Z chorwackiej perspektywy: Sport mamy we krwi

- Bardzo cenimy i szanujemy klasę sportową Polaków, a trener Bogdan Wenta i jego zespół zrobili niezwykle dużo dla popularyzacji piłki ręcznej w Polsce. Czy macie się starać o organizację mistrzostw świata lub Europy? Zawsze znajdą się niezadowoleni, mówiący: po co nam to? Nie słuchajcie ich - mówi dyrektor Narodowego Ośrodka Informacji Turystycznej Republiki Chorwacji w Warszawie.


Rozmowa z Bojanem Baketą*

Jan Korczak-Mleczko, Marek Skorupski: Na czym polega fenomen piłki ręcznej w Chorwacji?

Bojan Baketa: - Tak naprawdę to zadanie bardziej dla socjologa. Z pewnością jako nacja jesteśmy utalentowanymi sportowcami. Oprócz gier zespołowych notujemy wiele sukcesów w sportach indywidualnych. W skoku wzwyż mamy Blankę Vlasic, w tenisie Gorana Ivanisevica. W tej drugiej dyscyplinie Nikola Pilic został pierwszym w historii trenerem, który zdobył Puchar Davisa z dwoma reprezentacjami - Niemcami (1988, 1989, 1993) i Chorwacją (2005) - a teraz przymierza się do tego trofeum z Serbami. W sportach zimowych możemy pochwalić się wspaniałymi narciarkami, jak alpejka Janica Kostelić. Bardzo kochamy narciarstwo, nieważne czy jest kryzys czy nie i tak tradycyjnie pół Chorwacji jedzie na narty do Austrii lub Słowenii. Nasz kraj słynie także z sukcesów w koszykówce, piłce nożnej i piłce ręcznej. Tak, to fenomen, że tak małe państwo osiąga tak wspaniałe wyniki w sporcie. Generalnie jesteśmy fanami rywalizacji, wpływa na to nasz południowy temperament. Gdy w ożywiony sposób gestykulujemy, to moi polscy przyjaciele wprost mnie pytają: "Wy się kłócicie czy cieszycie?" Emocje przenoszą się na nasze zachowanie.

Piłka ręczna ma na naszym terenie 70-letnie tradycje. Pierwszy oficjalny mecz piłkarzy ręcznych w niepodległej Chorwacji odbył się w 1993 roku, zremisowaliśmy wówczas z Japonią. Na przestrzeni zaledwie siedemnastu lat odnieśliśmy naprawdę nieprawdopodobne sukcesy.

Często chodzi pan na mecze?

- Oczywiście inna jest atmosfera, gdy ogląda się je na żywo, a inna niż gdy siedzi się przed telewizorem. Niestety, nie mam jednak zbyt wielu okazji, by odwiedzać sportowe imprezy. Z wydarzeń, które szczególnie zapamiętałem, na pierwszym miejscu umieściłbym złoty medal olimpijski zdobyty przez naszych piłkarzy ręcznych na igrzyskach w Atlancie w 1996 roku.

Na meczach w Kielcach i Warszawie możemy spodziewać się wielu kibiców z Chorwacji?

- Myślę, że nie, choć proszę zwrócić uwagę, że nasi kibice bardzo lubią jeździć za swoją drużyną. Tak było w czasie tegorocznych finałów mistrzostw Europy. W Austrii można było odnieść wrażenie, że co drugi Chorwat wybrał się na tę imprezę. To nie oznacza, że teraz w kraju nie ma zainteresowania meczami z Polską. Wręcz przeciwnie, w Chorwacji bez problemu można znaleźć informacje na ten temat. I prawdę mówiąc nie przypominam sobie, aby nasi piłkarze ręczni grali towarzyskie mecze z Francuzami, Niemcami czy Rosjanami, ale z Polakami już tak. Tak było dwa lata temu w Crikvenicy, gdzie przed olimpiadą w Pekinie rozegraliśmy dwa kontrolne mecze. Teraz także będą to więcej niż zwykłe towarzyskie pojedynki. Mam sygnały, że w Kielcach chorwacką drużynę wspomagała będzie duża grupa kibiców, polskich miłośników naszego kraju, tak zwanych cromaniaków.

Popularyzację sportu przeważnie zaczyna się od zainteresowania nim młodzieży. Jak to wygląda w Chorwacji?

- Każdy w swojej dzielnicy bez problemów znajdzie boiska na otwartym powietrzu, zarówno do gry w koszykówkę czy piłkę ręczną. Jest ich mnóstwo. Myślę, że swoją rolę powinna też odgrywać telewizja, która nie może skupiać się wyłącznie na siatkówce czy skokach narciarskich jak często widzę w Polsce.

Załóżmy, że chorwacki kibic musi wybrać: iść na mecz piłki nożnej lub piłki ręcznej. Na co się zdecyduje?

- Nasz kibic lubi i blondynkę, i brunetkę. W przypadku zespołu narodowego jego sympatia rozkłada się jednakowo. Ale już drużyny klubowe mają więcej fanów w piłce ręcznej. Warto przypomnieć, że jeszcze przed rozpadem Jugosławii rozgrywki ligowe stały na bardzo wysokim poziomie i cieszyły się ogromną popularnością.

Poznał pan twórcę potężnej reprezentacji Chorwacji w piłce ręcznej, trenera Lino Eervara?

- Tak, miałem taką okazję. Ma w dorobku sześć medali zdobytych z reprezentacją Chorwacji. Na temat tego trenera pojawiają się polemiki i plotki. Jest autorytetem czy nie? On rządzi zespołem czy Ivano Balić? Pragnę jednak zwrócić uwagę, że podczas tegorocznych mistrzostw Europy w Austrii kadra Chorwacji była najmłodsza ze wszystkich ekip, ze średnią wieku nieco powyżej 22 lat. Wszystko z myślą o igrzyskach olimpijskich w Londynie. Trener Eervar miał odwagę odmłodzić zespół. Zapowiedział rezygnację z pracy z reprezentacją i wydaje mi się, że te słowa nie były grą. Ze strony mediów, kibiców wywierana jest na niego wielka presja.

Czy polscy piłkarze ręczni są rozpoznawalni w Chorwacji?

- Jak najbardziej. Chorwaci znają nie tylko Szmala, ale też Jurasika, Bieleckiego i wielu innych polskich zawodników. Bardzo cenimy i szanujemy klasę sportową Polaków. Dodam, że w mojej ocenie rozgrywający Rhein-Neckar Löwen to niesamowicie utalentowany gracz, zdecydowanie jeden z najlepszych na świecie. Uważam także, iż trener Bogdan Wenta wynikami, które osiągnął jego zespół, zrobił niezwykle dużo dla popularyzacji tej dyscypliny w Polsce.

Czy porażki z Francją w finałach ubiegłorocznych mistrzostw świata i tegorocznych mistrzostw Europy potraktowano w Chorwacji jako duże rozczarowanie? Aspiracje sięgały przecież wyżej, szczególnie gdy byliście gospodarzami mundialu.

- Rok temu w Zagrzebiu byliśmy najbliżej pokonania Francuzów. W ostatnich sześciu, siedmiu minutach finału koncentracja jednak była niższa, ale emocje pozostały. Po mistrzostwach Europy w Austrii można już było przeczytać w komentarzach, że ten srebrny krążek ma kolor złota. Największym wygranym jest trener Eervar, który rozpoczął zmianę generacji. Tacy zawodnicy jak Strlek i Bicanić są przyszłością tego zespołu. Eervar na pewno jest kontrowersyjnym trenerem. Dodatkowo media mają tendencję do częstego przekręcania jego wypowiedzi, nie jest ich ulubieńcem. Szkoleniowiec pyta więc: "Co muszę jeszcze zrobić, co muszę jeszcze zdobyć, abyście byli usatysfakcjonowani?" Osiągnął już w zasadzie wszystko, ale z pewnością ukoronowaniem jego kariery byłoby pokonanie Trójkolorowych i mam nadzieję, że nastąpi to już niebawem. Serdecznie mu tego życzę.

Polska zabiega o organizację mistrzostw świata w 2015 roku i mistrzostw Europy rok później. Chorwacja ten etap ma już za sobą. Co możecie podpowiedzieć, aby nasze starania zakończyły się powodzeniem?

- Zapytam przewrotnie: czy piłka nożna w Polsce zasługuje na takie pieniądze na organizację mistrzostw Europy 2012? Ktoś mógłby odpowiedzieć, że nie. Nie macie przecież tak doskonałych piłkarzy i wyników. Ale sport i biznes współdziałają ze sobą. Chorwacja jest młodym krajem, cieszymy się niepodległością od mniej niż dwudziestu lat. I podjęliśmy wielkie wyzwanie organizując mistrzostwa świata w 2009 roku. Impreza skończyła się ponad rok temu, ale hale zostały i na bazie istniejącej infrastruktury próbujemy teraz z Węgrami przeprowadzić mistrzostwa Europy w 2014 roku. Tak duże zawody napędzają koniunkturę, pojawiają się nowi inwestorzy. W Chorwacji popularyzacja sportu ma bezpośrednie przełożenie na rozwój kraju, w tym zwłaszcza turystyki. Oczywiście zawsze mogą znaleźć się ludzie niezadowoleni, mówiący: po co nam to? Nie słuchajcie ich.

Pański faworyt na mecze w Kielcach i Warszawie?

- W chorwackiej drużynie nie zagrają Vori, Lackovic i Valcić. Myślę, że możliwy jest każdy rezultat, bo obie drużyny prezentują bardzo wyrównany, światowy poziom. Najważniejsza jednak będzie popularyzacja piłki ręcznej.



*Bojan Baketa jest dyrektorem Narodowego Ośrodka Informacji Turystycznej Republiki Chorwacji w Warszawie