliśmy bez kluczowych piłkarek. W czerwcu wygraliśmy play-off o awans na MŚ z Ukrainą. W październiku zwycięsko zaczęliśmy eliminacje Euro 2016 od meczu ze Słowacją. W jednym i drugim wypadku nie byliśmy w pełnym składzie, mimo to drużyna trzymała poziom - zaznaczył Rasmussen.

W trakcie zgrupowania Polki zagrały dwa sparingi. W Lipsku wygrały z Niemkami 31:30, a w Zielonej Górze pokonały 28:26 Czarnogórki, medalistki ostatnich igrzysk olimpijskich.

W fazie grupowej MŚ Polki zagrają kolejno z: Kubą, Szwecją, Chinami, Angolą i Holandią. Z sześciozespołowej grupy do 1/8 finału przechodzą cztery drużyny. - Na MŚ łatwiej wyjść z grupy niż na ME - ocenia Skorupski. Przestrzega przed nieobliczalną Angolą. Ale reprezentantki Polski najmocniejsze konkurentki widzą w brązowych medalistkach ME Szwedkach i Holenderkach.

Rasmussen: - Dziewczyny grają w dobrych klubach. Ufam, że są kondycyjnie gotowe do długiego turnieju. W Zielonej Górze zrobiliśmy ostatni tuning tej maszyny, by w kluczowych minutach meczów na MŚ odrywać się od przeciwniczek.

Stasiak: - Jedziemy do Danii, by dobrze grać w piłkę ręczną. Wiem, że to brzmi śmiesznie. Ale zawsze od tego trzeba zacząć. Musimy wyjść z grupy. A jak już wyjdziemy, to nie zamierzamy się zatrzymać.

Polki są w Danii od wtorku. Rasmussen uznał, że przyda się kilka dni aklimatyzacji. Zna tam wszystkie ośrodki. Dla niego będzie to zresztą wyjątkowy turniej. Grupowe mecze zagra w 50-tysięcznym Naestved, 45 km od rodzinnego domu. Ale ostatnie godziny przed MŚ Polki spędziły w Gentofte koło Kopenhagi, m.in. wspólnie z broniącymi tytułu Brazylijkami. Poza nimi głównymi kandydatkami do złota są Norweżki, czyli mistrzynie Europy.

Drużyny, które w Danii awansują do ćwierćfinału, zagwarantują sobie udział w wiosennych turniejach kwalifikacyjnych do igrzysk w Rio. Bezpośredni awans na olimpiadę wywalczą tylko mistrzynie świata.



Czy Polki zdobędą medal?