Sport.pl

Siódmy puchar z Lublina

Piłka ręczna. Siódmy w historii klubu Puchar Polski dla Vive Targi Kielce. Podopieczni Bogdana Wenty wspierani w Lublinie przez ponad 600 fanów w finale pewnie pokonali Zagłębie Lubin.
Do lubelskiego Globusa kielczanie przyjechali półtora godziny przed meczem. Skoncentrowani, często z odtwarzaczami muzyki w uszach, w skupieni udawali się do szatni. Jedynie Mariusz Jurasik rzucił żartem do dziennikarzy i kibiców: - Nic nie słyszę przez słuchawki, muszę się odstresować. Ale potem cierpliwie rozdawał autografy i robił wspólne zdjęcia z kibicami. W większości kieleckimi. Ponad 600 kibiców w próbie sił na rozgrzewce kompletnie zagłuszyło skromną grupę lubińskich fanów (ok. 30). - Macie superkibiców - komentowali miejscowi.

- Bardzo dziękujemy za doping. Jeżdżą za nami na każde spotkanie i to niezwykle pomaga. Pokazali klasę światową i chwała im za to. Dziękujemy w swoim imieniu oraz całego zespołu - powiedział Daniel Żółtak, kołowy Vive Targi Kielce.

Fani błyszczeli od początku pojedynku, ale ich pupile nie zaczęli tak, jak planowali. - W pierwszej połowie graliśmy nerwowo. Mieliśmy tremę, bo to jest finał, jeden mecz, więc wszystko może się zdarzyć. Cały czas mówiliśmy jednak do siebie: "spokojnie, spokojnie" - opowiada Żółtak.

Sygnał do odjazdu dał dopiero po 20 minutach Kazimierz Kotliński, który zastąpił w bramce słabo spisującego się Markusa Cleverlego. "Kazik" na wejście zatrzymał Michała Stankiewicza, a potem wielokrotnie wygrywał pojedynki jeden na jeden z rywalami. W sumie obronił 14 rzutów. - Wcale nie czuję się bohaterem. Chłopaki pomogli mi dobrą postawą w obronie. Bo ja jeszcze w kilku sytuacjach mogłem zachować się lepiej. Nie ma co jednak narzekać, cieszę się, że właśnie w finale wyszedł mi mecz - powiedział.

Kilka minut po przerwie dołączył do niego cały zespół faworyta. Jeszcze w 40. minucie po bramce z rzutu karnego nieomylnego Piotra Obrusiewicza było tylko 22:19, ale przez kolejne siedem minut trafiali tylko gracze Vive Targi Kielce. I to sześć razy z rzędu. Czarę goryczy lubinian przelał Mariusz Jurasik, trafiając z drugiej linii w podwójnym osłabieniu. A za chwilę Kotliński wygrał kolejne pojedynki z Adamem Steczkiem i Stankiewiczem. I fani już wiedzieli. "Ten puchar jest nasz, ten puchar do nas należy " - śpiewali.

Radość szybko ogarnęła także zawodników. - Cieszymy się, że obroniliśmy trofeum, tym bardziej że jego ranga rośnie. Widać, że organizatorzy i działacze związku stanęli na wysokości zadania. Puchar oraz oprawa meczu były lepsze niż we Włocławku - zakończył Żółtak.

Za zdobycie trofeum kielczanie otrzymają 25 tys. zł (o 10 tys więcej niż przed rokiem we Włocławku). Najlepszymi zawodnikami ostatniego akordu PP zostali Mariusz Jurasik (nie grał w końcówce z powodu bolesnego urazu palca, ale kontuzja nie przeszkodzi mu w grze w finale MP) i Paweł Adamczak.

Vive Targi Kielce - Zagłębie Lubin 38:27 (17:13)

Vive Targi Kielce: Cleverly, Kotliński - Stojković 9 (3), Jurasik 8, Knudsen 6, Podsiadło 5, Grabarczyk 3, Kuchczyński 2, Zaremba 2, Krieger 1 (1), Żółtak 1, Rosiński 1, Nat, Gliński. Kary: 6 minut.

Zagłębie: Malcher, Świrkula - Obrusiewicz 8 (5), Paweł Adamczak 6, Piotr Adamczak 3, Stankiewicz 3, Nowak 2, Niedośpiał 2, Fabiszewski 1, Kozłowski 1 (1), Tomczak 1, Jakowlew, Steczek, Orzłowski. Kary: 2 minuty.

Sędziowali: Marek Góralczyk, Mirosław Baum (Warszawa). Widzów: 1200.

Przebieg - I połowa: 1:0, 1:1, 2:1, 2:2, 3:2, 3:3, 5:3, 5:4, 7:4, 7:7, 9:7, 9:8, 11:8, 11:9, 12:9, 12:10, 14:10, 14:11, 16:11, 16:12, 17:12, 17:13. II połowa: 17:15, 19:15, 19:16, 20:16, 20:17, 21:17, 21:18, 22:18, 22:19, 28:19, 28:20, 29:20, 29:21, 30:21, 30:22, 31:22, 31:23, 32:23, 32:24, 35:24, 35:25, 36:25, 36:26, 37:26, 37:27, 38:27.