Dujszebajew odejdzie? Wiceprezes ZPRP: na pewno podpiszemy nową umowę

- Nie wiem, czy będę dalej pracował z reprezentacją Polski. Mój kontrakt wygasa 30 listopada - powiedział Tałant Dujszebajew po drugiej porażce naszych piłkarzy ręcznych w eliminacjach ME 2018. Dlaczego ze szkoleniowcem jeszcze nie podpisano nowej umowy i czy na pewno ZPRP zwiąże się z nim na najbliższe cztery lata? - Nie ma między nami żadnych przepychanek, na pewno podpiszemy nową umowę - zapewnia wiceprezes federacji, Henryk Szczepański
Po porażkach z Serbią u siebie (32:37) i z Rumunią na wyjeździe (23:28) Polska zamyka tabelę grupy drugiej eliminacji ME 2018. Po powrocie z Rumunii trener Dujszebajew w rozmowie ze SportowymiFaktami ? pochylił się nad słabymi występami swego zespołu i podkreślił, że wciąż jeszcze wszystko zależy tylko od nas. Ale też dał wyraz swej frustracji, mówiąc tak: - Muszę o tym wszystkim pomyśleć. Na dziś nie chcę dalej pracować, ale jutro wstanie kolejny dzień, odpocznę i zobaczymy. Prezes musi podjąć decyzję do końca listopada. Jestem do jego dyspozycji i jeśli zdecyduje, że naszedł koniec mojej pracy, nie będę miał z tym problemu.

Czy to możliwe, że na dwa miesiące przed mistrzostwami świata polskim piłkarzom ręcznym trzeba będzie szukać nowego trenera? Czy mimo zapowiadanego przez Związek Piłki Ręcznej w Polsce przedłużenia współpracy z Dujszebajewem aż do igrzysk w Tokio w 2020 roku Kirgiz z hiszpańskim paszportem jednak odejdzie z końcem listopada?

- Jestem zaskoczony wypowiedzią trenera. Faktem jest, że oficjalna umowa jeszcze formalnie nie została podpisana i że na teraz trener ma kontrakt ważny tylko do listopada. Być może powiedział to w takim sensie, że skoro jeszcze nie podpisał nowej umowy, to nie chce wchodzić w większe rozmowy o przyszłości kadry. Na pewno inaczej sobie wyobrażał nowy start, po dwóch porażkach w słabym stylu jest pod dużą presją, mocno wszystko przeżywa, dlatego dał wyraz swojej frustracji - komentuje Zygfryd Kuchta, wiceprezes ZPRP.

Dlaczego do podpisania nowego kontraktu jeszcze nie doszło? - Najpierw przypomnę, że wiosną obie strony umówiły się na współpracę krótkoterminową. Trener miał złe doświadczenia z Węgier, gdzie po zmianie władz federacji czuł się niechciany, z kolei my nie chcieliśmy zostawiać żadnych zaszłości ewentualnym nowym władzom. Dlatego umówiliśmy się, że o przedłużeniu kontraktu porozmawiamy, jeśli zarząd zostanie wybrany na nową kadencję - mówi Kuchta. - Po wyborach wolnych terminów nie mieli i prezes Andrzej Kraśnicki, i trener Dujszebajew. Szkoleniowiec gra co trzy dni z Vive Kielce w lidze polskiej i w Lidze Mistrzów, prezes również jako szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego dużo lata po świecie, jak to zawsze bywa pod koniec roku. Ale oni już dali sobie słowo, a przed końcem listopada na pewno znajdą czas, żeby się spotkać i podpisać dokumenty - dodaje wiceprezes. Kiedy może to nastąpić? - Po szczegóły odsyłam do wiceprezesa Henryka Szczepańskiego, który odpowiada za sprawy finansowe i organizacyjne oraz jest dyrektorem biura ZPRP - mówi Kuchta.

- Terminu spotkania jeszcze z trenerem nie ustaliliśmy - mówi nam Szczepański. - Ale w najbliższych dniach ten termin ustalimy i na pewno zdążymy podpisać nowy kontrakt przed wygaśnięciem dotychczasowego. Zapewniam, że nie ma między nami żadnej kości niezgody, nie ma żadnych przepychanek, nie chodzi o pieniądze. Wszystko ustaliliśmy, pracujemy nad tym, żeby było tak, jak zapowiadaliśmy, czyli żeby trener Dujszebajew podpisał z nami czteroletni kontrakt - przekonuje Szczepański.

Czy ZPRP nie martwi się, że Dujszebajew stawia podpisanie nowego kontraktu pod znakiem zapytania? - Proszę zauważyć, że zaraz po stwierdzeniu "nie wiem, czy będę dalej pracował" trener powiedział, że musi się z tym przespać. Zareagował emocjonalnie, ale nie ma sensu się bać, żadnego trzęsienia ziemi nie będzie. Na pewno porozmawiamy o ostatnich porażkach, ale wszyscy chcemy postępować odpowiedzialnie - mówi Szczepański.

- Nasza drużyna - już także pod wodzą Dujszbejewa, na igrzyskach w Rio - nauczyła nas, że nigdy nie wolno jej skreślać. Dlatego żadnych nerwowych ruchów nie trzeba robić. Mamy prawo wierzyć, że wszystko skończy się dobrze - kończy Kuchta, odpowiadając tym, którzy zaczęli już domagać się od związku, by jednak zrezygnował z Dujszebajewa.



Najgorsze dopingowe tłumaczenia sportowców. Seks oralny, 40 zjedzonych cielaków. Dziennie