Chorwacka legenda zła na Hiszpanów

W piłce ręcznej zdobył niemal wszystko, co możliwe. Petar Metlilić to legenda chorwackiej piłki. I mimo 34 lat legenda będąca wciąż na topie. W niedzielę zagra w Kielcach przeciwko mistrzom Polski. - Widać, że drużyna robi postępy, Mam duży respekt dla klubu z Kielc - mówi skromnie
Adam Gołąb, Ziemowit Nowak: W ostatnich latach z Ciudad Real zdobył Pan wszystko, co możliwe w klubowej piłce ręcznej. I niespodziewanie opuszcza mistrza Hiszpanii. Jak to?

Peter Metlicić, rozgrywający Celje Pivovarna Laško: Dla mnie to też dziwna sprawa. Jestem zaskoczony i rozczarowany. Pięć miesięcy temu podpisałem nowy, dwuletni kontrakt z Ciudad Real i nic nie zapowiadało, że moja gra w Hiszpanii szybko się skończy. Gdy latem jechałem do domu powiedzieli mi jednak, że być może zmienię Kiriła Lazarowa w Zagrzebiu. Spytałem: "Co jest grane?" Nie usłyszałem odpowiedzi. Tymczasem Lazarow przyszedł do Ciudad Real i tuż przed rozpoczęciem sezonu powiedziano mi, że jeżeli chcę sobie znaleźć inny zespół, to nie będą mi stawiać przeszkód. Mimo kontraktu nie chcą rekompensaty finansowej i mogę odejść gdzie chcę. Wcześniej już rozmawiałem z Celje, wiedziałem, że chcieliby mnie w swojej drużynie. Dogadaliśmy się w pięć minut. I w efekcie nie narzekam, bo jestem bliżej domu, a w klubie mamy dobrego trenera. Otwiera się nowa karta w mojej sportowej karierze. Nie podoba mi się tylko sposób, w jaki Ciudad Real rozstał się ze mną. W końcu przez pięć lat włożyłem dużo serca w tę drużynę, a na koniec nikt nawet nie wytłumaczył się z decyzji. Wiadomo, że zmiana klubu to część naszego sportowego życia, ale nie w ten sposób.

Tegoroczne transfery Celje Pivovarna Lasko robią wrażenie. Opró cz Pana przyszli przecież m.in. wspaniały bramkarz Mirko Alilović, Luka Zviżej, Momir Rnić, a trenerem został twórca potęgi THW Kiel Zvonimir "Noka" Serdarusić. W Słowenii tworzy się nowy dream team?

- Trudno jeszcze ocenić. Fakt, budujemy zespół prawie od nowa. Ale Celje ostatnio nie występowało w Lidze Mistrzów, klub przeżywał kryzys. Dream teamu nie buduje się w jeden dzień, potrzebujemy trochę czasu. Zaletą jest to, że spotkali się tu zawodnicy, którzy się znają. Jak ja z Urosem Zormanem, Alesem Pajoviciem, Carlosem Prieto czy Luką Zviżejem. W takiej sytuacji będzie łatwiej. "Noka" też jest tu nowym trenerem, więc zobaczymy. Myślę, że ten rok będzie jeszcze zapoznawczym.

Trener THW Kiel Alfred Gislasson oraz dyrektor FC Barcelona Enric Masip mówią zgodnie, że tegoroczna grupa A jest najsilniejsza w historii Ligi Mistrzów. Co Pan na to?

- Zgadzam się. Jeszcze nigdy w jednej grupie nie spotkało się dwóch finalistów poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Nie można lekceważyć Chambery. Ta grupa jest równie trudna i dla Kielc, jak i dla Celje.

Większość komentatorów na zwycięzcę grupy A typuje jednak Niemców lub Hiszpanów. Czy Celje pokrzyżuje te plany?

- Co do Barcelony i THW Kiel to potwierdzam. A jeśli chodzi o Celje nigdy nie wiadomo, ale wolę myśleć realistycznie. Naszym pierwszym celem będzie wyjście z grupy. A potem grać lepiej niż teraz.

Po zmianach Celje to kolejna potęga piłki ręcznej z Bałkanów. Croatii Osiguranje Zagrzeb nie udało się jednak w ostatnich latach wygrać Ligi Mistrzów. Dlaczego?

- Mają dobry zespół, ale potrzebują jeszcze czegoś więcej, żeby trafić do pierwszych trzech, czterech klubów Europy. Gra u nich niemal każdy dobry zawodnik z Chorwacji ale brakuje zaplecza. Trudno im porównywać się z niemieckimi czy hiszpańskimi zespołami mającymi do dyspozycji i 16 bardzo dobrych graczy. Zagrzeb nie ma tylu. Jest 6-7 klasowych, a pozostali są młodzi, z małym doświadczeniem.

Team z europejskimi ambicjami powstaje też w Kielcach. Kolejne wzmocnienia to Mirza Dzomba i podpora reprezentacji Polski Michał Jurecki. Czy Pana zdaniem Vive Targi Kielce może też zaskoczyć?

- W ubiegłym roku Kielce pokazały w Lidze Mistrzów, że potrafią grać, są dobrym zespołem, mają dobrych zawodników. I widać, że drużyna robi postępy, w tym roku przyszli kolejni dobrzy zawodnicy. Mamy duży respekt dla klubu z Polski, na pewno nie możemy powiedzieć, że jesteśmy lepsi. Myślę, że Kielce co roku będą poprawiać swoją pozycję.

Jednym z grupowym rywali Celje Pivovarna Lasko i Vive Targi Kielce będzie Rhein-Neckar Löwen. Śledził Pan walkę Karola Bieleckiego o powrót do sportu po stracie oka? Pytamy, bo Pan także przeszedł dramatyczne wydarzenie związane ze wzrokiem.

- To niewiarygodne, czego Karol dokonał. Ja też miałem uraz, ale oko udało się uratować. Bielecki pokazuje, że ludzie z poważnymi problemami, jeśli w siebie wierzą, mogą dokonać cudów. Wszyscy patrzą na niego jak na bohatera. Ja mogę mu tylko kibicować, bić brawo.

Czy według Pana może utrzymać tak wysoką formę?

- Wiele na to wskazuje. Jeśli dalej będzie miał taką determinację, wszystko jest możliwe.

Kto, oczywiście jeśli nie Celje Pivovarna Lasko, wygra Ligę Mistrzów?

- Jest 6-7 zespołów, które mają szansę.

Pański faworyt?

- Ciudad Real i Barca. Raczej nie Czechowskie Niedźwiedzie. Może Veszprem, może Montpellier. Chciałbym, żeby to było Celje, ale będzie to bardzo trudne. Aha, no i jeszcze są THW Kiel i Hamburg.

Petar Metlicić

Uznawany za jednego z najlepszych prawych rozgrywających na świecie 25 grudnia skończy 34 lata. Urodził się w Splicie. Karierę rozpoczynał w tamtejszym Brodomerkurze, ale szybko przeniósł się do innej chorwackiej drużyny Metković Jambo, z którą w 2000 roku zdobył Puchar EHF. Po trzech sezonach zdecydował się na przeprowadzkę do Hiszpanii. Trzy lata grał w Ademar Leon, ale największe klubowe sukcesy święcił w Ciudad Real - m.in. trzykrotnie wygrał Ligę Mistrzów, zdobył cztery tytuły mistrza Hiszpanii, trzy Pucharu Hiszpanii i dwa razy wygrał klubowe mistrzostwo świata. Imponująco wygląda też dorobek Metlicicia w reprezentacji Chorwacji - mistrz olimpijski, mistrz i dwukrotny wicemistrz świata, wicemistrz Europy. W kadrze rozegrał ponad 170 spotkań zdobywając blisko pół tysiąca bramek.