Lwy w Kielcach. Polski rarytas

Hit czwartej kolejki Ligi Mistrzów w Hali Legionów: mistrz Polski Vive Targi Kielce kontra jedna z najlepszych drużyn w Europie z trójką Polaków w składzie, czyli Rhein-Neckar Löwen (niedziela godz. 15). - Jeśli będziemy prawdziwym zespołem i każdy dołoży cegiełkę, to my wygramy - mówi Daniel Żółtak, kołowy gospodarzy
Nastawienie kielczan przed meczem z najbardziej oczekiwanym z rywali (sama obecność Karola Bieleckiego, Sławomira Szmala i Grzegorza Tkaczyka po drugiej stronie z pewnością wystarczyłaby za rekomendację) nie może dziwić. Choć trafili do grupy śmierci, to wcale nie zamierzali odpuścić awansu do najlepszej szesnastki Champions League. Ale po trzech kolejkach nie mają na koncie nawet jednego "oczka", więc skoro marzą ciągle o przepustce (bo tak jest), to muszą zacząć wygrywać. - Wiadomo, że sytuacja ułożyła się tak, że po porażkach z Celje Pivovarna Lasko [30:36] i Chambery Savoie HB [26:27] powinniśmy wreszcie zdobywać punkty. Ale tak naprawdę musimy przede wszystkim myśleć o pierwszej wygranej, by mieć od czego zacząć. Póki co jesteśmy na ostatniej pozycji w tabeli, awans jest daleko i właściwie nie powinniśmy o nim rozmawiać - przyznaje Żółtak.

Jemu trudno także z pewnością mówić o tym, czy sam będzie mógł pomóc w arcyważnej walce z "Lwami". Na wtorkowym treningu doznał bowiem kontuzji pleców. - Wieczorem było dramatycznie, nie mogłem praktycznie normalnie chodzić. Potem z każdym dniem czułem się coraz lepiej. Mam nadzieje, że zdążę się wykurować i zagrać. Szansę oceniam na 90 procent - zastrzega. Również uraz pleców ma rozgrywający kielczan Tomasz Rosiński. On w tygodniu głównie trenował indywidualnie, by wzmacniać mięśnie. I mówi z przekonaniem: - Jeśli w niedzielę będzie mi dokuczał uraz, to zagram nawet z bólem.

Chęć gry i walki obu nie dziwi. Obaj zdają sobie też sprawę, z kim grają i o jaką stawkę. - "Lwy" to dużo mocniejszy zespół niż w ubiegłym roku i o punkty będzie zdecydowanie trudniej. Dokonali solidnych wzmocnień, a po przyjściu nowego trenera są bardziej poukładani i lepiej funkcjonują. Było to bardzo widoczne na meczu z Chambery Savoie [wygranym przed własną publicznością aż 37:22 - przyp. red.]. To drużyna kompletna, ale trzeba pamiętać, że to tylko ludzie. I, jak każdemu, zdarzają się im słabsze dni - mówi Żółtak.

Wskazuje też atuty swojej drużyny. - Oprócz wspaniałej publiczności wierzę w odrodzenie zespołowości. Jeśli będziemy prawdziwą drużyną, a każdy dołoży swoją cegiełkę, to wygramy. Nie może być tak, że tylko dwóch czy trzech zawodników zagra na dobrym poziomie. Z pewnością w tym meczu będzie moment, kiedy trzeba będzie pociągnąć wynik. I taką szansę trzeba obowiązkowo wykorzystać. Zrobić to co Niemcy w ubiegłorocznych rozgrywkach - przypomina.

Wówczas zespół Oli Lindgrena jeszcze w 37. minucie przegrywał w Kielcach 20:24. Ale wtedy dał znać o sobie niesamowity lewoskrzydłowy Uwe Gensheimer. Wykorzystywał proste błędy w ataku pozycyjnym kielczan i zdobywał łatwe bramki z kontrataków (aż dziewięć w drugiej połowie). W efekcie "Lwy" zdołały wygrać 35:32.

Ale swojej okazji niemal równo rok temu (8 października 2009) nie zmarnowali też kielczanie. W Karlsruhe to oni, dzięki trafieniu w ostatnich sekundach Tomasza Rosińskiego, sensacyjnie zremisowali 29:29.

Teraz znów faworytem bukmacherów są prowadzący w grupie A Niemcy. Za jedną postawioną na nich złotówkę wygrać można tylko 1,55 zł. Zwycięstwo gospodarzy wycenia się na 2,75 zł.

Bezpośrednia transmisja m.in. w TV4 i Polsacie Sport.

Dla Gazety:

Karol Bielecki, rozgrywający Rhein Neckar Löwen

Jesteśmy bardzo skoncentrowani, wszyscy mobilizujemy się przed tym niezwykle ważnym meczem. Z prostego powodu - Vive Targi Kielce to bardzo niebezpieczny zespół. Personalnie są silniejsi niż w poprzednim roku. Trzy mecze przegrali, ale to nie znaczy, że są słabsi. Tym bardziej że z THW Kiel zagrali już na normalnym poziomie. My odnieśliśmy już trzy zwycięstwa, ale chcemy więcej. Jak niemal w każdym spotkaniu, kluczem do zwycięstwa będą obrona oraz to, kto lepiej wyprowadzi kontrataki.