KSS zwycięski. Sensacja na pożegnanie z PP

Piłka ręczna. Inaczej określić tego nie można - KSS Kielce w rewanżowym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski lepszy na wyjeździe od wicelidera PGNiG Superligi Vistalu Łączpol Gdynia.
Sprawa awansu była wcześniej przesądzona - gdynianki miały 18 bramek zaliczki z Kielc. Nie umniejsza to wcale sukcesu kielczanek. W Gdyni mocno osłabionych. KSS pojechał nad morze bez czterech zawodniczek, ale w PP na parkiecie nie pojawiła się także skrzydłowa Iwona Parszowska (drobny uraz w weekend w lidze). Jakby tego było mało w pierwszej połowie staw skokowy skręciła Kinga Lalewicz, a w drugiej bolesny upadek zaliczyła Marta Rosińska. A mimo to kielczanki prawie cały mecz prowadziły (od 3:2 w 11 min.). Najwyżej pięcioma trafieniami w 35 min. (Milena Kot). A mogły sześcioma, ale trzech kolejnych okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystały (w tym Lina Abramauskaite karnego). Gospodynie przebudziły się na tyle, że w 44 min. odzyskały prowadzenie (21:20). KSS odpowiedział świetnie - pięć kolejnych bramek w siedem minut. - Zwycięstwo z takim zespołem podbuduje nas psychicznie w walce w play-off - cieszy się Marcin Janiszewski, kierownik KSS. A ten kielczanki zaczynają już w sobotę o 19 w Lubinie meczem z niepokonanymi liderkami PGNiG Superligi - Zagłębiem.

Vistal Łączpol Gdynia - KSS Kielce 26:29 (12:14)

W pierwszym meczu: 46:28 (24:14) - Vistal w półfinale.

Vistal: Brzezińska, Mikszto - Kulwińska 7, Lazar 4, Szwed 4, Duran 3, Sabała 3, Jędrzejczyk 2, Głowińska 1, Lipska 1, Mateescu 1, Białek, Kobzar.

KSS: Kozieł, Muszioł - Gedroit 9, Abramauskaite 7, Rosińska 4, Kabała 3, Pokrzywka 2, Kot 2, Lalewicz 1, Młynarczyk 1, Nowak.