Chrapkowski: chcemy pokąsać

Święta wojna z Płocka. - Potrafimy już z nimi skutecznie powalczyć, bo wygraliśmy jedną z bitew, i to na ich boisku, ale nie wiem, czy jesteśmy w stanie wygrać z nimi dłuższy bój, wojnę o mistrzostwo Polski - zastanawia się młody rozgrywający Orlenu Wisły Płock i reprezentacji Polski.
Rozmowa z Piotrem Chrapkowskim

Wojciech Wiśniewski: To na początek najważniejsze: jak oceniasz szanse swojego zespołu w rywalizacji z Vive Targi Kielce w finałach?

Piotr Chrapkowski, rozgrywający Orlenu Wisły Płock: Wiadomo, że kielczanie są zdecydowanymi faworytami, ale myślę, że jeśli zagramy tak dobrze w obronie jak w ostatnim spotkaniu w Kielcach [na zakończenie rundy zasadniczej goście niespodziewanie wygrali 32:29, kończąc serię 53 ligowych wygranych mistrzów Polski - przyp. red.], to możemy pokusić się o zwycięstwo. Musimy zatem to powtórzyć.

Czyli zgadzasz się z prezesem Wisły Andrzejem Miszczyńskim, który stwierdził, że w tych spotkaniach wygra ten zespół, który zagra lepiej w obronie?

- Ogólnie w piłce ręcznej najważniejsza jest gra w defensywie. Większość ludzi dostrzega atak, ale to właśnie dzięki dobrej obronie traci się mniej goli, można wyprowadzać szybkie kontry, więc tak jak powiedział prezes, mecze wygrywa się obroną, a ta w ostatnich spotkaniach wyglądała przyzwoicie w naszym wykonaniu.

I wydaje się, że to Vive musi, a Wisła tylko może...

- Tak, jak najbardziej się z tym zgadzam - to nasi rywale są pod presją. My wykonaliśmy nasz plan minimum, dla zespołu z Kielc jest nim tylko i wyłącznie mistrzostwo Polski. Dzięki temu jesteśmy w trochę lepszej sytuacji psychicznej od zawodników Vive.

Przewaga psychologiczna może być jest po waszej stronie, skoro ostatnio to wy triumfowaliście w Kielcach?

- My po prostu uwierzyliśmy we własne umiejętności. Przed tamtym spotkaniem wiadomo było, że Vive zyskało taką renomę, że zawodnicy innych drużyn wychodzili z nastawieniem, że meczu nie da się wygrać. Jak pokazaliśmy ostatnio w Kielcach, zespół Bogdana Wenty jest "do ugryzienia" i mam nadzieję, że uda nam się skutecznie ich pokąsać w Hali Legionów, a później w Płocku.

Póki co statystyka tego sezonu to jednak 2:1 dla Vive.

- Na pewno byłoby bardzo miło to zmienić, ale to jest ciężkie zadanie. Jednak postaramy się poprawić te liczby.

Spodziewasz się, że już w tym sezonie będziecie w stanie powalczyć o mistrzostwo Polski?

- Cały czas budujemy zespół i troszeczkę do Kielc się zbliżamy. Jak widać, potrafimy już z nimi skutecznie powalczyć, bo wygraliśmy jedną z bitew, i to na ich boisku, ale nie wiem, czy jesteśmy w stanie wygrać z nimi dłuższy bój, wojnę o mistrzostwo Polski.

Teraz trochę o tobie. Czy przed sezonem spodziewałeś się, że twoja kariera nabierze takiego rozpędu, że będziesz gwiazdą Wisły? Przecież, przychodząc tu, miałeś być tylko zmiennikiem.

- Cieszę się, że udało mi się udokumentować moje umiejętności i dzięki świetnemu przygotowaniu, głównie fizycznemu, udało się poprawić te elementy gry, które szwankowały. Dostawałem szanse i udało mi się je wykorzystać.

Gdybyś dziś miał podjąć decyzję o tym, czy przychodzisz do Wisły, podjąłbyś taką samą jak rok temu?

- Zdecydowanie! Mogę powiedzieć, że gdybym teraz miał się zastanawiać, to znów podpisałbym kontrakt z Wisłą.

Jak po praktycznie całym sezonie możesz ocenić siebie i ekipę nafciarzy?

- Jak widać, gra mi się całkiem nieźle... Sezon zbliża się ku końcowi, ale uważam, że był niezwykle udany. Zaledwie kilka porażek w całym sezonie, i to z dobrymi drużynami, ale możemy żałować, że tak słabo zaprezentowaliśmy się w Pucharze Polski czy europejskich rozgrywkach.

A co powiesz o samym nowym miejscu pracy? Przez rok już chyba zdążyłeś poznać trochę Płock.

- Przyznam, że myślałem, że jest mniej atrakcyjnym miastem niż w rzeczywistości. Już po kilku tygodniach poznałem jego zalety. Miasto jest piękne wiosną i latem, bo w zimę trochę przygasa, ale również jest co robić. Najważniejsi oczywiście są ludzie, a ci są wyjątkowi i bardzo przyjaźnie nastawieni.

Jak zareagowałeś na powołanie do kadry Bogdana Wenty na dwa czerwcowe mecze eliminacji ME?

- Nic mi o tym nie wiadomo (śmiech )... Jest mi bardzo miło z tego powodu. Cieszę się, że moja praca została doceniona, i mam nadzieję, że tym razem dostanę szansę nie tylko na trenowanie z reprezentacją, ale również pokazanie się na boisku.