W THW wszyscy szczęśliwi. Tylko Celje przegrywa

Co słychać u rywali Vive Targi Kielce w Lidze Mistrzów? Niemieckie drużyny w formie przed ostatnią kolejką fazy grupowej. Zarówno rywal kielczan THW Kiel, jak i Rhein-Neckar Löwen pewnie odprawiły swoich ćwierćfinałowych rywali i awansowały do Final Four Pucharu Niemiec.
THW Kiel

Najlepsza drużyna świata w ćwierćfinale zmierzyła się na wyjeździe z Füchse Berlin ("Lisy" rundę wcześniej odprawiły obrońcę trofeum i aktualnego lidera ligi niemieckiej HSV Hamburg). Mecz trzeciej z drugą drużyną Bundesligi wzbudził olbrzymie zainteresowanie - obejrzało go 10 tys. widzów. Już w pierwszej połowie fani gospodarzy mogli się czuć bardzo rozczarowani, bo po 20 minutach rozpędzony Kiel wygrywał aż 11:6, a potem wypracowaną przewagę w pełni kontrolował. Berlińczyków stać było jedynie na zmniejszenie strat do trzech goli (zdarzyło się to kilka razy). - Jestem bardzo zadowolony. Udało nam się znów awansować do Final Four, który odbędzie się w Hamburgu [przed rokiem Kiel odpadł niespodziewanie w ćwierćfinale - przyp. red.]. Wiedzieliśmy, że musimy dać z siebie wszystko w Berlinie, i zrobiliśmy to. Nie będę nikogo wyróżniał, bo każdy z graczy przyczynił się do tego sukcesu - chwali mistrza za pośrednictwem oficjalnej strony Alfred Gislason, trener THW Kiel.

Oprócz jego zespołu do turnieju finałowego awansowały piąty w Bundeslidze Frisch Auf Göppingen (wygrał z Magdeburgiem Bartosza Jureckiego 31:25) oraz Rhein-Neckar Löwen (czytaj niżej). Ostatniego półfinalistę wyłoni niedzielny pojedynek pomiędzy drugoligowym VFL Bad Schwartau a szóstą drużyną ekstraklasy SG Flensburg-Handewitt.

Final Four odbędzie się 7-8 maja. Losowanie par półfinałowych w przyszłym tygodniu.

Füchse Berlin - THW Kiel 25:31 (13:17)

Füchse: Heinevetter, Stochl - Petersson 6, Richwien 5, Kubisztal 4, Laen 4, Jaszka 2, Christophersen 2, Loffler 1, Wilczyński 1, Sellin, Bult, Nincević, Spojlarić.

Kiel: Omeyer, Palicka - Ilić 7, Zeitz 7, Jicha 6, Sprenger 3, Reichmann 2, Palmarsson 2, Klein 2, Fernandez 1, Ahlm 1, Kubes.



Rhein-Neckar Löwen

Tak samo jak mistrzowski Kiel drużyna Gudmundura Gudmundssona nie miała żadnych problemów z pokonaniem w Pucharze Niemiec innego przedstawiciela Bundesligi, MT Melsungen (14. miejsce). Dzięki temu po raz szósty z rzędu wystąpi w Final Four. Islandzki szkoleniowiec w tym pojedynku postanowił oszczędzać kilku zawodników przed wyjazdowym starciem w Lidze Mistrzów z Chambery Savoie HB. Nie zagrali: prawoskrzydłowy Ivan Cupić, kołowy Robert Gunnarsson i rozgrywający Zarko Sesum. A to dlatego, że "Lwy" mają jeszcze zadanie do wykonania na zakończenie rywalizacji w grupie A. - Musimy skupić się na przyszłości, bo mamy bardzo ważny pojedynek we Francji. Nadal bowiem mamy szansę na pierwszą pozycję w grupie. Tak się stanie, jeśli wygramy, a Kiel przegra w Kielcach - przypomina Gudmundsson.

Z Melsungen tradycyjnie najskuteczniejszy w RNL był znakomity lewoskrzydłowy Uwe Gensheimer. Do sukcesu cegiełki dołożyli też dwaj Polacy: mogący znów pograć więcej Grzegorz Tkaczyk (raz trafił na ławkę kar) oraz Karol Bielecki. Wśród wyróżnionych żaden z nich się jednak nie znalazł. Najbardziej chwalono Gensheimera, Olafura Stefanssona oraz broniącego pod nieobecność leczącego się Sławomira Szmala przez cały mecz, i to dobrze, Henninga Fritza.

Rhein-Neckar Löwen - MT Melsungen 33:28 (19:12)

Rhein-Neckar Löwen: Fritz - Gensheimer 10, Myrhol 7, Stefansson 6, Groetzki 5, Tkaczyk 3, Bielecki 2, Lund, Roggisch.



FC Barcelona Borges

Duma Katalonii odniosła już 20. z rzędu ligowe zwycięstwo. Tym razem pewnie wygrała na wyjeździe z 11. w tabeli beniaminkiem BM Guadalajara. Podopieczni Xaviego Pascuala popisali się znakomitą skutecznością - aż 73-procentową! Brylowali w tym zwłaszcza skrzydłowi Juanin Garcia (9/11) i Victor Tomas (8/9) oraz węgierski kapitan Barcy leworęczny rozgrywający Laszlo Nagy (8/10). Barcelona prowadzi w Asobal Liga z czterema "oczkami" przewagi nad Ciudad Real Mariusza Jurkiewicza (jego zespół rozegrał jednak mecz mniej).

Przy okazji ostatniego spotkania Barcelony w Palau Blaugrana (z Chambery w Lidze Mistrzów) miała miejsce wyjątkowa uroczystość. Klub pożegnał legendę - jednego z najlepszych bramkarzy świata Davida Barrufeta. Oficjalnie zakończył on karierę 30 maja, a spędził w drużynie aż 22 lata. W tym czasie świętował siedem wygranych w Lidze Mistrzów, 11 tytułów w Hiszpanii, a także m.in. sześć Pucharów Króla. W sumie wszystkich trofeów ma aż 65! Działacze Barcelony oddali mu hołd i podziękowali za wielkie oddanie - jego żółta koszulka z numerem 16 zawisła pod kopułą hali m.in. obok koszulki innej legendy Barcelony, a obecnie jej dyrektora technicznego Enrica Masipa. - Niech żyje Barcelona i niech żyje Katalonia! Dziękuję wszystkim za te lata. Dziękuję kibicom w Palau, którzy dali mi tak dużo powodów do radości. Jesteście moim największym skarbem - powiedział wzruszony Barrufet, robiąc rundę honorową po hali. Wśród gości pożegnania byli także kapitanowie innych sekcji Barcy: koszykarskiej Roger Grimau i piłkarskiej Carles Puyol. Od nich też otrzymał pamiątki.

BM Guadalajara - FC Barcelona Borges 30:38 (14:19)

Barcelona Borges: Sjostrand, Sarić - Garcia 9, Tomas 8, Nagy 8, Enterrios 4, Sarmiento 3, Noddesbo 3, Rutenka 3, Romero, Jermenyr, Oneto, Igropulo, Sorhaindo.



Chambery Savoie HB

Chambery wzorem FC Barcelony Borges wciąż jest niepokonane we francuskiej lidze. W 15. kolejce podopieczni Phillippe'a Gardenta wygrali z walczącą o utrzymanie trzecią od końca Tuluzą. O zwycięstwie lidera zadecydowały bardzo dobra gra w obronie (zwłaszcza w drugiej połowie) oraz świetna postawa w bramce Cyrila Dumoulina. Obronił aż 21 rzutów (mając 50-procentową skuteczność interwencji), murując bramkę przede wszystkim w końcówce spotkania. Jeszcze w 52. minucie Chambery wygrywało tylko 23:21, a przez ostatnie osiem minut nie dało sobie rzucić bramki. O regularne trafienia dla gości dbał najskuteczniejszy w zespole lidera sprowadzony przed sezonem Chorwat Damir Bicanić. Za to słabiej niż zwykle grał inny rozgrywający Chambery przechodzący po sezonie do hiszpańskiego Ciudad Real Xavier Barachet (spudłował aż siedem rzutów).

Toulouse - Chambery Savoie HB 21:27 (12:13)

Chambery Savoie HB: Dumoulin - Bicanić 9, Saurina 5, Paty 4, Detrez 3, Barachet 3, Basić 2, Gille 1, Nocar, Paturel.



Celje Pivovarna Lasko

"Przyjdźcie na mecz z Barceloną, Celje was potrzebuje" - taki slogan otwiera stronę internetową mistrza Słowenii. Zespół potrzebuje dopingu, i to bardzo, bo w czwartkowy wieczór podopieczni Miro Pozuna zostali pokonani już po raz szósty w tym sezonie ligowym (w 22. meczu). Sposób na trzeci zespół rozgrywek znalazła drużyna szósta. Mimo powrotu do gry doświadczonego skrzydłowego Eduarda Kokszarowa (w końcówce meczu zobaczył czerwoną kartkę) przez większość meczu Celje musiało gonić gospodarzy, ponieważ wyżej notowanym gościom zdarzały się przestoje. Np. gdy wyrównali na 4:4, stracili pięć bramek z rzędu, by w odpowiedzi zdobyć tyle samo. Celje miało też sporego pecha - w pierwszej połowie dobrze broniący Mirko Alilivić został uderzony piłką w twarz i z mocno krwawiącym nosem został po przerwie na ławce. Szybko dołączył do niego znakomity Petar Metlicić (kolejne uderzenie w twarz), który także do ostatniego gwizdka nie pojawił się na parkiecie. Przez to dwubramkowa zaliczka mistrza do przerwy błyskawicznie została zniwelowana. Od stanu 20:19 dla ekipy Pozuna gospodarze zdobyli znów cztery trafienia z rzędu. W decydujących minutach dogonić się nie dali, choć goście próbowali nawet wysuniętej obrony 5-1.

W lidze słoweńskiej prowadzi z jedną porażką na koncie Gorenje Velenje przed rywalem Azotów Puławy w ćwierćfinale Challenge Cup Cimosem Koper (pięć punktów mniej od lidera i trzy więcej niż Celje).

Maribor Branik - Celje Pivovarna Lasko 27:26 (14:16)

Celje: Alilović, Rezar - Razgor 6, Poklar 6, Marguc 4, Metlicić 4, Potocnik 3, Kokszarow 2, Toskić 1, Prieto, Poteko, Mlakar, Ranevski, Rnić, Savić.