Sport.pl

Wenta przed Azotami: o jak najwięcej zer

Piłka ręczna. - Puławy mają kilku zawodników, których stać na zdobywanie łatwych bramek. Oni swoje zrobią. Pozostaje więc zadanie, by przy innych nazwiskach były same zera. To oznaczałoby kontrolę - podkreśla Bogdan Wenta, trener mistrzów Polski.
W 17. kolejce PGNiG Superligi kielczanie jadą do Puław. Mecz lidera z czwartą drużyną ekstraklasy w sobotę o godz. 18.

Paweł Matys: Zacznijmy od zmian w Kielcach. To dobrze dla Damiana Kostrzewy i Kamila Kriegera, że trafili do Kwidzyna?

Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce: Tak, bo są w dobrym klubie. Najważniejsze, że będą grać, że startowy czas w meczu będzie zdecydowanie większy niż u nas. Kwidzyn ma spore absencje, a dostał teraz dwóch dobrze przygotowanych fizycznie, głodnych grania zawodników. Na pewno dla nich to szansa rozwoju.

Krieger odchodzi zadowolony z klubu, ale nie żałuje tego 2,5 roku spędzonego w Kielcach.

- Spokojnie, nie przesądzam sprawy jego całkowitego odejścia, bo życie czasem coś zmienia. A ja - po mistrzostwach świata w Szwecji - szczególnie widzę, jakie potrafi być przewrotne... Z pewnością nie wolno nam stracić z nim kontaktu. Odejście Kamila do Kwidzyna ma dobre i złe strony - może się zdarzyć, że nie będzie miał takiego wsparcia jak u nas, ale będzie więcej grał. Mam jednak nadzieję, że jak się jeszcze spotkamy, zarówno on, jak i "Marian" [pseudonim Kostrzewy - przyp. red.], akurat nie zagrają supermeczu. Oczywiście żartuję.

Teraz jednak cel numer jeden to wyjazd do Puław. Do specyficznej hali.

- Kolory na niej są ciemne, wręcz przygnębiające, a do tego czuć zapach basenu. Nawet to nie może powodować, że głowy zostawimy poza boiskiem. Poradzimy sobie, nie gramy tam przecież pierwszy raz. Puławy przegrały ostatnio wysoko w Płocku [21:34 - przyp. red.]. Teraz grają u siebie, przed własnymi kibicami - są zmuszeni do reakcji, pokazania dobrego wizerunku. Trzeba zwrócić uwagę, że Azoty miały z Płockiem sporo sytuacji i dobrze bronił Piotrek Wyszomirski. Ale powtarzam: jesteśmy przygotowani, nie zaskoczą nas.

Na kogo jeszcze trzeba uważać?

- Grzesiek Gowin w Płocku mocno zaczął, ale kilka razy miał pecha z dobrych pozycji. Puławy mają jeszcze kilku zawodników, których stać na zdobywanie łatwych bramek, np. Michała Szybę. Ich najlepszy strzelec Wojtek Zydroń był mocno kryty na skrzydle, obrona Wisły nie pozwoliła mu na wiele. Ale "Zyga" swoje zdobędzie - czy to z kontry, czy karnych. Pozostaje więc zadanie, by przy innych nazwiskach były same zera. To oznaczałoby kontrolę zawodów.