Z atakiem Wisły nie będzie problemów

Piłka ręczna. - Życzyłbym sobie, żeby kibice cieszyli się z widowiska, godnego dwóch najlepszych drużyn w Polsce i mogli powiedzieć, że warto było wydać pieniądze na bilety - mówi Mariusz Jurasik, rozgrywający Vive Targi Kielce przed środowym klasykiem z Orlenem Wisłą Płock.
Początek hitu 11. kolejki PGNiG Superligi o godz. 20, transmisja Polsat Sport.

Rozmowa z Mariuszem Jurasikiem

Paweł Matys: Wróci ta prawdziwa święta wojna?

Mariusz Jurasik, kapitan mistrzów Polski : Może nie będzie to święta wojna, ale zacięty mecz. Raczej nikt nie zostanie rozgromiony. Wisła się wzmocniła i będzie bardziej zmobilizowana niż w poprzednim sezonie. Tym bardziej że w ubiegłym przegrała z nami wszystkie cztery spotkania. Będą chcieli pokazać, że są w lepszej kondycji.

Ja mam obawy, czy Orlen Wisła wytrzyma całe to ciśnienie.

- Zobaczymy w środę (śmiech ). Na pewno to dla nich szczególne wydarzenie. Nowa hala, pięć tysięcy ludzi, którzy ich poniosą. Ale z drugiej strony nie wiadomo, czy obiekt pomoże, bo go nie znają. Odbędą tam trzy czy cztery treningi. Natomiast my jesteśmy przyzwyczajeni do takich hal - w Lidze Mistrzów występujemy na od pięcio-, dziesięciotysięcznych. Więc widownia w Płocku nie będzie nam przeszkadzała, przeciwnie może nas tylko zmotywować.

Rzeczywiście Płock jest w stanie Wam zagrozić?

- Jak dla mnie może to być jednostronne spotkanie. Oczywiście pod nasze dyktando (śmiech ). Życzyłbym sobie przede wszystkim, by była walka fair, a kibice cieszyli się z widowiska, godnego dwóch najlepszych drużyn w Polsce i potem mogli powiedzieć, że warto było wydać pieniądze na bilety.

Jak postrzegasz obecną Wisłę?

- Spisuje się w kratkę, najlepszy jej mecz od bardzo dawna to ten ostatni w Lubinie [wygrana 33:25 - przyp. red.]. Mimo że zawsze im Zagłębie nie leżało, to wygrali "łatwo i przyjemnie". Z tego, co słyszałem, to nie Lubin zagrał słabiej, lecz Płock bardzo dobrze. Widać, że mobilizują już siły na nas.

Najmocniejszy ich punkt?

- Raczej obrona, zawsze mieli solidną. Ale mamy na nią różne sposoby i wierzę, że uda się - podobnie jak w ubiegłym roku - ją sforsować. W ataku nie grają tak błyskotliwie jak my. Vegard Samdahl spowalnia go, bardziej szuka pozycji pod siebie i rzut z drugiej linii. Ale Luka Dobelsek gra pod zespół i wtedy piłka krąży zdecydowanie szybciej. I tak z ich atakiem nie powinniśmy mieć problemów.

Żałujesz, że nie zagracie już w słynnej hali Chemika?

- Nie, bo nie lubiłem tam występować. Wreszcie w Płocku mecz odbędzie się w porządnej hali. Przecież w tym blaszaku w listopadzie czy styczniu przeciekał dach, trzeba było czyścić parkiet. Koszmar.