KSS imponuje. Piąte bliziutko

Piłka ręczna. KSS Kielce zrobił pierwszy, ale olbrzymi krok ku zajęciu piątego miejsca w PGNiG Superlidze. Kielczanki rozbiły u siebie Ruch Chorzów dwunastoma bramkami.
Podopieczne Zdzisława Wąsa w sobotnie popołudnie zagrały koncertowo. Właśnie taki zespół chciałoby się oglądać zawsze. Walczący z determinacją, grający z konsekwencją, polotem i skutecznością. Fenomenalnie spisała się bramkarka Iwona Muszioł. 24-letnia zawodniczka obroniła aż 16 rzutów (w tym aż trzy karne!), miała kilka pięknych asyst niemal przez całe boisko a nawet przechwytów, zatrzymując rywalki w kontrze. A po każdym udanym zagraniu jedynie skromnie się uśmiechała. - Zrobiła coś niesamowitego. Gdyby dziś ją widział Kim Rasmussen [trener reprezentacji Polski kobiet w piłce ręcznej - przyp. red.], to pewnie od razu dostałaby powołanie - mówił szczęśliwy Zdzisław Wąs, trener KSS-u.

Prawdziwą liderką ofensywy kielczanek była za to Marta Rosińska. Zdobyła aż 12 bramek i mądrze kierowała zespołem, w którym nie było słabego punktu. - Dobrze Ruch wyłączył nasze boczne rozgrywające, dlatego Marta miała więcej miejsca. Mówiłam jej w przerwie, by rzucała jak najwięcej - opowiadała Aleksandra Pokrzywka, rozgrywająca KSS-u. Znakomicie funkcjonowała kontra, w której brylowały Katarzyna Grabarczyk, Marzena Paszowska i kołowa Milena Kot (uruchamiane najczęściej przez Muszioł). Nie można też się przyczepić do defensywy, mimo straty 28 bramek. Nic zatem dziwnego, że kielczanki w pełni kontrolowały spotkanie, niemal cały czas wysoko prowadząc. Zaczęły z niezwykle wysokiego "c" - już po 300 sekundach prowadziły 5:0 i trener gości zmuszony był wziąć czas. Identyczna sytuacja powtórzyła się na otwarcie drugiej połowy. KSS zaczął ją zdobywając aż sześć goli z rzędu (23:15). Jedyny słabszy moment gospodynie miały przed przerwą, kiedy dały się zbliżyć rywalkom na jedno trafienie. - Dziękuje serdecznie wszystkim dziewczynom, bo wykonały ciężką pracę. Teraz po meczu mogę zdradzić, że po wtorkowym treningu każdą z nich chciałem wycałować, bo zrobiły wtedy zaledwie 4 błędy techniczne. W środę musiałem przerwać zajęcia, bo była tragedia... Ale cała praca dała efekt, widać było różnicę biegową, cały czas graliśmy do przodu. Mamy olbrzymią szansę na piątą pozycję - dodaje Zdzisław Wąs. Rewanż w sobotę.

Kielecki klub dziękuje Urzędowi Miasta i wszystkim sponsorom za pomoc w organizacji meczów PGNiG Superligi.

KSS Kielce - Ruch Chorzów 40:28 (17:15)

KSS: Muszioł, Kozieł - Rosińska 12 (4), Paszowska 8, Gedroit 6, Kot 6, Grabarczyk 5, Abramauskaite 3, Pokrzywka, Nowak, Kabała. Kary: 8 minut.

Ruch: Wąż, Karwat - Radoszewska 8, Pawlik 5 (1), Lesik 4 (2), Jasińska 3, Krzymińska 3, Sucheta 2, Rzeszutek 1, Salamon 1, Krusberska 1, Sęktas. Kary: 6 minut.

Sędziowali: Cezary Figarski i Dariusz Żak (obaj Radom). Widzów: 300.

Przebieg - I połowa: 5:0, 5:2, 8:2, 8:3, 9:3, 9:5, 10:5, 10:7, 11:7, 11:8, 12:8, 12:9, 14:9, 14:12, 15:12, 15:13, 16:13, 16:15, 17:15. II połowa: 23:15, 23:16, 25:16, 25:17, 28:17, 28:19, 29:19, 29:21, 30:21, 30:23, 31:23, 31:24, 32:24, 32:25, 33:23, 33:26, 36:26, 36:27, 39:27, 39:28, 40:28.