Zadyszka Vive Targi w Lidze Mistrzów

Champions League. - To był nasz najgorszy mecz w tych rozgrywkach - powiedział Kamil Krieger, rozgrywający Vive Targi, po trzeciej z rzędu porażce swojego zespołu w Lidze Mistrzów. Kielczanie ulegli na wyjeździe Bośni Gas Sarajewo 21:25.
Podopieczni Bogdana Wenty jechali na wyjazdowe spotkanie do ostatniej drużyny w tabeli tuż po wyczerpującym klasyku ligowym i pokonaniu w Płocku Wisły 28:24.

I zmęczenie widać było w ich grze w Sarajewie. - Organizmów, niestety, nie da się oszukać, zagraliśmy już w tym sezonie ponad 30 spotkań. Ale to nie jest dla nas wytłumaczenie, bo wiedzieliśmy, że czeka nas tak trudny sezon. Takie pojedynki powinniśmy wygrywać - mówi stanowczo Daniel Żółtak, kołowy Vive Targi.

W pierwszej połowie jego zespół grał dobrze w obronie, a w bramce świetnie spisywał się Kazimierz Kotliński, zastępujący bohatera z meczu z Wisłą Marcusa Cleverly'ego. Zawodziła jednak skuteczność i przez nią nie udało się wypracować wyższej przewagi. - Defensywa spisywała się bez zarzutu, ale zabrakło wykończenia akcji. To przez to nie prowadziliśmy wyżej i nie ustawiliśmy sobie meczu - dodał Żółtak.

Na słabszą postawę w ataku miał wpływ brak lidera tej formacji Mariusza Jurasika (na prawym rozegraniu z przeciętnym efektem zastępowali go Tomasz Rosiński i Bartosz Konitz). Reprezentacyjny rozgrywający narzeka na kontuzję ścięgna Achillesa, więc był oszczędzany. Dziś będzie miał robione szczegółowe badania, ale wiadomo już, że w środowym spotkaniu ligowym z Nielbą Wągrowiec (o godz. 18 w Hali Legionów) nie wystąpi. - Nie możemy się tłumaczyć jego brakiem. Zadecydowały pierwsze minuty drugiej części. Rywale szybko odskoczyli, a nam ciężko się było pozbierać. Zabrakło konsekwencji w grze - powiedział Kamil Krieger, rozgrywający Vive Targi.

Przez pierwsze sześć minut drugiej połowy kielczanie stracili pięć goli, a sami zdobyli zaledwie jednego. Zdenerwowany Bogdan Wenta na przerwie na żądanie pytał nawet: "Panowie, co jest grane?".

Efekty rozmowy z trenerem były widoczne przez 10 minut. Trafiał skuteczny Paweł Podsiadło i kwadrans przed końcem było tylko 17:16 dla gospodarzy. Riposta Bośni była natychmiastowa - trzy gole z rzędu (20:16 - 48. minuta). Kielczanie już się nie podnieśli. Nie pozwolił im na to zwłaszcza dobrze spisujący się w bramce Nebojsa Grahovac. - To był nasz najgorszy mecz w tych rozgrywkach - podsumował krótko Krieger.

W sobotę na koniec eliminacji pewne trzeciego miejsca w grupie Vive Targi zagra w Hali Legionów (godz. 16) z najlepszą drużyną w grupie B MKB Veszprem. Dziś w południe rusza sprzedaż biletów na ten pojedynek (wszystkie po 40 zł). Można je nabyć w studiu Foto Perfect (ul. Paderewskiego 32), biurze Bilbao Travel (ul. Leonarda 1) oraz na www.vivetargi.pl. Klub postarał się, by sprzedaż internetowa przebiegała bez kłopotów.

Cupić "Lwem"

Skończyły się bundesligowe przymiarki jednego z najlepszych prawoskrzydłowych świata grającego w Gorenje Velenje Ivana Cupicia. Chorwat podpisał kontrakt z innym grupowym rywalem kielczan - Rhein-Neckar Löwen. Do Niemiec przeniesie się w nowym sezonie.

HC Bośnia BH Gas Sarajewo - Vive Targi Kielce 25:21 (9:10)

Bośnia: Grahovac - Kapisoda 5, Banić 4, Medić 4, Arnaudovski 4, Doborac 3, Pucelj 2, Nekić 1, Vrażalić 1, Cacić 1, Veselinov, Bozoljac, Uvodić, Melić, Efendić. Kary: 10 minut.

Vive Targi: Kotliński - Knudsen 6, Rosiński 4, Podsiadło 3, Tubić 3, Stojković 2, Nat 2, Jachlewski 1, Konitz,

Krieger, Grabarczyk, Żółtak, Gliński, Kuchczyński. Kary: 2 minuty.

Sędziowali: A. S. Cirligeanu i G. Bejinariu (obaj Rumunia). Widzów: 1000.

Przebieg - I połowa: 2:0, 2:4, 4:4, 4:5, 5:5, 5:6, 6:6, 6:7, 7:7, 7:9, 9:9, 9:10. II połowa: 12:10, 12:11, 14:11, 14:12, 15:12, 15:13, 16:13, 16:15, 17:15, 17:16, 20:16, 20:17, 23:17, 23:18, 24:18, 24:20, 25:20, 25:21.