Szczecina w Kwidzynie. Dość patrzenia

- Nie chciałem już dłużej tylko patrzeć się z trybun na poczynania kolegów. Najważniejsza jest dla mnie gra - mówi Krzysztof Szczecina, bramkarz Vive Targi Kielce, który został wypożyczony do MMTS-u Kwidzyn.
- Lubię wyzwania, a na pewno występy w takim klubie nim będzie - dodaje młodzieżowy reprezentant Polski. Z brązowymi medalistami mistrzostw Polski związał się dwuletnią umową. Jest w niej jednak aneks, że w razie kontuzji jednego z kieleckich bramkarzy Duńczyka Marcusa Cleverlego lub Sławomira Szmala może natychmiast wrócić.

Wychowanek wicemistrzów Polski w ubiegłym sezonie najczęściej spotkania oglądał z dodatkowych krzesełek, zza ławki rezerwowych. Bogdan Wenta dawał mu szanse niemal wyłącznie w sparingach. Wolał korzystać z usług zdecydowanie bardziej doświadczonego, starszego o szesnaście lat, Kazimierza Kotlińskiego. Szczecina zagrał więc tylko w trzech spotkaniach ligowych (u siebie z MMTS-em Kwidzyn i na wyjeździe z Zagłębiem Lubin i Stalą Mielec) oraz jednym w Lidze Mistrzów z THW Kiel. Nawet w epizodach pokazywał się jednak z dobrej strony. Nic zatem dziwnego, że o jego osobę pytało kilku klubów z PGNiG Superligi. Najpoważniejsze oferty miał z Kwidzyna i Stali Mielec, mniej konkretne z Miedzi Legnica i Warmii-Anders Group Społem Olsztyn. - Ostatecznie zdecydował fakt, że Kwidzyn ma fajny, młody zespół [występuje tam m.in. wypożyczony z Kielc Damian Kostrzewa - przyp. red.], który prowadzi Krzysztof Kotwicki. Pracowałem z nim w młodzieżowej reprezentacji Polski i jest świetnym fachowcem od bramkarzy. Jestem przekonany, że wiele się od niego jeszcze nauczę - dodaje Szczecina.