KSS powalczył w Piotrkowie. Minus trzy

Piłka ręczna. Zwykle były bardzo wysokie porażki... Czwarta w ubiegłym sezonie Piotrcovia u siebie znów dwukrotnie lepsza od KSS-u Kielce, ale w obu wypadkach o trzy bramki.
W pierwszym starciu początkowo podopieczne Zdzisława Wąsa nawet prowadziły. Po 12. minutach 6:2. - W otwierającym kwadransie grała pierwsza siódemka [Kawka, Kabała, Abramauskaite, Rosińska, Kot, Gedroit i Grabarczyk - przyp. red.]. Dobra obrona i pomoc Gosi Kawki w bramce dała efekty - opowiadał Marcin Janiszewski, kierownik KSS. - Potem była zmiana całej siódemki, a młodzież nie była w stanie nawiązać walki - zauważył. Przewaga Piotrcovii po przerwie urosła aż do ośmiu trafień (26:18 w 51. min.). - W końcówce dziewczyny znów były waleczne i goniły - dodał kierownik.

Także w drugim piątkowym meczu kielczanki mocno naciskały w ostatnich minutach. Po mało udanej pierwszej połowie (dużo błędów i tylko 36 proc. skuteczności w ataku) kielczanki zbliżyły się pięć minut przed końcem - po rzucie z biodra Katarzyny Stradomskiej - na jedną bramkę (19:20). Taka strata była jeszcze trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem (Lina Abramauskaite z kontry). - Z wyników można być raczej zadowolonym. Są elementy, które już wychodzą, ale ciągle czeka nas dużo, dużo pracy - mówi Janiszewski. Kolejne sprawdziany w piątek i kolejną sobotę na Pucharze Śląska.

Piotrcovia - KSS Kielce 29:26 (14:10) i 24:21 (14:9)

KSS: Kawka, Kozieł - Abramauskaite 4 i 6, Grabarczyk 6 i 1, Stradomska 4 i 1, Pokrzywka 0 i 5, Kot 3 i 1, Kabała 2 i 2, Rosińska 3 i 0, Drabik 2 i 1, Młynarczyk 1 i 1, Gedroit 0 i 2, Woźniak 0 i 1, Słoma 1 i -, Lalewicz, Nowak.