Święta wojna w finale PP. Ale...

Piłka ręczna. Awans kielczan do finału PGNiG Pucharu Polski w Płocku, ale gra pozostawiająca wiele do życzenia - to obraz Vive Targi Kielce w półfinałowym meczu z Warmią Anders Group Społem Olsztyn. Mistrzowie Polski wygrali zaledwie 32:28, mając aż 20 prostych błędów. Wielki finał w niedzielę o 17.30 z Orlenem Wisłą Płock
- Nie mówmy póki co o meczu finałowym, bo na razie gramy z Olsztynem. To nasz pierwszy rywal i na nim trzeba się skoncentrować, nie możemy ich zlekceważyć, lecz zagrać z pełnym zaangażowaniem. Inaczej popełnimy olbrzymi błąd. Przypominam, że przeciwnicy nie mają nic do stracenia, bo to tylko jedno spotkanie - przestrzegał Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce przed pojedynkiem.

Jego podopieczni jakby nie do końca wzięli sobie do serc te słowa. Ich gra wyglądała tak, jakby chcieli po prostu rozegrać sześćdziesiąt minut. Brakowało zaangażowania, koncentracji i tego czym niemal zawsze w lidze imponowali, czyli instynktu kilera. Dość powiedzieć, że w całym spotkaniu mieli aż dwadzieścia błędów. - To stanowczo za dużo, nie powinno nam się to zdarzyć. Po prostu nie wypada - powiedział Tomasz Rosiński, rozgrywający mistrzów Polski. Kilka razy wydawało się, że kielczanie mają już rywali na łopatkach a mimo wszystko dawali im nadzieję.

A olsztynianie jakby tylko na to czekali i od początku nie zamierzali gładko oddać przepustki do finału. W dodatku mogli liczyć na doping płockich fanów, którzy każdą ich udaną akcję nagradzali gromkimi brawami a kolejne bramki wzbudzały u nich prawie taki sam aplauz, jak wcześniejsze ich ulubieńców z Płocka. Głośne gwizdy nie przeszkadzały kielczanom w grze ofensywnej, bo w pierwszej połowie mieli bardzo dobrą skuteczność (17/23). Zdecydowanie gorzej radzili sobie za to w defensywie. Największe kłopoty mieli z powstrzymaniem rozgrywających Warmii - Michała Nowaka, Sebastiana Rumniaka i byłego kielczanina Damiana Moszczyńskiego. Nie mogli też znaleźć sposobu na dogrania na koło do Mateusza Jankowskiego. W efekcie przez całą pierwszą połowę trwała wyrównana walka. Ba, olsztynianie w 16. minucie po trafieniu z drugiej linii Rumniaka wygrywali nawet 9:7. To jednak podrażniło faworyta, który zmienił system gry w obronie, cały czas wychodząc agresywnie do rozgrywających Warmii. I szybko dało to efekty, bo już do przerwy kielczanie wygrywali dwoma trafieniami. W końcówce tej części czerwoną kartkę dostał Patryk Kuchczyński. Sędziowie uznali, że uderzył łokciem Michała Bartczaka. - Chciałem tylko jak najszybciej się uwolnić od rywala i pobiec do kontry. Nie zrobiłem nic złego. Jeśli dobrze pamiętam, to moja dopiero druga czerwona kartka w karierze - tłumaczył popularny "Chińczyk".

Po przerwie podopieczni Bogdana Wenty szybko chcieli pozbawić złudzeń, kto będzie grał w finale. Grę w ataku uspokoił Uros Zorman. Słoweniec dzielił i rządził na parkiecie. Zaczął od dwóch trafień a potem miał aż sześć asyst. A o powstrzymanie rywali (obrona wciąż momentami pozostawiała wiele do życzenia) osobiście zadbał Marcus Cleverly. Duńczyk obronił aż siedemnaście rzutów (zasłużenie został uznany najlepszym zawodnikiem Vive Targi Kielce). W efekcie już w 40. minucie Vive Targi Kielce po pięknej bombie Tomasza Rosińskiego wygrywało już 25:19.

Ambitna drużyna Zbigniewa Tłuczyńskiego nie powiedziała ostatniego słowa i cały czas walczyła z olbrzymią determinacją. W 51. minucie po golu Rumniaka było tylko 25:28, a pięć minut przed końcem zaledwie 27:29. Za chwilę jednak karnego wykorzystał Mirza Dzomba a w obronie przechwyt miał Daniel Żółtak a sprawę przesądził dwoma trafieniami z rzędu - Jurasik. - Nie zagraliśmy tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Chcieliśmy wygrać wyżej, zdecydowanie pewniej. Zabrakło agresywności i większej koncentracji. Musimy szybko wyciągnąć wnioski i zagrać zdecydowanie lepiej w finale - powiedział Żółtak.

Warmia Anders Group Społem Olsztyn - Vive Targi Kielce 28:32 (15:17)

Warmia: Boniecki, Sokołowski - Rumniak 5, Jankowski 5, Nowak 4, Ćwikliński 4 (3), Moszczyński 4, Malewski 3, Gujski 3, Kopyciński, Bartczak. Kary: 14 minut (czerwona kartka: Damian Moszczyński: 52. minuta).

Vive Targi Kielce: Cleverly - Stojković 5 (1), Kuchczyński 5, Jurasik 5, Nat 4, Rosiński 4, Dzomba 3 (2), Zaremba 3, Zorman 2, Knudsen 1, Żółtak, Grabarczyk. Kary: 12 minut (czerwona kartka: Patryk Kuchczyński: 30. minuta).

Sędziowali: Krzysztof Bąk i Kamil Ciesielski (Zielona Góra). Widzów: 1500.

Przebieg - I połowa: 1:0, 1:4, 2:4, 2:5, 5:5, 5:6, 6:6, 6:7, 9:7, 9:9, 10:9, 10:10, 11:10, 11:11, 12:11, 12:13, 13:13, 13:14, 14:14, 14:15, 15:15, 15:17. II połowa: 15:18, 16:18, 16:20, 17:20, 17:21, 18:21, 18:22, 19:22, 19:25, 20:25, 20:26, 21:26, 21:27, 22:27, 22:28, 25:28, 25:29, 27:29, 27:32, 28:32.