Czwarte na Euro. Chcieli znacznie więcej

Piłka ręczna. Najlepszy wynik w historii osiągnęła reprezentacja Polski z piątką zawodników Vive Targi w mistrzostwach Europy. Ale oznacza on najgorsze dla sportowców czwarte miejsce
Podopieczni Bogdana Wenty mogą i pewnie czują się bardzo rozczarowani. Bo otwarcie mówili, że ich celem jest zdobycie medalu na imprezie w Austrii. Po udanych występach w pierwszej rundzie oraz w turnieju głównym mieli prawo oczekiwać, że uda im się cel osiągnąć. Tym bardziej że pokonali odwiecznych rywali - Niemców, odprawili z kwitkiem jednego z faworytów - Hiszpanię. Niestety, w decydujących spotkaniach przytrafiały im się słabsze chwile. Najpierw w sobotnim półfinale z Chorwacją oraz wczoraj na zakończenie turnieju w meczu o brązowy medal.

W tym pojedynku nasi zawodnicy zmierzyli się z drugą drużyną ostatnich igrzysk olimpijskich - Islandią. I byli faworytem tego spotkania, bukmacherzy właśnie ich widzieli w glorii zwycięzców (za jedną postawioną złotówkę wygrać można było tylko 1,60 zł). Niestety, rzeczywistość nie dała się zaczarować. Od początku mecz nie układał się bowiem po myśli Polaków. Już po kwadransie biało-czerwoni mieli aż siedem strat w ataku, a po trafieniu Olafura Stefanssona przegrywali aż 5:11. Nie pomagały zmiany - Bogdan Wenta szybko zdjął wszystkich trzech rozgrywających. W 26. minucie znakomicie grający z kontry rywale wygrywali najwyżej w meczu - aż 16:8. Sam Gudjon Sigurdsson w ten sposób zdobył w tej części aż pięć bramek.

W drugiej połowie widzieliśmy już jednak zupełnie inny polski zespół - ten, który pokochali w trakcie mistrzostw nawet ci, dla których szczypiorniak był najmniej znaną z gier zespołowych. Walka o każdą piłkę, gra z determinacją, pasją. Polacy pokazali, że potrafią się podnieść, że nie odpuszczą do końca. Fantastyczną partię (którąż to już na Euro?) w bramce rozgrywał wybrany przez Europejską Federację Piłki Ręcznej na najlepszego bramkarza turnieju Sławomir Szmal (oprócz niego w najlepszej siódemce mistrzostw znaleźli się Francuzi Nikola Karabatić i Luca Abalo, Chorwaci Igor Vori i Manuel Strlek, Czech Filip Jicha oraz Islandczyk Olafur Stefansson).

Zaczął się wyścig z czasem. Od 33. minuty (12:20) Polacy zdobyli aż sześć bramek z rzędu. Wydawało się, że mogą pomarzyć nawet o wyrównaniu - Islandczycy mieli już olbrzymie problemy ze znalezieniem luki w polskiej defensywie. Ale gdy ją odszukali, byli znów skuteczni i szybko znów odskoczyli na pięć bramek (18:23). Ale Polacy rozpoczęli jeszcze jedną szaleńczą gonitwę - pełną polotu, ale i nerwów. Znów można było marzyć... 180 sekund przed końcem po trafieniu z kontrataku Tomasza Tłuczyńskiego biało-czerwoni przegrywali zaledwie 25:26. Pomogli w tym, bo dali dobrą zmianę, kieleccy skrzydłowi Mateusz Jachlewski i Patryk Kuchczyński, a w defensywie kołowy Daniel Żółtak.

Islandia jednak umiała wyjść z opresji. Odpowiedziała w decydującym momencie dwoma bramkami i rozstrzygnęła mecz. I losy brązowego medalu...

Sędziowie, ale i...

Na walkę o złoto nie pozwolili w sobotnie popołudnie utytułowani Chorwacji. Ale czy tylko? Sporo było w trakcie tego arcyważnego starcia pretensji do norweskich arbitrów. Polskie zarzuty? - Zostaliśmy przez nich skrzywdzeni. Popełnili dużo błędów, szkoda tylko, że w jedną stronę. Ja na przykład straciłem pół zęba. Oczywiście sędzia tego nie zauważył - mówił zdenerwowany Marcin Lijewski.

Największe emocje wzbudziła jednak sytuacja z 57. minuty. Chorwaci prowadzili 24:21, a Sławomir Szmal obronił rzut Ivana Cupicia. Chorwat chwycił piłkę i wyrzucił ją na aut. Wenta domagał się dwóch minut, ostro dyskutował z arbitrami. - Nie mam pretensji do rywali za ostrą grę, bo jeśli sędziowie pozwalają tak napierdzielać, że zęby wylatują, to nic dziwnego, że przeciwnik to wykorzystuje. Sędzia jest ślepy? Później nas przeprasza po meczu. Jestem wściekły! Chłopacy walczyli, a oni co zrobili?! - zastanawiał się szkoleniowiec.

Jego podopieczni wiedzieli jednak, że mylący się arbitrzy nie wszystkiemu byli winni. - Nie chcę zwalać winy na sędziów, bo zaważyło pięć minut po przerwie. Chorwaci zaczęli robić podwójne i potrójne "krzyżówki", a my niepotrzebnie za nimi biegaliśmy. I dzięki temu wyszli na dwie bramki przewagi - powiedział Mariusz Jurasik, skrzydłowy Vive Targi. "Józek", podobnie jak wszyscy pozostali kielczanie, zaliczył bezbarwny mecz, niczym szczególnie się nie wyróżnił. No może tym, że jako jedyny z kieleckich zawodników zdobył bramkę.

Knudsen zadowolony

Tuż za Polakami w Austrii są obrońcy trofeum - reprezentacja Danii z rozgrywającym Vive Targi Henrikiem Knudsenem. Zespół Ulrika Wilbeka w decydującym meczu pokonał Hiszpanię 34:27 (18:13). Występujący w roli uzupełniającego szesnastkę na Euro Knudsen zaliczył w sumie 47 minut. Zdobył dwie bramki na siedem prób, czyli miał 29-procentową skuteczność. - Jestem zadowolony ze swoich występów, trener też widział to tak samo. Można się więc cieszyć. Oczywiście zawsze mogło być lepiej, ale też i gorzej - ocenił.

Oprócz niego kielecki klub reprezentował w Austrii skrzydłowy Witalij Nat. Jego Ukraina nie wyszła jednak z grupy już w eliminacjach. Nat zapisał się w kronikach mistrzostw Europy czterema bramkami.

Wyniki decydujących spotkań

Półfinał:

Polska - Chorwacja 21:24 (10:9)

Mecz o brązowy medal:

Polska - Islandia 26:29 (10:18)

Polska: Szmal, Wyszomirski - M. Jurecki 7 bramek z Chorwacją i 4 z Islandią, Tłuczyński 3 i 4, Bielecki 3 i 0, Jaszka 3 i 2, K. Lijewski 2 i 3, M. Lijewski 1 i 1, B. Jurecki 1 i 4, Jurasik 1 i 1, Rosiński 0 i 2, Jachlewski 0 i 3, Kuchczyński 0 i 2, Siódmiak - i 0, Żółtak, Jurkiewicz.