MŚ piłkarzy ręcznych 2017. Polska - Rosja 20:24. Ostatniej szansy nie było, nie gardzić Pucharem Prezydenta

20 : 24
Informacje
MŚ piłkarzy ręcznych 2017 - Grupa A
Poniedziałek 16.01.2017 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 poł
2 poł
Wynik
Polska
9
11
20
Rosja
13
11
24
Składy i szczegóły
Polska
Malcher, Morawski - Daćko, Łyżwa, Jachlewski, Krajewski, Niewrzawa, Walczak, Moryto, Daszek, M.Gębala, Przybylski, Paczkowski, Gierak, T.Gębala, Chrapkowski
Rosja
Bogdanow, Kiriejew - Kiseljew, Sziszkarjew, Kowaliew, Czernoiwanow, Atman, Gorbok, Czipurin, Kalarasz, Szelmienko, Dibirow, Soroka, Waliulin, Żytnikow
W meczu ostatniej szansy, czyli spotkaniu z Rosją w trzeciej kolejce MŚ we Francji, polscy piłkarze ręczni tak naprawdę nie mieli szansy na zwycięstwo i przedłużenie swej walki o awans do 1/8 finału. W procesie budowania nowej kadry trzeba będzie wielkiej cierpliwości. I szanowania takich meczów, jakie wkrótce przed nami - o Puchar Prezydenta, czyli najlepsze miejsce wśród najgorszych drużyn wielkiego turnieju. We wtorek spotkanie z Japonią, relacja na żywo w Sport.pl o godz. 17.45


Na awans nie było szans

Po niecałych sześciu minutach prowadziliśmy 2:0, a po kolejnych pięciu już przegrywaliśmy 2:4. Przestoje przydarzały się naszej reprezentacji nawet w tych turniejach, w których walczyła o medale. I tak naprawdę jeden gorszy fragment meczu nie byłby problemem. Nasz zespół nie wygrywa nie dlatego, że na jakiś czas ogarnia go niemoc, a dlatego, że po prostu brakuje mu jakości. Od 15. do 21. minuty podopieczni Tałanta Dujszebajewa znów nie rzucili bramki i z 5:6 zrobiło się 5:9 dla rywali. Od tego momentu Rosjanie nie pozwolili nam zbliżyć się do siebie na mniej niż dwa trafienia (8:10), a tak naprawdę cały czas utrzymywali cztero-, pięciobramkowe prowadzenie. Trzeba to sobie powiedzieć szczerze - nasz mecz ostatniej szansy (musieliśmy wygrać, by jeszcze liczyć się w walce o 1/8 finału) mógłby trwać nie godzinę, a dwie, a i tak nie dogonilibyśmy Rosjan. Wobec ogromnych zmian kadrowych w reprezentacji Polski turniej we Francji miał być dla niej trudny. A że okazuje się jeszcze trudniejszy niż myśleliśmy? Takie mamy w naszym szczypiorniaku czasy. Pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość, bo nawet taki fachowiec jak Dujszebajew będzie potrzebował wielu miesięcy, by z nowych ludzi zbudować chociaż solidny zespół.

Cierpliwości!

Na siedem minut przed końcem meczu Mateusz Jachlewski z trudem wykorzystał rzut karny i zrobiło się "tylko" 17:20. To był drugi skuteczny rzut Polaków z siódmego metra w tym spotkaniu. Wcześniej zmarnowaliśmy aż cztery (w sumie wykorzystaliśmy trzy z siedmiu, bo na minutę przed końcem meczu Jachlewski trafił jeszcze raz). Skuteczność zatrważająca. Jak i ta dotycząca całego ataku. Do przerwy rzucaliśmy na bramkę Wadima Bogdanowa 23 razy. Dało nam to zaledwie dziewięć trafień (39 proc. skuteczności). Przeciwnicy rzucali 19 razy, a zdobyli 13 bramek (68 proc.). W drugiej połowie te liczby (20/43 i 47 proc. u nas przy 24/40 i 60 proc. u rywali) trochę się zmieniły, pewnie dlatego, że Rosjanie już tylko pilnowali wyniku. W każdym razie naszą bezradność najlepiej zobrazowała akcja z 28. minuty, gdy Paweł Niewrzawa nie mając pomysłu rzucił ze środka prosto w środek rosyjskiej bramki. Bogdanow złapał piłkę do "koszyczka", a gdyby chciał, pewnie chwyciłby ją w zęby. Dlaczego jest tak źle? Nasi nowi zawodnicy zagrali ze sobą dopiero kilka meczów. Oni mają ustalone zagrywki, ale jeszcze zwyczajnie nie zdążyli się ich nauczyć. Trener ma rację, kiedy powtarza "cierpliwości, dajcie nam popracować".

Nie gardzić Pucharem Prezydenta

Do 1/8 finału MŚ już na pewno nie awansujemy, ale mimo wszystko zawodnikom nie wolno zwieszać głów. We wtorek zagrają z Japonią, teoretycznie najsłabszą drużyną grupy A, w czwartek zmierzą się z Francją, głównym faworytem turnieju. W pierwszym przypadku trzeba uczyć się wygrywania, w drugim - piłki ręcznej od najlepszych. A później, w grze o Puchar Prezydenta, czyli o te miejsca, na które od dekady nawet nie spoglądaliśmy, trzeba dalej się budować, zbierać doświadczenie. Boli, skoro dwa lata temu oglądało się Polaków zdobywających brąz MŚ, a jeszcze pięć miesięcy temu walczących o olimpijski brąz w Rio de Janeiro. Ale przecież po odejściu z kadry takich postaci jak Sławomir Szmal, Bartosz Jurecki, Karol Bielecki czy Krzysztof Lijewski i po kontuzjach Michał Jureckiego, Mariusza Jurkiewicza, Kamila Syprzaka i Piotra Wyszomirskiego musi boleć. Jasne - szkoda, że na razie dobrze zagraliśmy tylko z Norwegią. Ale ani my nie mamy powodu, by odsądzać nową Polskę od czci i wiary, ani gracze tej nowej reprezentacji nie muszą mieć poczucia, że strasznie zawiedli. Nie - oni do Francji pojechali po naukę i co najwyżej przekonali się, że czeka ich jeszcze więcej pracy niż myśleli.

W czym na Australian Open? Stroje Radwańskiej, Kerber... [WTA PRZEDSTAWIA]