KMŚ piłkarzy ręcznych. Vive bez formy po zwycięstwo

Olimpijczycy z drużyny Vive Tauron wciąż mają w głowach i mięśniach igrzyska w Rio, ale oni i ich nieolimpijscy koledzy wygrali pierwszy mecz klubowych mistrzostw świata w Dausze.
Piłkarze ręczni z Kielc pokonali w poniedziałek mistrza Ameryki, brazylijski Handebol Clube Taubate 33:30 i awansowali do półfinału. Wykonali w ten sposób pierwszy krok w kierunku zwycięstwa w imprezie i zgarnięcia 450 tys. dol. nagrody. W meczu o finał zmierzą się (wtorek, godz. 16) z PSG. We francuskim zespole, potentacie klubowej piłki ręcznej, nie zagra zawieszony Mikkel Hansen. Duńczyk został ukarany za brutalny faul w ćwierćfinale z tunezyjskim Esperance Sportive de Tunis. Mecz z PSG będzie rewanżem za półfinał Final Four Ligi Mistrzów, w którym kielczanie wygrali 28:26. Oba zespoły obok przedstawiciela Bundesligi i obrońcy trofeum - Füchse Berlin - są głównymi kandydatami do wygrania turnieju.

Mimo zwycięstwa w grze Vive Tauron widać było kłopoty - zawodnikom trudno złapać wspólny rytm gry po igrzyskach olimpijskich w Rio. - W Dausze każdy odczuwa jeszcze wysiłek z olimpiady. Nie tylko fizyczny, lecz także psychiczny. Niektórzy są wciąż przybici, inni - wciąż radośni. Wysokiego poziomu gry nie ma co się spodziewać - mówił przed turniejem Tomasz Strząbała, drugi trener Vive Tauron Kielce.

Z piłkarzy Vive Tauron medal w Rio zdobył jedynie Niemiec Tobias Reichmann. Ale zmęczonych jest znacznie więcej. Krócej niż zwykle grali w poniedziałek reprezentanci Polski - Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki. Mateusz Kus i Sławomir Szmal w ogóle nie weszli na boisko. Z powodu kontuzji nie wystąpili rozgrywający Michał Jurecki i Słoweniec Dean Bomba. W grze najlepszej drużyny Europy brakowało pasji i zacięcia, mnożyły się błędy. Mistrzowie Polski mieli aż 15 strat! Dopiero wracają do klubu - mentalnie - po długiej podróży. Bielecki, król strzelców z Rio, mylił się więc, gdy zapewniał: - Na igrzyskach graliśmy mecze co dwa dni. Myślę, że nie będzie problemu z utrzymaniem rytmu.

Zgodnie z planem trenera Tałanta Dujszebajewa i podobnie jak przed rokiem forma powinna przyjść dopiero na decydujące mecze w kraju oraz w Lidze Mistrzów. A zatem dopiero na przełomie maja i czerwca. Czy trener będzie w tym czasie zajmował się wyłącznie drużyną klubową? Czy podzieli czas między nią i reprezentację? Zgodnie z umową ze związkiem poprowadzi kadrę jeszcze w dwóch meczach eliminacyjnych do mistrzostw Europy 2018 - w Ergo Arenie z Serbami i wyjazdowym z Rumunami. Jego kontrakt wygasa z końcem listopada. Jesienią planowane są wybory w ZPRP. Jeśli prezesem pozostanie Andrzej Kraśnicki, przedłuży kontrakt z Dujszebajewem.